Bieganie... ratuje mu życie

Ewelina Samulak-Andrzejczak
Udostępnij:
Jerzy Wasilkowski udowodnił nie tylko sobie, że z mukowiscydozą można żyć i... biegać. Pracownik Książnicy Pedagogicznej w Kaliszu pokazał, że sport wydłuża życie osobom borykającym się z tą chorobą. Kaliszanin jest jedyną osobą w Polsce, która z tą chorobą w wieku 52 lat nie leży pod respiratorem, a biega i pracuje.

Na początku lekarze nie wierzyli, że osoba chora na mukowi-scydozę może biegać, a Jerzy Wasilkowski spróbował, chociaż z początku przebiegnięcie 100 metrów było dla niego ogromnym problemem. Po roku treningów przebiegł pierwszy maraton i przyniósł dyplom swojej lekarce prowadzącej, a ta dosłownie… spadła z krzesła. Teraz ona i wielu innych lekarzy w recepcie chorym na mukowiscydozę zapisuje właśnie bieganie, bo stan zdrowia Jerzego Wasilkowskiego od tego czasu poprawił się.

Jerzy Wasilkowski jest pracownikiem kaliskiej Książnicy Pedagogicznej i jedną z najstarszych osób chorujących na mukowiscydozę w Polsce. Właśnie dzięki niemu średnia życia borykających się z tą chorobą wzrosła z 14 lat do 21.

Jest jednym z dwóch chorych na świecie z tak intensywną aktywnością fizyczną i jedyną osobą w Polsce, która z tą chorobą w wieku 52 lat nie leży pod respiratorem, lecz biega i pracuje.

Z początku jednak nie było tak kolorowo. O tym, że kaszel, problemy z zatokami i ciągle odrastające polipy to właśnie mukowiscydoza dowiedział się dopiero w 2001 roku, po tym jak przez 36 lat leczony był antybiotykami na zapalenie oskrzeli i chore zatoki. Biegać zaczął w 2009 roku za artykułu dwóch amerykańskich naukowców, pasjonatów biegania, którzy zajmowali się astmatykami.

- Zapytałem wtedy moich lekarzy z Poznania, czy mogę biegać. Oni twierdzili, że to jest niemożliwe, ale nie zniechęcali mnie. Powiedzieli, żebym spróbował - wspomina pan Jerzy.

I spróbował. Chociaż łatwo nie było, bo oddychanie chorych na mukowiscydozę jest płytkie, a kiedy zaczyna się jakąkolwiek aktywność fizyczną, płuca się blokują, nie można wziąć głębszego oddechu, zaczyna się kaszel i na tym cała aktywność się kończy.

- Rozwiązania w tym przypadku są dwa - albo się poddasz, albo pokonasz te trudności w swojej głowie - wyjaśnia kaliszanin. - Przyjąłem zasadę: dzisiaj biegnę do tego drzewa, jutro do następnego i po kolei coraz dalej. Wcześniej chodziłem ze zmiennym tempem i płuca się przyzwyczaiły do tego, więc spróbowałem biegania - dodaje.

Po czterech miesiącach treningów pokonał 10 km, a po roku przebiegł poznański maraton.

- Nikt mi nie wierzył, że tego dokonałem. To była prawdziwa sensacja, bo wcześniej nikt na świecie tego nie dokonał. Lekarze twierdzili, że to jest chwilowe, że nie dam rady zrobić tego więcej razy - opowiada Wasilkowski. A pan Jerzy udowodnił, że się mylą. Przebiegł w sumie sześć maratonów, a jego zdrowie w niesamowitym tempie się poprawiało. Bieganie odbudowało całą rezerwę płuc, wzmocnił się cały jego organizm, skończyły się infekcje. Teraz zamiast 5-6 antybiotyków bierze jeden.

- Mukowiscydoza jest nieuleczalna, więc skąd mieć jakąkolwiek motywacje do życia, jak nic nie wychodzi? Jak jest mało tlenu, to niczego się nie chce, a mnie to bieganie poprawiło jakość życia, to przełożyło się na wszystkie jego dziedziny - mówi Wasilkowski.

Mukowiscydoza dotyka wielu układów i narządów. Podstawowym objawem choroby jest produkcja przez organizm gęstego, lepkiego śluzu, który zatyka płuca i prowadzi do zagrażających życiu infekcji oraz utrudnia prawidłową pracę trzustki. Jedyną metodą, żeby oczyścić organizm, są inhalacje, które działają wyłącznie na częściową pojemność płuc. Natomiast bieganie, które zmusza do gwałtownego i szybkiego oddychania oraz powoduje wibracje, przynosi natychmiastowe procesy oderwania śluzu na dużo większą skalę. Jerzy Wasilkowski w ciągu dnia musi wykonać cztery inhalacje. A dzięki treningom, prowadzonym od 3 do 5 razy w tygodniu, w których Wasilkowski przebiega od 8 do nawet 17 km, może odłożyć inhalację z soli hipertonicznej nawet na 3 dni, zapomniał też o tym, że wcześniej non stop kasłał, a w szpitalach był częstym gościem.

- Ta choroba nigdy nie ustąpi, spokoju nigdy nie będzie, ale dzięki bieganiu można tak zmniejszyć objawy, że to wszystko przestaje mieć znaczenie. Dla mnie najważniejsze jest to, żeby nie tylko pomagać sobie, ale i namawiać dzieci i młodzież, która choruje na mukowiscydozę na jakąkolwiek aktywność fizyczną. Cieszę się, że mogę dawać im przykład i nadzieję, że i oni mogą być w takiej formie jak ja - podkreśla Wasilkowski.

Kaliszanin rocznie wybiega 1000 km. W przyszłym roku planuje wziąć udział w ultramaratonie i zacząć zdobywać koronę maratonów, czyli w ciągu dwóch lat pokonać pięć wielkich, polskich maratonów. Nie zabraknie mu też czasu, żeby szkolić osoby chore na mukowiscydozę z biegania. Zresztą pan Jerzy jest autorem planu treningów dla borykających się z tą nieuleczalną chorobą, który przedstawia podczas wykładów, prowadzonych w całej Polsce.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie