Ach, jakże (mało) pięknie żyliśmy! - recenzja książki...

    Ach, jakże (mało) pięknie żyliśmy! - recenzja książki "Historie warte Poznania"

    Zdjęcie autora materiału

    Kamilla Placko-Wozińska

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Ach, jakże (mało) pięknie żyliśmy! - recenzja książki "Historie warte Poznania"
    To opowieść o miejscach i ludziach. Historie znane, mniej znane i zupełnie świeże. Z pewnością wszystkim pozn-aniakom przyniosą radość czytania. U starszych uśmiech wywołają wspomnienia, u młodszych niedowierzanie, jak dziwne było w Poznaniu życie w czasach PRL-u.
    Ach, jakże (mało) pięknie żyliśmy! - recenzja książki "Historie warte Poznania"
    „Historie warte Poznania. Od Pewuki i Baltony do kapitana Wrony” Filipa Czekały acz traktują o historii są bardzo żywe. Autor zadał sobie z pewnością wiele trudu, nie tylko wertując gazety, dokumenty, książki i kroniki. Przede wszystkim do każdej znalazł uczestnika ówczesnych wydarzeń. I to włącznie z zawartą w tytule Pewuką z 1929 roku!

    Opowiada o niej 98-letnia Łucja Waligóra-Wiciak. O tym na przykład jak wielkie wrażenie wywarli na dziewczynce egzotyczni goście z Afryki czy z Chin.

    Sporo miejsca Czekała poświęcił Międzynarodowym Targom Poznańskim. Oj, napatrzyli się na nich poznaniacy na zachodnie towary! Targi to była gratka nawet dla czołowych dygnitarzy, to na nich premier Piotr Jaroszewicz załatwiał samochody synowi Andrzejowi, kierowcy rajdowemu.

    Najbardziej fascynujące są jednak zwykłe, codzienne historie. Jak o „ece” z Sołacza, chłopakach, których bała się okolica, a którzy wyrośli na... znanych poznaniaków jak malarz Karol Bniński, znany architekt Andrzej Kurzawski, czy Wojciech Kruk...
    A skoro Wojciech Kruk – kto dziś pamięta, że jego zakład jako pierwszy sprowadził maszynę do przebijania uszu (wcześniej chcąc założyć kolczyki przebijano je domowym sposobem igłą, a podkładką był kawałek... ziemniaka)? Ustawiały się kolejki panien...

    Kolejki towarzyszyły nam przez wiele lat. Nawet, gdy półki były całkiem puste, czekano co też (i kiedy) przywiozą. W Pewexie i Baltonie było wszystko, a pracujące tam panie stanowiły elitę wśród elity ekspedientek. Każdy chciał mieć zaprzyjaźnioną osobę w mięsnym czy delikatesach... Albo w sklepie RTV. Tam właśnie Wiesławowi Kotowi udało się nabyć magnetofon. Gdy jednak chciał go zwrócić, okazało się, że może tylko na gwarancji, a że nie był zepsuty, klient musiał go... sam uszkodzić... Oczywiście są historie Lecha i kibiców, knajp, które się odwiedzało, a także ludzi, którzy tworzyli to miasto. Czy wszystko wyglądało tak jak u Czekały? Pewnie można się trochę spierać, np. czy do baru Tempo wpadano na szybką setkę, czy za z trudem wysupłane pieniądze sączono jednego drinka przez parę godzin. Pamięć mamy różną, ale dzięki tej książce jej część ocaleje.

    Historie warte Poznania. Od Pewuki i Baltony do kapitana Wrony
    Filip Czekała
    Wydawnictwo Poznańskie 2016
    cena: 44,90 zł

    Czytaj treści premium w Głosie Wielkopolskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo