Anglistka bez dyplomów skazana

Barbara Sadłowska
Przez 14 lat uczyła w szkołach - bez wykształcenia. Została nieprawomocnie skazana na 2 lata w zawieszeniu na 5
Przez 14 lat uczyła w szkołach - bez wykształcenia. Została nieprawomocnie skazana na 2 lata w zawieszeniu na 5 Waldemar Wylegalski/archiwum
Miała jedynie maturę, a przez kilkanaście lat uczyła angielskiego setki uczniów w Wielkopolsce. Ba, nawet egzaminowała maturzystów, chociaż wszystkie jej dyplomy okazały się sfałszowane. Prokurator żądał, by oszustka zwróciła 384 tysiące pobieranego latami nienależnego wynagrodzenia. Poznański sąd jednak zmniejszył tę kwotę stukrotnie, bo kobieta świadczyła pracę i całkiem dobrze nauczyła angielskiego rzeszę młodych ludzi. Teraz ma dziesięcioletni "szlaban" na nauczanie...

CZYTAJ TEŻ:
Piła: Fałszywa nauczycielka usłyszała zarzuty po 14 latach
Fałszywa nauczycielka oszukiwała przez 14 lat
Anglistka oskarżona o oszustwa na szkodę szkół

W ubiegłym tygodniu prokurator zażądał dla Beaty Ł. , której proces toczył się przed poznańskim Sądem Okręgowym, kary dwóch lat pozbawienia wolności - w zawieszeniu na 5. Natomiast w ciągu trzech lat nauczycielka musiałaby zwrócić 384 tysiące złotych, czyli wszystko, co zarobiła w ciągu kilkunastu lat jako pani od angielskiego.

W 1996 roku. Beata Ł. zgłosiła się do Liceum ogólnokształcącego w Trzciance, jako absolwentka Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego oraz Uniwersytetu Bar Ilan Izrael - wraz z zaświadczeniem z KUL, który uznał jej zagraniczny stopień naukowy w zakresie językoznawstwa angielskiego.

W 1999 roku rozpoczęła pracę w LO w Czarnkowie. Po dwóch latach, przez kolejne cztery, uczyła w LO Towarzystwa Salezjańskiego w Pile. Tam okazała kolejne dokumenty: świadectwo ukończenia Studium Pedagogicznego przy KUL. Poza tym: wspomniane dyplomy magisterskie, a nawet... doktoraty z lubelskiej i izraelskiej uczelni. Potem pracowała w Zespole Szkół Technicznych w Trzciance, a od 2006 roku wykładała angielski w Akademii Humanistyczno-Ekonomicznej w Łodzi. Była także lektorką w poznańskim Centrum Językowym Idea.

W międzyczasie szybko awansowała, na co wpływ miały stopnie doktorskie, skracające wymagany staż - od stopnia nauczyciela kontraktowego, przez mianowanego do dyplomowanego. W 2003 roku Okręgowa Komisja Egzaminacyjna w Poznaniu umieściła Beatę Ł. na liście egzaminatorów maturalnych z języka angielskiego.

Jej karierę przerwał anonim, który w lutym 2010 roku trafił do Prokuratury Okręgowej w Słupsku. Jego autor kwestionował prawdziwość dyplomów Beaty Ł. Jeszcze w tym samym miesiącu Wielkopolski Kurator Oświaty zawiadomił prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa.

Wtedy okazało się, że jedynym prawdziwym dokumentem potwierdzającym wykształcenie Beaty Ł. jest matura z 1980 roku. Poza tym, zaliczyła jedynie rok na Wydziale Teologicznym Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Następnie pracowała w Sądzie Rejonowym w Słupsku jako pomocnik sekretarza sądowego oraz jako pomoc techniczna w tamtejszej Wyższej Szkole Pedagogicznej. Pod koniec lat osiemdziesiątych wyszła za mąż i osiedliła się w Wielkopolsce, by w 1996 roku zgłosić się do liceum w Trzciance...

