Anita Lipnicka kłopoty ze zdrowiem ma już za sobą. Teraz może zacząć przygotowania do jubileuszu

Anna Gronczewska
Anna Gronczewska
Zaktualizowano 
Anita Lipnicka obchodzi w tym roku 20-lecie solowej kariery
Anita Lipnicka obchodzi w tym roku 20-lecie solowej kariery mat. promocyjne
Urodzona w Piotrkowie Trybunalskim Anita Lipnicka jest jedną z najpopularniejszych piosenkarek. Ostatnio w jej życiu działo się wiele. Nie zawsze dobrego. Niedawno pojawiły się optymistyczne informacje. Anita pokonała chorobę!

Choć Anita Lipnicka urodziła się... w piątek, 13 czerwca 1975 roku, nie jest przesądna. - Bardzo dobrze mi się z tym żyje. Dlatego, że urodziłam się właśnie w piątek, trzynastego, jestem odporna na wszelkie przesądy - przekonuje piosenkarka.

Zawsze podkreślała swoją sympatię do rodzinnego Piotrkowa Trybunalskiego.

- Uważam, że dorastanie w mieście rozmiarów Piotrkowa jest bardzo zdrowe - opowiadała nam. - Moje życie tam było przejrzyste, stabilne i mało skomplikowane. Było jedno kino, żadnego teatru, za to dwa ośrodki kultury i parę knajp, gdzie można było wyjść na piwo. Wszyscy się znali, każdy wiedział, do jakiej społeczności przynależy. W mieście była prężna grupa teatralna, sekcja rockowo--muzyczna, banda motocyklistów oraz zgrany team zapaleńców żeglowania. Wybór był prosty, jeśli człowiek chciał się jakoś określić.

Anita Lipnicka miała wypadek w Skierniewicach

W jej rodzinie nie było żadnych tradycji muzycznych, jest córką księgowej i elektryka.

- Rodzice nie byli ekspertami w muzyce, po prostu słuchali tego, co ich sąsiedzi czy inni rówieśnicy z komunistycznej Polski - wspominała piotrkowskie dzieciństwo. - W pewnym momencie to było głównie italo disco! (śmiech). Cała moja edukacja muzyczna, pierwsze fascynacje były mi zaszczepiane przez znajomych, przyjaciół, ludzi, których napotykałam na swej drodze. Jako nastolatka zasłuchiwałam się w poezji śpiewanej, jeździłam na festiwale studenckie z akustyczną gitarą na ramieniu, kochałam Stachurę, prozę Hłaski i takie tam. Byłam typową melancholiczną nastolatką w zamszowych butach i długich powyciąganych swetrach. Takie były moje początki. Potem przypadła era grunge’u - fascynacja Nirvaną, Pearl Jamem. Wtedy ścięłam włosy na zero i nosiłam ciężkie, męskie glany. Kolejna faza dojrzewania!

Miała 15 lat, zaczynała naukę w piotr-kowskim I LO im. Bolesława Chrobrego, gdy zdecydowała się na pracę jako modelka. Podpisała kontrakt i wyjechała m.in. do Japonii.

- Wtedy wydawało mi się, że jestem dorosła i mogę stanowić sama o sobie. W rzeczywistości jednak byłam jeszcze dzieckiem, zwykłą nastolatką. Teraz, kiedy sama mam córkę, nie wyobrażam sobie wysłać jej na koniec świata w wieku 15 lat, tak jak zrobili to moi rodzice - wyjaśnia. - To oczywiście przyniosło wiele dobrego, pomogło uwierzyć mi, że wszystko jest możliwe. Ale nie obyło się bez skutków ubocznych, których jednak chciałabym oszczędzić mojemu dziecku. To są trudne wybory. I nigdy do końca nie wiadomo, jaka droga jest słuszna.

Maturę zdała w 1993 roku. Nauczyciele piosenkarki wspominają, że ze względu na liczne koncerty opuszczała wiele zajęć. Ale w czwartej klasie zawiesiła koncerty, wzięła się solidnie do nauki i dobrze zdała maturę. Nie ukrywała, że zawsze ważną rolę w jej życiu odgrywał trzy lata starszy brat Arkadiusz, występujący z Grupą Rafała Kmity.

- Brat był dla mnie megaważną postacią w tamtym czasie - mówiła nam Anita Lipnicka. - Byłam w niego do pewnego momentu ślepo zapatrzona. To za jego namową zerwałam kontrakt modelki, będąc w Tokio i wróciłam do Polski, by wskoczyć w rolę wokalistki w lokalnym zespole rockowym. Tak się zaczęło moje śpiewanie na poważnie. Przez jakiś czas, też za sprawą Arka, wylądowałam w krakowskim kabarecie, Grupie Rafała Kmity. Ale po tym, jak zdobyliśmy Grand Prix festiwalu PAKA, zrezygnowałam z udziału w kabarecie na rzecz zespołu Varius Manx.

CZYTAJ DALEJ NA NASTĘPNEJ STRONIE

Została wokalistką Varius Manx, zyskała ogromną popularność. Z zespołem nagrała dwie płyty: „Emu” i „Elf”. Piosenki „I wszystko może się zdarzyć”, „Piękna i rycerz” stały się wielkimi przebojami.

W 1996 roku rozpoczęła karierę solową. Jako solistka wydała trzy płyty, dwie nagrała w Anglii. W 2002 roku zawiesiła działalność solową i nawiązała współpracę z Johnem Porterem, mieszkającym w Polsce Walijczykiem. Połączyła ich nie tylko muzyka, ale też miłość. W 2006 roku przyszła na świat ich córka Pola. Ale rok temu Anita i John się rozstali. Teraz sama wychowuje córkę.

- Kiedyś panicznie bałam się pustki, tego, że nie wiem, co robić. Myślałam: o Boże, Boże, Boże, co teraz?! - przyznała w wywiadzie dla „Vivy”. - Teraz powinnam być mądra i uczyć się na własnych doświadczeniach, przecież ja już w tym miejscu byłam. Wiem, że tak zwane olśnienie w końcu przyjdzie, ale na siłę niczego nie przyśpieszę. Mam prawo czekać, mam prawo nie wiedzieć co dalej. Potrzebuję mężczyzny, żeby być razem, smakować życie, obdarowywać się czułością, po prostu być blisko. Nie jestem samowystarczalna pod tym względem. Nie jestem typem kobiety: dam radę sama, facet do niczego nie jest mi potrzebny. Mnie tam by się przydał.

Mówiła też, że jej całe życie jest usłane odchodzeniem, rozstaniami. Sytuacjami, w których nagle czuje się źle, niewygodnie, nieswojo, i już wie, że musi odejść. Dotyczy to spraw zawodowych i prywatnych.

- Tyle że teraz te decyzje nie są już tak proste i tak bezkompromisowe jak wtedy, gdy się ma 18 lat. Jestem coraz cięższa od moich doświadczeń - zaznaczała. Zapewniała też, że tragedią dla niej byłoby uzależnienie finansowe od mężczyzny.

- Wydaje mi się, że kobiety w takim układzie mają inaczej skonfigurowane myślenie o sobie, o związku, o życiu - mówiła „Vivie”. - Nie wszystko im wolno, bo nieustannie muszą liczyć się z humorami i ze zdaniem, choćby najgłupszym, swojego faceta. Nie mogą odejść, bo nie mają pieniędzy, nie mają dokąd. Pomyślałam kiedyś: Boże, jak te kobiety mogą tak żyć? Z takim ograniczeniem wolności?

Zapytana, czy żałuje jakichś rzeczy w swoim życiu, przyznaje, że wielu.

- Na przykład, że nie zostałam w Londynie, jak był na to dobry czas - wyjaśniała. - Mieszkałam tam po nagraniu swojej pierwszej płyty solowej, która w Polsce odniosła duży sukces. Byłam młoda i miałam tyle siły, że ułożyłabym tam swoje sprawy i mogła żyć z muzyki. Wróciłam, niestety, do kraju, oczywiście z powodów miłosnych, bo ta miłość cały czas splata się w moim życiu z muzyką. Nigdy nie mogę rozdzielić tych światów, bo kiedy próbuję to zrobić, zawsze któryś obszar cierpi.

Ostatnie lata były dla niej trudne. Była w drugim miesiącu ciąży z Polą, gdy w tragicznych okolicznościach zmarł nagle jej tata. Cztery lata temu zdiagnozowano u niej guza ślinianki.

CZYTAJ DALEJ NA NASTĘPNEJ STRONIE

- Miałam guza ślinianki przyusznej, za uchem, mam jeszcze bliznę - przyznała w wywaidzie dla „Vivy”. - Zrobiono mi biopsję, czekałam na wynik i werdykt, czy to jest nowotwór złośliwy, czy łagodny.

Na szczęście guz nie był złośliwy. Ale piosenkarka bardzo martwiła się o przyszłość swej 10-letniej dziś córeczki Poli.- Choroba może wrócić, a Pola jest wciąż małą dziewczynką, która bardzo potrzebuje matki - mówiła piosenkarka. - Jedyne, co mnie martwiło, to myśl, że jeślibym zniknęła, mojemu dziecku zabrakłoby mamy. A na taką stratę jest jeszcze za mała. Nie myślałam, że zabraknie mnie dla życia albo zabraknie mi życia. Jestem gotowa odejść w każdej chwili.

Niestety guz urósł. Piosenkarka doznała paraliżu połowy twarzy. Konieczna była kolejna operacja. - W takich sytuacjach, kiedy nie jestem w stanie nic z tym zrobić, kompletnie się poddaję i myślę: cokolwiek będzie, widocznie tak ma być - mówiła przed drugą operacją w jednym z wywiadów.

Na szczęście druga operacja też zakończyła się sukcesem. Paraliż twarzy minął. Niedawno Arkadiusz Lipnicki zakomunikował, że jego siostra jest już w pełni zdrowa. Sama artystka cieszy się, że choroba minęła. Wie jednak, że może zawsze wrócić. Dlatego musi się regularnie badać. Może też przygotowywać się do koncertów z okazji 20-lecia swojej pracy artystycznej.

polecane: FLESZ: Niebawem zmiana czasu, jedna z ostatnich

Wideo

Materiał oryginalny: Anita Lipnicka kłopoty ze zdrowiem ma już za sobą. Teraz może zacząć przygotowania do jubileuszu - Dziennik Łódzki

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3