Biedronki azjatyckie podbiły Polskę. Są ich tysiące. Całymi setkami potrafią zaszyć się na zimę w mieszkaniu, brudzą, brzydko pachną i gryzą znacznie silniej niż rodzime. I sami jesteśmy temu winni.

Pierwszą dziko żyjącą biedronkę azjatycką zaobserwowano w 2007 roku pod Poznaniem. Dziś tych owadów są tysiące. Wyjątkowo uciążliwe stają się przed zimą, bo przed nadchodzącymi chłodami lubią chronić się w ludzkich siedzibach. Do tego w przeciwieństwie do gatunków rodzimych, np. biedronki siedmiokropki zimują w dużych skupiskach.

- Przy oknie potrafi się zgromadzić kilkaset, jeszcze większe zbiorowiska zimują na turbinach wiatrowych - mówi dr Krzysztof Dudek z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. - Większości z nas jednak przeszkadza, gdy kilkaset owadów zagnieździ się w mieszkaniu.

Biedronki azjatyckie - czy są groźne?

Biedronki azjatyckie nie są groźne dla ludzi, ale kontakt z nimi może być nieprzyjemny. - Są większe i masywniejsze od naszych - mówi dr Dudek. - Co prawda gryzą wszystkie biedronki, ale te mają silniejszy aparat gębowy, więc ich ukąszenia są boleśniejsze i zaobserwowano także, że płyn obfitujący w alkaloidy, który wydzielają w reakcji obronnej może wywoływać reakcje alergiczne.

Płyn ten to zresztą najsilniejsza broń biedronek. Jest gorzki i nieprzyjemnie pachnie, więc ani ptaki, ani nietoperze, ani inne owadożerne zwierzęta nie zjadają biedronek.

Podczas, gdy dla człowieka biedronki azjatyckie są jedynie nieprzyjemne, to dla naszych rodzimych gatunków tych owadów stanowią realne i poważne zagrożenie. Są od nich bardziej odporne na warunki, większe i masywniejsze, więc skutecznie konkurują o miejsce w środowisku, do tego wszystkożerne i agresywne - potrafią więc zjadać jaja i larwy tutejszych gatunków.

Skąd wzięły się biedronki azjatyckie?

Jak znalazły się w Europie? Sprowadziliśmy je sami. - Pod koniec XX stulecia były one sprowadzane także do Europy jako drapieżniki mszyc - informuje Krzysztof Dudek. - Były wypuszczane w szklarniach i sadach. Okazało się, że radzą sobie na tyle dobrze, że stwarzają zagrożenie dla bioróżnorodności. Dopiero kilka lat temu zostały wpisane przez Komisję Europejską na listę gatunków inwazyjnych.

Lista ta zawiera gatunki organizmów, które z racji swojej ekspansywności mogą szkodzić rodzimej faunie i florze.
Dziś z biedronkami azjatyckimi ma problem nie tylko Europa, ale też obie Ameryki.

Biedronki azjatyckie nie są pierwsze

Niestety, tego rodzaju problem sprowadziliśmy na swoją głowę nie po raz pierwszy. Jeszcze w XIX stuleciu niemiecki hodowca Max von dem Borne sprowadził do Europy amerykańskiego raka pręgowanego, by wzmocnić populację raków szlachetnych i błotnych, które padały na raczą dżumę. Rak pręgowaty rozprzestrzenił się na całą Europę, jednocześnie wypierając z wielu wód niemal całkowicie raki europejskie. Sam odporny na dżumę okazał się być jej nosicielem.

Rośliną sprowadzoną w latach 50. XX wieku z Kaukazu jako roślina pastewna jest barszcz Sosnowskiego. Uprawiany do lat 70. XX stulecia, dziś jest bardzo trudny do zwalczenia, degraduje tereny uprawne i stanowi zagrożenie dla ludzi.

Podobne przykłady można mnożyć. - Niestety nie uczymy się na błędach - ubolewa dr Dudek. - Sprowadzając biedronki azjatyckie sami wpędziliśmy się w kłopoty.



Zobacz też: Jak groźny jest smog?