Adam Glapiński walczy o drugą kadencję szefa NBP. Ekspert: Forsowanie innego kandydata byłoby ryzykowne

Blanka Aleksowska
Blanka Aleksowska
Adam Glapiński walczy o drugą kadencję szefa NBP.
Adam Glapiński walczy o drugą kadencję szefa NBP. Adam Jankowski
Udostępnij:
Jeśli inflacja będzie wciąż tak wysoka, to tak czy siak - czy szefem NBP zostanie ten, czy inny człowiek - PiS będzie za to obrywać - podkreśla politolog z Ośrodka Myśli Politycznej dr Jacek Kloczkowski.

Dlaczego PiS tak zależy na drugiej kadencji Adama Glapińskiego? Wzbudza kontrowersje, dla wielu Polaków jest “twarzą” rosnących rat kredytów i inflacji. Obóz rządzący nie może zaproponować kogoś innego?

Widzę dwa powody tego stanu rzeczy. Pierwszy to fakt, że do tej pory zarówno sam prezes NBP, jak i rządzący podkreślali, iż inflacja nie jest wynikiem złej polityki Banku czy rządu, a wywołały ją czynniki w przeważającej mierze od rządu i NBP niezależne, czyli sytuacja międzynarodowa, wojna, skutki pandemii czy sytuacji na rynkach światowych. Oczywiście część wyborców PiS i innych formacji przyjmuje takie tłumaczenie, ale większość - jak wynika z ostatnich badań - nie bardzo. Ale obóz rządzący chce konsekwentnie iść w tę narrację, zdjąć z siebie ciężar swojej odpowiedzialności za to, co się dzieje. Poza tym rządzący mają swoje argumenty: faktycznie w innych krajach UE ta inflacja też jest bardzo wysoka, więc czynniki obiektywne nie są rzeczą wydumaną. Trudno więc spodziewać się zwrotu w kwestii Adama Glapińskiego, bo wówczas byłoby to przedstawiane jako przyznanie się, że ten prezes sobie nie poradził, a “my go przecież wybraliśmy”. Wizerunkowo nie wyglądałoby to najlepiej.

A drugi powód?

Drugą kwestią są problemy natury kadrowej: czy PiS ma kogoś, kto postawiony w roli prezesa Narodowego Banku Polskiego mógłby w jakiejś nieodległej perspektywie znacznie zmienić odczucia wyborców dotyczące przyczyn inflacji? Nie sądzę, aby jakiś inny potencjalny kandydat, mógł przekonać znacząco więcej niż dotąd Polaków, że to nie jest wina polityki finansowej rządu czy Banku, a właśnie czynników zewnętrznych. Poza tym, jest jeszcze jeden czynnik - wprowadzenie teraz innego kandydata oznaczałoby konieczność dokonania wyboru spośród różnych możliwych kandydatów wysuwanych przez poszczególne frakcje w obozie władzy. A mamy tam już do czynienia z tyloma napięciami i sporami, że wprowadzanie kolejnego mogłoby tę kruchą równowagę jeszcze bardziej osłabiać. Byłoby to ryzykowne politycznie.

Polacy nie oceniają Adama Glapińskiego pozytywnie, pamiętają też skandale dotyczące jego wynagrodzeń i premii oraz pensji jego doradców i asystentów. Ekipa rządząca nie obawia się strat wizerunkowych?

Nie wydaje mi się, by kwestia prezesa NBP była na tyle istotna dla przeciętnego wyborcy. Jeśli PiS-owi będzie się politycznie źle wiodło, to z pewnością ten element będzie dodatkowym kłopotem i argumentem dla opozycji, ale taki “uśredniony” wyborca nie poświęca tyle uwagi kwestiom szefostwa NBP czy nawet kwestiom tych olbrzymich nagród. Jeśli jednak inflacja będzie wciąż tak wysoka, to tak czy siak - czy szefem NBP zostanie ten, czy inny człowiek - PiS będzie za to “obrywać”. Kontrowersje wokół dotychczasowego prezesa wizerunkowo już bardziej nie zaszkodzą.

A dlaczego opozycja sama nie forsuje własnych kandydatów, nie przedstawia alternatywy?

Problemy kadrowe opozycji również są widoczne w przeróżnych sytuacjach politycznych. Partie opozycyjne nie mają takich osób, które nie byłyby do tej pory na świeczniku i które gwarantowałyby wizerunkowy i polityczny sukces. Jeśli inwestujemy w promowanie jakiegoś kandydata, to ewentualna przegrana jest jeszcze bardziej wyraźna. Obóz władzy ciągle ma większość i ciągle zachowuje sterowalność procesami politycznymi w parlamencie. Dlatego zdaje się, że opozycja, która prawdopodobnie nie ma nikogo, kogo mogłaby wspólnie wystawić, po prostu odpuściła. Uznano, że nie ma sensu inwestować w coś, co nie okazałoby się pewnie dobrą inwestycją.

Jak Pan ocenia propozycje rządu w kwestii walki z inflacją i wsparcia dla kredytobiorców?

Dotyczą one głównie osób w bardzo ciężkiej sytuacji, dla których doraźnie będą to duże ulgi. Te mechanizmy nie rozwiążą natomiast problemu na dłuższą metę, jeśli inflacja będzie rosła. Jak ją zatrzymać? Także ekonomiści pewnie nie są w stanie teraz podać na to prostej recepty. Natomiast to jest problem nie tylko Polski, a całej Unii Europejskiej. Trudno jest temu zaradzić jakimiś cudownymi metodami. Niektórzy jeszcze nie tak dawno temu twierdzili, że jeśli Polska byłaby w strefie euro, to wówczas problem inflacji nie byłby tak duży. Ale wystarczy spojrzeć na to, co się dzieje na przykład w krajach bałtyckich, które przyjęły euro. Sytuacja wcale nie jest lepsza, niż w Polsce. Jeśli ktoś marzy o tym, że rząd czy opozycja wynajdą jakiś super-sposób, to raczej buja w obłokach.

Niektóre produkty można kupić w najbardziej popularnych sklepach. Znane marki wycofują je ze swoich półek, a jeśli masz je w swoim domu, to jak najszybciej zwróć je. Sprawdź najnowszą listę produktów wycofanych przez GIS. Szczegóły dotyczące produktów prezentujemy na kolejnych stronach ----->.

Lidl, Biedronka, IKEA i inne sklepy wycofują ten towar. Tego...

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Rosja niszczy ukraiński przemysł

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Głos Wielkopolski
Dodaj ogłoszenie