Atak dzika na matkę z małymi dziećmi i psem. To kolejny raz, gdy dziki wchodzą na teren zabudowany

M.S.
Dziki w powiecie poznańskim zaatakowały kobietę z dziećmi i psem.
Dziki w powiecie poznańskim zaatakowały kobietę z dziećmi i psem. fot. Robert Woźniak
Kolejny atak dzików w powiecie poznańskim. Kobietę z trójką dzieci zaatakował odyniec, który ruszył szturmem w kierunku rodziny z psem. Zgłosiła sprawę na straż miejską, a w słuchawce usłyszała, że „dzik nie atakuje bez powodu” i to „wina psa”. Straż miejska twierdzi, że takiej rozmowy nie było.

Atak dzika na matkę z małymi dziećmi i psem

Nasza Czytelnicza poinformowała nas o kolejnym ataku dzików, tym razem na osiedlu Kwiatowym przy ul. Czereśniowej w Skórzewie.

- Wybrałam się na spacer z dziećmi i psem około godziny 19.30. Skręcając w jedną z dróżek, natrafiliśmy na dzika, który wyszedł nam na spotkanie. Zawróciliśmy i spotkaliśmy sąsiada, który powiedział, że dziki często tutaj grasują. Nie było innej drogi powrotnej, po 15 minutach razem z panem stwierdziliśmy, że dzik pewnie już sobie poszedł. W momencie, jak byłam 100 metrów od zabudowań, z chaszczy wyszedł odyniec, który zaczął iść w naszym kierunku. Przyśpieszyliśmy, oddalając się od niego, a on zaczął na nas szarżować. W okolicy było też 8 innych dzików

– mówi nam anonimowo Czytelniczka.

Czytelniczka była razem z dziećmi i psem, ale jak twierdzi, pies był na smyczy i nie szczekał ani nie wykazywał agresywnych zachowań. Dzieci były całą sytuacją przerażone.

- Byłam z małymi dziećmi, najmłodsze ma 3 lata, więc nie była to komfortowa sytuacja. Starszemu synowi „odcięło nogi”, był tak wystraszony, że nie mógł biec. To teren zabudowany, bardzo często uczęszczany przez rodziny z dziećmi. Najbliższe pole kukurydzy jest 2 km dalej, więc nie wiem, skąd się wzięły te dziki

– dodaje Czytelniczka.

Kobieta o sprawie poinformowała straż miejską.

Pani ze straży miejskiej powiedziała, że „dziki nie atakują bez powodu”, a jak się dowiedziała, że byliśmy z psem, to stwierdziła, że „dzik się bronił przed psem”, tylko że nasze zwierzę było na krótkiej smyczy i w ogóle nie szczekało. Oddalaliśmy się od dzika w ciszy. Pani ze straży miejskiej stwierdziła, że w takim razie „najlepiej nie wychodzić na spacer z psem”

– powiedziała nam rozżalona kobieta.

Atak dzika na matkę z małymi dziećmi i psem. Straż miejska zaprzecza rozmowie

O wyjaśnienie sprawy zapytaliśmy rzecznika prasowego Straży Miejskiej w Poznaniu, który nie przyznaje, żeby do takowej rozmowy faktycznie doszło.

„Zgłoszenie telefoniczne za pośrednictwem numeru 986 w opisanej sprawie było przeprowadzone 18 sierpnia o godz. 20:20. Zgłaszającą była kobieta i rozmawiała z dyżurnym strażnikiem (mężczyzną).

W rozmowie zgłaszająca jako miejsce zdarzenia wskazała ul. Czereśniową (os. Świerczewo) przy Szarotkowej (os. Kwiatowe). Niestety – takie skrzyżowanie na terenie Poznania nie występuje. Ulice te są osobno, a łączą się poza granicami Poznania, na terenie gminy Dopiewo. Uwaga ta jest istotna przy odpowiedzi na pytanie o interwencję straży miejskiej. Jak wynika z zapisów służb SMMP patrol został wysłany w kierunku ul. Czereśniowej, na terenie Świerczewa. W wykazie ulic dla m. Poznania, jaki mają do dyspozycji dyżurni SM, ulice te nie krzyżują się.

Po przesłuchaniu całej nagranej rozmowy z dyżurnym SMMP oświadczam że:

  • 18 sierpnia 2021 r., w godz. 14:00 – 22:00, na stanowisku oficera dyżurnego SMMP nie pracowała żadna kobieta,
  • dyżurny SMMP nie wypowiedział przytoczonych przez zgłaszającą słów - "dziki nie atakują bez powodu" i "najlepiej nie wychodzić z psem na spacer". Takiej rozmowy nie było.

Po dokładnej analizie informacji przekazanych przez zgłaszającą należy wnioskować, że interwencja ta miała miejsce na terenie gminy Dopiewo. Ponieważ występują wyraźne rozbieżności w czasie (godz. 19:30, to godzina, o której była prowadzona rozmowa wg zgłaszającej, a 20:20 to zarejestrowana w systemie godzina, o której zgłaszająca rozmawiała z dyżurnym SMMP). Rozbieżność jest na tyle duża, że można przypuszczać, iż numer telefonu 986 został automatycznie skierowany do Straży Gminnej w Dopiewie lub Tarnowie Podgórnym. Sytuacja taka zależna jest od miejsca, z którego wykonuje się połączenie telefoniczne".

Aktualizacja, 19 sierpnia, godz. 17:11
Czytelniczka odniosła się do wyjaśnienia straży miejskiej, podając, że po rozmowie z dyżurnym, oddzwoniono do niej o godz. 20.39. Wówczas rozmawiała z kobietą, która wypowiedziała cytowane słowa. Zadzwoniliśmy na dany numer, odebrała strażniczka miejska z Poznania.

Co robią zwierzęta po zmroku, albo gdy nie ma ludzi dookoła? Gdzie w upalne dni szukają ochłody? Czy ma je kto podrapać za uchem? Jak radzą sobie z drapieżnikami? Zobaczcie zdjęcia i filmy fantastycznych zwierząt żyjących w wielkopolskich lasach. Przejdź do kolejnego zdjęcia --->

Wielkopolska: Fantastyczne zwierzęta w naszych lasach. Zobac...

Domowe syropy

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
o 19:30 to się kolację dzieciakom robi i w chacie siedzi,a nie na spacery chodzi i szuka wrażeń.I jeszcze psa zabiera.
Dodaj ogłoszenie