Apteki: Zamieszanie z receptami

Alicja Lehmann
Tadeusz Bąbelek realizuje recepty bez wpisanej wysokości refundacji.
Tadeusz Bąbelek realizuje recepty bez wpisanej wysokości refundacji. Waldemar Wylegalski
Wielkopolscy aptekarze różnie stosują się do nowych przepisów, w efekcie czego pacjenci nie wszędzie spotkają się z jednakowymi zasadami realizacji recept na leki refundowane. Powodem zamieszania jest brak jasnych i jednoznacznych wytycznych. Mimo to realizacja recept refundowanych jest możliwa.

Czytaj także:
Lista leków refundowanych na 2012 rok. Zobacz! [PEŁNY SPIS]
Leki refundowane: Co się stanie po 1 stycznia 2012? [PYTANIA i ODPOWIEDZI]

Maria Skonieczna z Poznania rano udała się do swojego lekarza rodzinnego. Na początku wizyty przyjmująca ją lekarka zapytała, czy kobieta jest ubezpieczona i poprosiła o dokumenty potwierdzające opłacanie składek.

- Okazało się, że pieczątka w książeczce przedawniła się siedem dni temu i w związku z tym musiałam wypełnić oświadczenie - opowiada Maria Skonieczna. - Po sprawdzeniu ubezpieczenia i po badaniu, lekarka przepisała mi lek i na odwrocie recepty przybiła pieczątkę "Refundacja do decyzji NFZ".

Kobieta z tak wypełnioną receptą udała się do apteki. Farmaceuta sprawdził, czy wszystkie dane na recepcie się zgadzają i wydał lek ze zniżką. To jeden z możliwych scenariuszy. Według innych aptekarze w ogóle nie realizują recept z pieczątkami, bo według nich taka recepta jest niezgodna z prawem.

- Jeśli na recepcie brakuje informacji o wysokości zniżki lub kodu oddziału NFZ, wówczas uzupełniamy receptę - tłumaczy farmaceutka z jednej z aptek w centrum Poznania. - Te z pieczątkami realizujemy tylko za pełną odpłatnością.

W Wielkopolskiej Okręgowej Izbie Aptekarskiej od rana urywają się telefony. Farmaceuci pytają, jak postępować z receptami refundowanymi.

- Nie możemy niczego narzucić - przyznaje Tadeusz Bąbelek, prezes WOIA. - Nie mamy jasnych zasad. Musimy postępować tak, aby nie zaszkodzić pacjentom oraz nam samym.

W porozumieniu z Wielkopolską Izbą Lekarską, WOIA zgodziła się, że recepty z pieczątką na odwrocie oraz bez wpisanej wysokości refundacji, mogą być zrealizowane. Taką zasadę stosuje prezes Tadeusz Bąbelek w swojej aptece na Sołaczu.

- Ale ostateczna decyzja należy do właściciela apteki - podkreśla Bąbelek.

- Naszym lekarzom również radzimy, aby postępowali według własnego uznania - potwierdza Krzysztof Kordel, prezes Wielkopolskiej Izby Lekarskiej. - Postawienie pieczątki na odwrocie będzie znakiem, że sprzeciwiamy się przepisom o ponoszeniu odpowiedzialności przez lekarza, a jednocześnie nie będzie utrudniało lub uniemożliwiało pacjentowi otrzymanie leku ze zniżką.

Bożena Janicka, prezes Porozumienia Pracodawców Ochrony Zdrowia (byłego Wielkopolskiego Porozumienia Zielonogórskiego przyp. red.), które zrzesza 1,5 tys. lekarzy rodzinnych, zaleca wystawianie recept zgodnie z refundacją.

- To oczywiście jest indywidualna decyzja lekarza, ale naszym wielkopolskim placówkom zalecamy wystawianie recept jak dotychczas - mówi Janicka. - Sama wystawiłam już kilkadziesiąt recept i na żadnej nie przybiłam pieczątki.

Lekarze z Przychodni Lekarzy Rodzinnych na os. Stefana Batorego w Poznaniu pieczątki przybijają, ale wcześniej przychodnia porozumiała się z sąsiadującymi aptekami. - Nasi lekarze sprawdzają, czy pacjent jest ubezpieczony i pieczątkę stawiają na odwrocie - tłumaczy Łukasz Zelich, kierownik administracyjny przychodni. - Pobliskie apteki wiedzą, że taka recepta jest sprawdzona i bezpieczna i te wydane po 1 stycznia realizują bez problemów.

Jeśli zdarzy się, że pacjent nie będzie mógł wykupić leku ze zniżką, która mu przysługuje, powinien skontaktować się z wielkopolskim oddziałem NFZ. W tym celu fundusz uruchomił specjalny telefon, ale jak informuje Marta Banaszak-Osiewicz, rzecznik prasowa wielkopolskiego oddziału NFZ, pytań było mało i dotyczyły spraw technicznych.

- Recepty, które są wystawione z pieczątką, a zawierają pozostałe pełne informacje, będą przez fundusz akceptowane - uspokaja rzecznik.

Chcesz skontaktować się z autorem informacji? a.lehmann@glos.com

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

p
posener

Lekarz jest od leczenia, a nie od weryfikowania czy ktoś jest ubezpieczony czy nie. Do tego sprowadza sie problem tzw. pieczątek refundacyjnych. Żeby określić czy ktoś ma prawo do refundacji, najpierw trzeba sprawdzić czy ktoś jest do niej upoważniony, czyli czy płaci składki zdrowotne, inaczej mówiąc - czy jest ubezpieczony. Lekarze nie chcą tego robić i słusznie. Powinni mieć dostęp do systemu NFZ, który to umożliwia, a takiego dostępu nie mają. A jeszcze dodatkowo straszenie ich drastycznymi karami, do wejścia na prywatny majątek włącznie, jest urzędniczą bezczelnością, zwykłą próbą wykpienia się przez tych, którzy powinni mieć obowiązek kontroli i weryfikowania danych systemu opieki zdrowotnej, czyli NFZ. Urzędnicy NFZ po prostu chcą mieć świety spokój i móc nadal pierdzieć w stołki, tak jak do tej pory.

S
Sokolański

Wszystko zależy od kultury i obyczaju.
W II RP minister w takiej sytuacji postąpiłby honorowo, podałby się do dymisji i odszedł z polityki, obecnie zostaje awansowany na trzecie stanowisko w państwie. A śmiali się ze Schetyny, że za karę został marszałkiem Sejmu! To widocznie rzeczywiście stanowisko za karę.
Dziel i rządź - to zasada rządzenia prawicy. Zza cywilizowanej buzi wystaje znana sprzed czterech lat okrutna gęba IV RP. Różnica polega na obecności lukru na gorzkiej pigule.