Wybitni znawcy świata przyrody, naukowcy z PAN, Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu sprzeciwiają się masowemu odstrzałowi dzików. Ten ma nastąpić już za kilka dni na wniosek ministra środowiska. Optują za tym rolnicy, którzy uważają, że dzika zwierzyna przyczynia się do rozpowszechniania wirusa ASF.

W zeszłym tygodniu pisaliśmy o nakazie Ministerstwa Środowiska wzmożonego odstrzału dzików w całej Polsce, także w wielkopolskich lasach. Minister zachęca do grupowych polowań, a wojewódzki lekarz weterynarii wydał nakaz sanitarnego odstrzału. Ma to pomóc w walce z wirusem afrykańskiego pomoru świń (ASF). Wątpliwości w tej sprawie mają nawet sami myśliwi, którzy uważają, że tak masowa wyrzynka negatywnie wpłynie na populację dzika. W przeciągu roku liczba dzików na terenie Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Poznaniu spadła z 16 tysięcy do 5,6 tys. sztuk

Czytaj: W wielkopolskich lasach nie będzie już dzików? Planowany masowy odstrzał budzi wątpliwości nawet samych myśliwych

W tej sprawie protestują także środowiska naukowe. Naukowcy z PAN, czy Uniwersytetu Przyrodniczego uważają, że odstrzał 200 tysięcy zwierząt przyczyni się do zagrożenia istnienia dalszej populacji dzika. Wskazują przy tym, że odstrzał tych zwierząt nie zmniejszy zagrożenia wystąpienia afrykańskiego pomoru świń.

Zobacz: Poznaniacy solidarni z dzikami. Protest w niedzielę

- Masowy odstrzał dzików w ramach polowań zbiorowych nie zapewni realizacji celu, jakiemu ma służyć, tj. zatrzymaniu ekspansji wirusa ASF w Polsce. Przeciwnie - zarówno wytyczne Europejskiego Urzędu ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA), jak i krajowa praktyka wskazują, że zmasowane polowania na dziki walnie przyczyniają się do roznoszenia wirusa. Dzieje się to za sprawą zwiększania zasięgów przemieszczania się spłoszonych zwierząt, które zarażają kolejne osobniki, zanieczyszczania środowiska krwią zarażonych dzików, która może stanowić źródło nowych zakażeń, oraz częstszego kontaktu z krwią i szczątkami zarażonych dzików przez myśliwych, bez możliwości skutecznego odkażenia w warunkach polowania – piszą naukowcy w liście do premiera Mateusza Morawieckiego.

Podkreślają także znaczenie występowania dzika w lasach.

- Dziki jako zwierzęta wszystkożerne pełnią w lasach rolę sanitarną oraz mają istotny wpływ na wiele elementów środowiska, zarówno roślin jak i zwierząt. Dziki żywią się m.in. owadami będącymi szkodnikami drzew, gryzoniami oraz padliną. Buchtując w poszukiwaniu pokarmu i roznosząc nasiona, odgrywają ważną rolę w naturalnym odnowieniu lasu i w procesach obiegu materii w przyrodzie. Eliminacja tego gatunku z ekosystemu może przyczynić się do zwiększenia intensywności gradacji owadów w lasach oraz częstości występowania patogenów przenoszonych przez gryzonie na ludzi (np. borelioza, kleszczowe zapalenie mózgu). Dziki stanowią również ważny naturalny pokarm wilka, a zmniejszenie jego dostępności może wywołać negatywne skutki dla funkcjonowania populacji tego chronionego drapieżnika – potwierdzają słowa myśliwych naukowcy.

Z kolei środowiska antyłowieckie blokują grupowe polowania na dziki, a także domagają się dymisji ministrów środowiska i rolnictwa.

- Nie ma naszej zgody na eksterminację dzików pod pretekstem walki z ASF. Za haniebny pomysł depopulacji gatunku żądamy także dymisji ministra środowiska Henryka Kowalczyka i ministra rolnictwa Jana Ardanowskiego. Przekujmy naszą niezgodę na krwawy los dzików w działanie! - piszą działacze Pracowni na rzecz Wszystkich Istot.

Zdaniem specjalistów nakaz masowego odstrzału dzików spowodowany jest wpływem rolników, którzy już kilka dni temu w tej sprawie wyszli na ulice Wielkopolski, domagając się maksymalnego zmniejszenia ich populacji.

- Zrobiła się nagonka na odstrzał, a nikt nie widzi, że od pięciu lat przez nieudolną walkę z ASF kolejnych rządów, w Polsce zlikwidowano 1/3 rodzinnych hodowli trzody. Pogłowie świń liczyło 11 mln sztuk, teraz będzie to 7 mln. Można powiedzieć, że ASF i urzędnicy zabili 4 miliony świń. Przy tej tendencji za kolejne 5 lat w sklepie nie zobaczycie mięsa z polskiej hodowli – uważają rolnicy z Miejskiej Górki i Krobi.