Z Wojciechem Więcławkiem, prezesem HCP S.A. o zmianach na rynku, planach na przyszłość i historii firmy rozmawia Marta Danielewicz.Przejął Pan Zakłady Cegielskiego w dość trudnej sytuacji. Rada Nadzorcza odwołała poprzedniego prezesa jeszcze przed końcem jego kadencji i wybrano pana na to stanowisko. W jakiej kondycji jest firma?

Wojciech Więcławek: Nie zawsze prezesów odwołuje się dlatego, że przestali być, albo nie byli efektywni. Musimy być świadomi tego, że właściciel ma prawo do zmiany koncepcji funkcjonowania firmy i wprowadzenia do niej kadry, która będzie odpowiednio przygotowana do poradzenia sobie z przeprowadzeniem organizacji przez zmianę i będzie miała obiektywne spojrzenie na jej funkcjonowanie. Mamy, w mojej opinii, fantastyczny plan rozwoju gospodarki.

Ta koncepcja wymaga jednak sztabu fachowców, którzy skutecznie zrealizują ten plan. Trzeba być nastawionym na jasne cele. Mam już wstępne rozeznanie kondycji HCP. Swoje spostrzeżenia i wizje rozwoju na bieżąco konsultuję z Radą Nadzorczą.

Ceglorz to nie jest zwykła firma. Jakby Pan ją określił?
Wojciech Więcławek:
Dla wielu osób to jest miejsce kultowe, ja lubię używać określenia ikona, bo uważam zakłady HCP za ikonę polskiego przemysłu. Miałem okazję spotkać się z naszymi byłymi pracownikami regularnie spędzającymi ze sobą czas jako Cegielszczacy. Proszę wskazać jakąś korporację, której byli pracownicy utrzymują ze sobą kontakt po tylu latach. Trudno taką znaleźć. Taką, w której byli pracownicy mając 70 lat, grają razem w brydża.
Współczesne pokolenie jest teraz nastawione konsumpcyjnie. Piszą „ja” z dużej litery i zbyt często patrzą w lustro. Cegielszczacy to jest społeczność. Chciałbym, aby byli odpowiednio traktowani. Jeżeli pracownicy odczuwają, że firma zbyt małą uwagę przywiązuje do ważnych dla nich wartości, to chciałbym to zmienić. Chcę z nimi współpracować, bo już wiem, że mają dużo pomysłów, pozytywną energię i zapał. Chciałbym też, żeby równie chętnie zaangażowali się w organizację przed bramą Cegielskiego obchodów 60. Rocznicy Powstania Poznańskiego Czerwca ’56, które odbędą się 28 czerwca.

Mówi się, że w siwej głowie jest coś, czego nie ma w książkach.
Wojciech Więcławek:
Tak jest. To mądrość wynikająca z wieku, doświadczenia. Ale trzeba również umieć spojrzeć w przyszłość. Moją rolą jest pomóc zrozumieć i zaakceptować postęp. Chciałbym, aby wybrane osoby, opierając się na własnych doświadczeniach i mądrości, pełniły funkcję mentorów dla młodszych pokoleń. Nauka płynąca z doświadczenia pozwoli uniknąć kosztownych błędów.
W takich firmach jak H. Cegielski - Poznań S.A. często można usłyszeć sekwencję 6 najdroższych słów w biznesie - „zawsze robiliśmy to w ten sposób”. Celem na najbliższą przyszłość jest zaproponowanie dobrych zmian celem usprawnienia działania firmy. W mojej opinii, bardzo ważnym aspektem jest spojrzenie na rodzimą gospodarkę przez pryzmat patriotyczny. Krajowe firmy powinny wspierać siebie nawzajem, budując polski kapitał i chronić się przed nadmiernym wypływem wartości na zewnątrz.

HCP

Zakłady czeka cyfryzacja?
Wojciech Więcławek:
Inwestycje w zakresie IT niewątpliwie są potrzebne. Nowoczesne narzędzia informatyczne wspierają organizację, zwiększają jej elastyczność i efektywność oraz ograniczają ryzyko prowadzonej działalności.

Patrzy Pan z uznaniem na dorobek Hipolita Cegielskiego?
Wojciech Więcławek:
Niewątpliwie był imponujący i naszym zadaniem jest kultywować wartości przyświecające Hipolitowi Cegielskiemu. Gdy patrzę na jego obraz, to myślę sobie czasem, czy moja koncepcja by mu się spodobała. Czuję presję, bo mam świadomość konsekwencji decyzji, jakie podejmuję. Spółka zatrudnia ponad 500 osób i wiem, że jeśli nie wyjdzie na prostą, to kryzys ten dotknie nie tylko tych pracowników, ale też ich rodziny, co będzie miało znacznie szerszy wydźwięk społeczny.

