Asseco Resovia Rzeszów - PGE Skra Bełchatów 2:3 [ZDJĘCIA]

    Asseco Resovia Rzeszów - PGE Skra Bełchatów 2:3 [ZDJĘCIA]

    Paweł Hochstim

    Aktualizacja:

    Dziennik Łódzki

    Asseco Resovia Rzeszów - PGE Skra Bełchatów 2:3 [ZDJĘCIA]
    1/8
    przejdź do galerii

    ©Krzysztof Kapica

    Siatkarze PGE Skry Bełchatów wygrali w Rzeszowie z Asseco Resovią Rzeszów 3:2 i umocnili się na drugim miejscu w PlusLidze. Po meczu dwóch wielkich atakujących - Mariusza Wlazłego z PGE Skry i Bartosza Kurka z Asseco Resovii - cieszył się tylko ten pierwszy.
    Obie drużyny zaczęły w swoich ostatnio „eksportowych” składach. Dokładnie w identycznych ustawieniach w sobotę we Wrocławiu rozpoczęły półfinał Puchar Polski, wygrany przez PGE Skrę 3:1. Chyba jednak ranga środowego spotkania - może mieć ono znaczący wpływ na to, która z tych drużyn zagra w ligowym finale - spowodowała, że kibice oglądali mecz zacięty, ale z dużą liczbą błędów.

    Już w pierwszej partii obie drużyny po sześć razy pomyliły się na zagrywce, a tylko jeden atak udało się zatrzymać blokiem.
    Wynik wciąż oscylował wokół remisu, ale w końcówce bełchatowski zespół pokazał swoją klasę. Od stanu 21:20 po ataku najlepszego w szeregach Asseco Resovii Bartosza Kurka drużyna trenera Miguela Falaski wygrała cztery kolejne akcje, głównie dzięki świetnej grze swoich liderów - Mariusza Wlazłego i Facundo Conte. A ostatni cios, który dał PGE Skrze prowadzenie, zadał właśnie Argentyńczyk. On, wraz z Andrzejem Wroną, zaskoczyli kibiców swoim wyglądem, bo - zgodnie z obietnicą - po wygraniu Pucharu Polski przefarbowali swoje brody na żółty kolor.

    Gdy w drugiej partii mistrzowie Polski prowadzili 20:14 wydawało się, że za chwilę będzie remis 1:1 i nadal trudno będzie wskazać zwycięzcę. Ale PGE Skra znów pokazała, że w 2016 roku potrafi wychodzić z beznadziejnych sytuacji. W finale Pucharu Polski bełchatowianie przegrywali przecież 3:8 w tie-breaku, a mimo to zdobyli trofeum. W środowy wieczór w Rzeszowie też zaczęli odrabiać straty, powodując coraz większe zdenerwowanie wśród graczy Asseco Resovii. Wreszcie przy stanie 24:23, przy drugiej piłce setowej dla gospodarzy Wrona zaserwował asa i zapewnił emocje w grze na przewagi. Wyraźnie mocniejsza psychicznie PGE Skra miała inicjatywę. Wprawdzie przy pierwszej piłce setowej nie udało im się wygrać partii, ale przy drugiej Nicolas Uriarte zaserwował asa i uciszył halę na Podpromiu. Bo już jeden punkt oznaczał, że rzeszowski zespół nie wyprzedzi po tej kolejce zdobywców Pucharu Polski.

    O ile można było powiedzieć, że przed meczem Asseco Resovia stała pod ścianą, to po dwóch setach już pod tą ścianą klęczała. Miała jednak w swoim składzie wielką siłę - Bartosza Kurka. Wieloletni gracz PGE Skry, a dziś atakujący Asseco Resovii, błyszczał niemal w każdej akcji. Widać było, że jest niezwykle zmotywowany, pewnie dlatego, że wrócił do polskiej ligi po to, by cieszyć się z mistrzowskiego tytułu, a może dlatego, że w karierze zdecydowaną większość meczów ze Skrą przegrywa. Kurek był absulutnie wiodącą postacią rzeszowskiej drużyny i to on wlewał nadzieję w serca fanów Resovii.

    Po asie Kurka rzeszowski zespół wygrywał 17:15. Wprawdzie za chwilę asem zrewanżował się Wlazły, ale i tak przy stanie 24:22 - oczywiście po ataku Kurka - pierwsze piłki setowe mieli rzeszowianie. Najpierw jednak kapitalnie trudny atak skończył Nicolas Marechal, a za chwilę bełchatowianie zablokowali po raz pierwszy w tej partii Kurka. Chwilę później jednak Kurek już się nie pomylił i przedłużył mecz. Po trzech setach Kurek miał na swoim koncie 30 punktów przy skuteczności wynoszącej 66 procent. To poziom kosmiczny.

    Zresztą w kolejnej partii Kurek nie zwalniał tempa i nadal był główną siłą Resovii, a mecz skończył z dorobkiem 38 punktów. Ale bełchatowianie wciąż umiejętnie się bronili i utrzymywali kontakt ze zdeterminowaną Resovią. W ostatniej piłce pomylił się jednak Wlazły, który zaatakował w aut i Resovia znów wygrała dwoma punktami, doprowadzając do tie-breaka.

    A ten był równie emocjonujący, jak cztery poprzednie partie. Zaczęli świetnie gospodarze, bo od prowadzenia 3:0, ale PGE Skra wyszła na prowadzenie jeszcze przed zmianą stron i nie oddała go już do końca. Po ataku Conte bełchatowianie prowadzili 14:11, ale dzięki atakom Dawida Dryji i Kurka rzeszowianie obronili dwie piłki meczowe. Wreszcie emocje skończył Wlazły, wybrany najlepszym graczem spokania na szczycie PlusLigi.

    Asseco Resovia Rzeszów - PGE Skra Bełchatów 2:3 (22:25, 29:31, 26:24, 25:23, 13:15)

    Asseco Resovia: Drzyzga 1, Jaeschke 11, Paszycki 2, Kurek 38, Achrem 4, Holmes 12, Ignaczak (libero) oraz Witczak, Penczew 6, Lyneel 1, Dryja 6, Śliwka. Trener: Andrzej Kowal.

    PGE Skra: Uriarte 3, Conte 21, Wrona 10, Wlazły 21, Marechal 12, Lisinac 9, Piechocki (libero) oraz Kłos, Marcyniak, Milczarek (libero), Gromadowski 1, Janusz, Stanković. Trener: Miguel Falasca.

    Czytaj treści premium w Głosie Wielkopolskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Sport z kraju i ze świata

    Zobacz więcej na Sportowy24.pl