Bamberka nie była ... z Bambergu

Redakcja
Z mężem Szczepanem Gadziemskim zamieszkała przy Głównej
Z mężem Szczepanem Gadziemskim zamieszkała przy Głównej archiwum rodzinne
Udostępnij:
Kim jest Bamberka i gdzie stoi, wie każdy poznaniak. Turystom opowiada się historię wodotrysku powstałego na początku XX wieku - kobiecej postaci z wiadrami, umiejscowionego w centralnej części Starego Rynku. Ale czasami przy okazji przeinaczane są fakty. Błędy powielane są w kolejnych wydaniach przewodników.

- Modelką była moja prababcia Jadwiga, która miała wówczas 18 lat - mówi Krzysztof Dymny. - Nazywała się Jakubczak. Odsłonięcie studzienki nastąpiło w 1915 roku. Dwa lata później prababcia wyszła za mąż za Szczepana Gadziemskiego i przeprowadziła się z Piątkowa na ulicę Główną - dodaje.

ZOBACZ TEŻ:
Poznań z dachu delty w obiektywie Grzegorza Dembińskiego

Bamberka nie była więc z Bambergu. Pracowała jednak w winiarni Leopolda Goldenringa. To on postanowił ufundować Poznaniowi wodotrysk, z którego mogliby korzystać kupcy wystawiający na Starym Rynku towary i zwierzęta przeznaczone na sprzedaż. Noszenie wody z kamienic było dla nich kłopotliwe. Budowla miała też reklamować winiarnię.

- Prababcia nie otrzymała zapłaty za pozowanie. Goldenring wybrał ją na modelkę w nagrodę za dobrą pracę, choć w jego winiarni pracowały dziewczęta pochodzące z Bambergu - opowiada pan Krzysztof. - Prababcia na pewno nie przypuszczała, że po latach będzie reklamować nie winiarnię, ale przede wszystkim Poznań. O całej historii opowiadała tylko swoim dzieciom na spacerach.

Bamberka kilka razy zmieniała miejsce - najpierw stała u wylotu ulicy Woźnej, potem ustawiono ją przy zachodniej stronie Ratusza. Ocalała z wojennej pożogi, ale aż do 1964 roku przechowywano ją w magazynie. Potem stanęła przy ulicy Mostowej, by w 1977 roku wrócić na Stary Rynek - w nieco dalsze miejsce niż na początku wieku.

- Dokładnie nie wiadomo czemu jej nazwisko z Gadziemska zmieniono na Gadymska. Prawdopodobnie zapisano je w ten sposób w niemieckich dokumentach - przypuszcza Dymny. - Babcia Waleria za czasów komunistycznych próbowała błąd prostować, ale celu nie osiągnęła. Potem ten trud podjął mój tata.

Dymnemu nie chodzi o sławę, ale o prawdziwą informację. Ma także kilka ciekawych pomysłów.
- Mógłbym wypromować ten pomnik - podkreśla prawnuk modelki, który jest kierownikiem sklepu firmowego firmy Wawel. Klienci wiedzący o historii jego rodziny lubią z nim rozmawiać i oglądać archiwalne zdjęcia.

- Znajomi mnie nawet krytykują, że nie chwalę się prababcią, że to takie fajne, bo tworzyła historię - mówi pan Krzysztof. - Kiedy w szkole o tym mówiłem, wyśmiewano mnie, że jestem ze wsi, bo jestem bambrem.

- Ta historia jest niesamowita. Mam nadzieję, że panu Krzysztofowi uda się sprostować nieprawdziwe informacje i zrealizować swoje pomysły - mówi doktor Iwona Błaszczyk z Biura Miejskiego Konserwatora Zabytków w Poznaniu.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 21

