sportowy24
    Awaria i kontuzja. Pechowa Portugalia Huberta Ptaszka

    Awaria i kontuzja. Pechowa Portugalia Huberta Ptaszka

    (jp)

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Załoga Ptaszek - Szczepaniak z powodzeniem rywalizuje w tym sezonie w serii WRC2.

    Załoga Ptaszek - Szczepaniak z powodzeniem rywalizuje w tym sezonie w serii WRC2. ©facebook/PtockRacing

    Toruński kierowca świetnie rozpoczął Rajd Portugalii, ale potem pechowej kontuzji doznał jego pilot, Maciej Szczepaniak i nie udało się dojechać do mety.
    Załoga Ptaszek - Szczepaniak z powodzeniem rywalizuje w tym sezonie w serii WRC2.

    Załoga Ptaszek - Szczepaniak z powodzeniem rywalizuje w tym sezonie w serii WRC2. ©facebook/PtockRacing

    Przed startem Ptaszek nie krył nadziei, po udanych startach w rajdach amerykańskich planował umocnić swoją pozycję w serii WRC2. W Portugalii wrócił do swojego starego auta, Skody Fabii R5. - W porównaniu do Rajdu Argentyny jest tu trochę łatwiej, ponieważ nie musimy na każdym kroku myśleć o zachowaniu auta w jak najlepszej kondycji, tylko możemy skupić się na jak najszybszej jeździe - mówi przed startem.




    Początek był bardzo udany: 5. miejsce po pierwszych odcinkach specjalnych, 4. miejsce po kryterium ulicznym w Porto. - Idziemy cały czas małymi kroczkami do przodu. Cały czas jednak powtarzam jesteśmy tu po to, aby się uczyć, jedziemy z bezpiecznym "setupem" z dwoma kołami zapasowymi i chcemy za wszelką cenę zbierać ważne doświadczenie.

    W sobotę rozpoczęły się jednak problemy. Pierwsze dwa odcinki załoga zakończyła poza czołową dziesiątką WRC2 z powodu problemów z oponami. Dzień zakończył się fatalnie: usterką przedniego dyferencjału i jazdą na ostatnim odcinku z napędem na jedną oś.

    - Zatrzymaliśmy się na dojazdówce przed ostatnim oesem, gdyż doszliśmy do wniosku, że przejazd kolejnej próby i dojazd do serwisu mógłby uszkodzić skrzynię biegów. Problemy z dyferencjałem pojawiły się przed wcześniejszym odcinkiem, który pokonaliśmy tylko z tylnym napędem. Wcześniej natomiast źle dobraliśmy opony, przez co było sporo problemów, ale przed drugą pętlą nie popełniliśmy tego błędu i od razu było widać efekty. Moglibyśmy notować lepsze czasy, jednak niestety nie było nam to dane - podsumował Ptaszek.

    Najgorsze było jednak przed załogą. W niedzielę kierowcy mierzyli się ze słynnym oesem Fafe z dwoma hopkami. Na pierwszej z nich zakończył się rajd dla Ptaszka. Po skoku auta kontuzji kręgosłupa nabawił się pilot Maciej Szczepaniak. Do tego momentu polska załoga zajmowała 11. miejsce w klasyfikacji generalnej.

    - Po lądowaniu na mniejszej hopie w pierwszej połowie odcinka Maciek poczuł ból i po odcinku zdecydowaliśmy się natychmiast wycofać z rajdu. Maciek trafił do szpitala gdzie przeszedł szczegółowe badania - relacjonuje Ptaszek.

    Nie wiadomo jeszcze, jak długo potrwa przerwa Szczepaniak. - Po odpoczynku będzie pora na rehabilitacje i powrót do formy. Wracając do samego rajdu to pomimo awarii Skody i pilota Hubert pojechał świetny rajd, a niektóre odcinki wręcz lepiej niż świetnie, patrząc na ciągle małe doświadczenie. Patrząc na postępy jakie robi, myślę, że już w niedalekiej przyszłości może zafundować wiele radochy - podsumował rajd Szczepaniak.

    Kolejny planowany start to Rajd Polski 1-3 lipca.

    Czytaj treści premium w Głosie Wielkopolskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Sport z kraju i ze świata

    Zobacz więcej na Sportowy24.pl

    Sportowy24 na Facebooku

    Galerie

    GOL24 na Facebooku