Nikt nie miał zastrzeżeń do jej wykształcenia i okazywanych dokumentów.
- Weryfikatorem oceny pracy są egzaminy zewnętrzne - powiedział dyrektor jednej ze szkół, w której pracowała Beata Ł..
- Znaczna liczba naszych absolwentów przystępowała do matury z języka angielskiego i wyniki nie odbiegały od norm krajowych. Miała opinię bardzo wymagającego nauczyciela, a dokumenty nie budziły moich wątpliwości. Nie przypatrywałem się im dokładnie, ale tytuł egzaminatora Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej, stopień nauczyciela dyplomowanego - to wszystko uśpiło moją czujność. Poza tym, na rynku pracy brakowało nauczycieli języka angielskiego. Ona zgłosiła się jako jedyna i miała pełne kwalifikacje .... łącznie z tytułem egzaminatora maturalnego, co było wówczas rzadkie...

Wszyscy dyrektorzy zapewniali, że nigdy nie zatrudnili by pani Beaty, gdyby nie legitymowała się wyższym wykształceniem.
- Merytoryczna znajomość języka nie wystarczy do prowadzenia zajęć w szkole średniej - oświadczył jeden z nich.

Biegły jednoznacznie stwierdził, że dyplomy i zaświadczenia Beaty Ł. zostały w całości podrobione przy wykorzystaniu techniki druku laserowego, a podpisy na dyplomach były technicznym odwzorowaniem autentycznych autografów rektorów. Natomiast do sporządzenia dyplomów z Izraela wystarczyła kalkomania...

Beata Ł. częściowo przyznała się do winy, ale nie do braku wykształcenia. Oświadczyła, że jedną pracę magisterską obroniła na KUL-u, drugą - w Neapolu, a także posiada doktoraty z filologii angielskiej i psychologii klinicznej oraz dwie stosowne habilitacje; natomiast w Izraelu studiowała... korespondencyjnie. Jej winą było to, że - jak twierdziła - posługiwała się fałszywymi dokumentami, ale nie wiedziała, że nie są prawdziwe...

- Nie była studentką, nie zdobyła wyższego wykształcenia, nie miała więc prawa wierzyć, że te dokumenty są autentyczne - powiedział sędzia Tomasz Borowczak, ogłaszając w poniedziałek wyrok skazujący Beatę Ł. - Oskarżona jednak rzeczywiście świadczyła pracę, co miało wpływ na wymiar kary.

Poznański sąd określił przypadek anglistki jako idealny przykład przestępstwa, stanowiącego źródło stałego dochodu i to przez przeszło trzynaście lat! Beata Ł. na oszustwie zbudowała opinię dobrego nauczyciela, którą inni zdobywają przez lata nauki i pracy.
- Ale fakt, że świadczyła tę pracę, uzyskującą pozytywne oceny, zmieniła wysokość szkody, którą sąd ograniczył do dodatków za stopień doktora i tylko w tych szkołach, które je wypłacały - wyjaśnił sędzia Borowczak.

Dlatego Beata Ł. zamiast 384 tysięcy musi zwrócić niecałe 4 tysiące, czyli sto razy mniej niż domagał się prokurator. Dodatkowo sąd orzekł także 10-letni zakaz wykonywania zawodu nauczyciela, a przez najdłuższy możliwy, czyli pięcioletni okres zawieszenia kary 2 lat więzienia, pieczę nad skazaną powierzył kuratorowi.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

K
Kosmas

Facet bez dyplomu jest plemielem, analfabeta plezydętem, Władek bez dyplomu profesorem, Kwachu bez dyplomu dziwacznym magistrem...Wszyscy wzorowi nieudacznicy , co wezmą w brudne łapska to spieprzą . A pani która bez dyplomu wzorowo wypełnia swoje obowiązki dostaje wyrok ...

Dodaj ogłoszenie