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

h
historyk
Kiedy w 1551 roku rozbudowywano poznański ratusz, wykonanie zegara rajcy miejscy zlecili mistrzowi Bartłomiejowi. W dniu prezentacji wokół ratusza zgromadził się tłum mieszczan, zwłaszcza że uroczystość miał zaszczycić swoją obecnością sam wojewoda z małżonką. Z tej okazji urządzono ucztę, na której głównym daniem miał być udziec sarni. Niestety, podczas pieczenia udziec zsunął się z rożna w ogień. Zdesperowany mistrz kucharski Mikołaj posłał swego pomocnika Pietrka do rzeźni po nowe mięso na pieczeń. Po bezskutecznych poszukiwaniach chłopiec dotarł za mury miasta, gdzie na łąkach nad Wartą zauważył pasące się dwa malutkie, białe koziołki. Nie namyślając się długo, gdyż czas naglił, pognał je do ratusza. Jednak w kuchni, gdy tylko uwolniono je z postronka, sprytne koziołeczki wyrwały się kucharzom i pobiegły schodami wprost na ratuszową wieżę, a tam wyskoczyły na gzyms nad zegarem. Gdy pod ratuszem zjawił się wojewoda, oczom zebranych ukazał się niecodzienny widok. Oto na wieży zegarowej bodły się wesoło dwa małe, białe koziołki. Cała ta historia tak rozbawiła wojewodę, iż darował kuchcikowi kradzież, jednak mistrzowi Bartłomiejowi, na pamiątkę tego zdarzenia, polecił wzbogacić mechanizm zegara trykającymi się koziołkami.

A co stało się z prawdziwymi koziołkami z poznańskiego ratusza? Na szczęście nie trafiły na stół rajców miejskich i wojewody. Ściągnięto je z wieży i zwrócono dawnej właścicielce - ubogiej wdowie.
M
Marta
Może Pani Kulczyk zainteresuje się tematem? Stary Browar potrafi reklamować . Historia godna uwagi
m
monia
A czy koziolki maja rowniez swoja ciekawa historie?
S
Szymon
Mecenasi sztuki i kultury powinni ogarnąć temat i zacząć działać- promocję miasta pora zacząć.
t
tu mieszkam
Zgadzam się, Stary Rynek i centrum powinno odżyć, na spacer i zakupy do centrum a nie do molochów handlowych
m
mieszkańcy
Mało się dzieje ostatnio na Rynku,gdzie promocja Poznania?fajny reportaż
P
Poznanianka
jest to symbol Poznania tak samo jak koziolki
m
mieszkaniec
Ten pomnik powinni przenieść przed Ratusz i opisać dokładniej
C
Czyt
Piękna historia, proszę o więcej takich artykułów.
M
Małgorzata G.
fajna historia... wszyscy wiemy gdzie stoi Bamberka a nikt z nas pewnie nie myślał o powstaniu tego pomnika i idącej za nim historii, myślę że warto stawiać na rzeczy kojarzone z Poznaniem, w końcu nawet na widokówkach z Poznania jest Bamberka.
Miasto myśląc o reklamie i przyciągnięciu turystów powinno postawić na rozpoznawalne rzeczy ,ten pomnik świetnie by się nadawał,jestem dumna z tego że jestem poznanianką ale tej historii p. Krzysztofa nie znałam. w końcu Poznań to Koziołki,Bamberka I pyry hi hi. dzięki za fajną historię warto o tym wspomnieć przy promowaniu miasta... Panie Krzysztofie czekamy na ciąg dalszy, pozwolę sobie osobiście zajrzeć przy okazji słodkich zakupów
k
klientka
Gratuluję, trzeba tutaj dodać,że w sklepie znajdują się pamiątki po Pani Jadwidze-zabytkowe krzesło i stary młynek do kawy;) znam historię dzięki uprzejmości Pana Krzysztofa, gorąco pozdrawiam
h
historia
Gratulacje dla rodziny, w dzisiejszych czasach media interesują się tylko skandalami, historii nikt nie rusza.
C
Czytelnik
Historia jest przykładem pracowitości Poznaniaków
A
Ania
Ciekawa jestem jak sprawa dalej się potoczy, czy w książkach o historii będzie sprostowanie. Będę monitorowała temat, trzymam kciuki za realizcję pomysłów. Może Wielkopolskie Firmy zainteresują się tematem? Chyba, że miasto pomoże Panu Krzysztofowi w promocji symbolu.
O
Ola B.
artykuł bardzo ciekawy, fajnie byłoby nakręcić film do tej historii ;)
Krzysztofie, życzę Tobie pomyślności w dążeniu do celu ;) pozdrawiam ;)
Przejdź na stronę główną Głos Wielkopolski
Dodaj ogłoszenie