Jaki jest plan dla Cegielskiego?
Wojciech Więcławek:
Mówiąc o planie, są takie oddziały szybkiego reagowania SWAT. Kto szybko reaguje, może w konsekwencji wyrządzić komuś krzywdę lub z drugiej strony kogoś uratować. Dlatego obowiązują trzy kroki, które trzeba wykonywać po kolei i nie można żadnego pominąć. To rozpoznanie, planowanie i akcja. Filozofia tej taktyki jest bardzo przystająca do sytuacji, jaką mamy teraz w spółce. Planowanie i podejmowanie działań bez rozpoznania powoduje, że podejmujemy decyzje, które są nieprzystające do rzeczywistości. Obecnie w Cegielskim rozpoznajemy, kim możemy się stać i czego potrzebuje rynek, a następnie dopasujemy do tego plan i wdrożenie.

Jak daleko zaawansowany jest ten proces?
Wojciech Więcławek:
Wiem już na przykład, że w Spółce jest 500 maszyn. Teraz należy określić ich przydatność. Wiem też, że potrafimy robić dmuchawy, jak również jednostki kogeneracyjne, kontenerowe i stacjonarne, konstrukcje stalowe oraz elementy i części do urządzeń.
Jestem jednocześnie przekonany, że ci sami fachowcy mogą robić też inne produkty. Tylko Stevowi Jobsowi udało się namówić świat, by pokochał jego produkt i chciał go mieć. Wątpię, by Cegielskiemu udało się osiągnąć podobny sukces. Dlatego też chcę doprowadzić do tego, że będziemy mieli świadomość rynku, potrzeb naszych klientów i samych siebie i wtedy sparujemy te wartości. Adaptacja to klucz.

Jednak wygrywając konkurs na fotel prezesa, musiał Pan czymś przekonać Radę Nadzorczą.
Wojciech Więcławek:
Przystępując do konkursu nie byłem wcześniej w Cegielskim. Nie miałam wszystkich informacji, zwłaszcza tych poufnych dotyczących Zakładów. Mimo to przygotowałem pełen plan dla HCP, dysponując hipotetycznymi danymi. I zadeklarowałem podczas konkursu, że jeśli te dane są prawdziwe, to to jest plan. To pomogło zrozumieć mój tok myślenia. Potrzebuję teraz kilku tygodni, by potwierdzić przyjęte założenia.

Widać już, że okazały się słuszne?
Wojciech Więcławek:
Okazało się, że kierunek myślenia jest dobry. Potwierdziły się jednak również pewne moje obawy. Przede wszystkim moją główną obawą był nadmierny sentyment wobec produktu. A Cegielski jeśli chce funkcjonować na rynku, musi iść z duchem czasu. Zwłaszcza obecnie, gdy mnóstwo rzeczy można wykonać w Azji, a ceny które proponują na rynku globalnym są nie do osiągnięcia w przypadku firm produkcyjnych, które zatrudniają ludzi na umowę o pracę. W związku z tym, my jako Cegielski, nie mamy zamiaru już więcej konkurować z azjatyckimi czempionami. Jako Cegielski chcemy zaproponować, przede wszystkim na rynku polskim, produkty, które dzięki jakości, terminowości i serwisowaniu będą wyjątkowo atrakcyjne w porównaniu ze wspomnianymi wcześniej. Muszę przyznać, że kierujemy się w dużym stopniu patriotyzmem gospodarczym.

Zdradzi mi Pan jakie produkty będą wytwarzane?
Wojciech Więcławek: Nie. To byłby chyba najlepszy sposób na poinformowanie konkurencji o tym co robimy. Mogę powiedzieć w jakie sektory celujemy. Nie możemy postawić na jednego konia. Dywersyfikujemy się pomiędzy branżami, mając świadomość tego, że mamy do czynienia z gospodarką globalną. To co teraz jest trendy, zaraz może być dużym problemem. Bardzo dużo swojego czasu zawodowego poświęciłem energetyce wiatrowej, odnawialnej, która teraz jest w głębokim kryzysie. Kilka lat temu nikt by nie powiedział, że w energetyce odnawialnej mogą być problemy. Każdej branży może przydarzyć się odwrócenie trendu. Dlatego chcemy istnieć w kilku branżach, bo każda z nich będzie w pewnym momencie na topie, nawet jeśli druga będzie dołowała. Chcemy na tym zagrać. Powołałem komórkę analiz rynkowych, której wcześniej nie było. Musimy wiedzieć, czego chcą nasi klienci. Stawiamy więc na energetykę i przemysł kolejowy - z tym wiążę bardzo duże nadzieje. Chcemy uczestniczyć w biznesie gazowym i petrochemicznym, jak również w biznesie zbrojeniowym i stoczniowym - w przypadku jego reaktywacji w Polsce. Spółka jest w stałym kontakcie z właścicielem

Jest wsparcie z Ministerstwa Skarbu Państwa?
Wojciech Więcławek:
Widzę jak zdeterminowany jest właściciel, jak mu zależy na polskiej gospodarce. Spotykając od kilku tygodni różnych prezesów, staram się z nimi rozmawiać o ich potrzebach. Widzę dużą świadomość celów gospodarczych u kolegów kierujących spółkami publicznymi. Cieszę się, że zaraźliwe jest globalne myślenie, nie tylko w imieniu własnej firmy, ale idące w kierunku gospodarowania polskim kapitałem. W podejmowanych działaniach musimy także uwzględniać potrzeby i oczekiwania właściciela. To jest kluczowe. Intencją nadrzędną jest, aby polskie pieniądze, pochodzącego z polskiego budżetu, były jak najbardziej wykorzystywane w polskiej gospodarce. Nie może tak być, że spółki należące do tego samego portfela podejmują działania niekorzystne wobec siebie. Rodzime przedsiębiorstwa muszą się wspierać i wzmacniać. To korzystnie wpływa na polską gospodarkę. Nawet jeśli wybrane spółki konkurują ze sobą, to i tak konkurenci mogą zawierać sojusze dla osiągnięcia wspólnego celu.
To ma spowodować, że staniemy się częścią szerokiego łańcucha.

Wojciech Więcławek

Czy wie pan z kim chce współpracować? Na przykład ze spółkami córkami Cegielskiego?
Wojciech Więcławek: Bardzo chętnie. W tym przypadku otwiera się przed nami biznes kolejowy. Miałem przyjemność spotkać się z prezesem Fabryki Pojazdów Szynowych - byłej spółki zależnej wchodzącej w skład Grupy Kapitałowej HCP. Zaproponowałem stworzenie wspólnego portfela produktów. Spotykając się z potencjalnymi klientami, oferuję szeroki portfel usług Cegielskiego.

Cegielski zawsze ma być tylko częścią łańcucha?
Wojciech Więcławek:
Nie mam ambicji zawsze bycia liderem. Szanujemy partnerów i potrafimy wpasować się w szerszy obraz. Spółka ma kilka koncepcji i projektów autorskich, które chce prowadzić, bo będzie w tym najlepsza. W innych przypadkach możemy być lojalnym podwykonawcą. Tu promujemy zjawisko kooperacji, czyli porozumienia pomiędzy konkurentami dla osiągnięcia wyższego celu.

Jakiś czas temu Zakłady pozbywały się swoich terenów. Przewiduje Pan kolejne transakcje?
Wojciech Więcławek:
Są transakcje w toku. Umów należy dotrzymywać, ale przyglądam się ich zasadności. Prześwietlam transakcje pod każdym względem. Nie mam planów, by z własnej inicjatywy sprzedać jakikolwiek potencjalnie rozwojowy teren Cegielskiego, bo nie podcina się gałęzi, na której się siedzi. Nie wyobrażam sobie sytuacji, gdy pojawi się szansa rynkowa, a spółka nie będzie dysponować przestrzenią, w której będzie mógł być wytwarzany nowy produkt.

Szykują się zwolnienia?
Wojciech Więcławek:
W tej firmie jest miejsce dla tych, którzy chcą pracować i się rozwijać i przez to wnoszą wartość do firmy. Ci pracownicy z całą pewnością nie muszą obawiać się utraty pracy. Tu zasady są czysto rynkowe. Wartością Spółki są wykwalifikowani i zaangażowani ludzie, którzy szanują swoją pracę i miejsce, w którym ją wykonują. Cegielski jest porządną firmą i dalej też tak ma być.

STREFA BIZNESU NA FACEBOOKU. POLUB NAS!