Bogusław Kaczyński był postacią renesansową, jakich dziś niewiele

Marek Zaradniak
Zbigniew Napierała był szefem Radia i Telewizji w Poznaniu
Zbigniew Napierała był szefem Radia i Telewizji w Poznaniu Czesław Czapliński
O Bogusławie Kaczyńskim rozmawiamy ze Zbigniewem Napierałą, dziś prezesem Rady Nadzorczej Edipresse Polska SA, dawniej szefem Ośrodka Radia i telewizji w Poznaniu

Jak to się stało, że przed laty Bogusław Kaczyński trafił do Poznania?

Byłem szefem Radia i Telewizji w Poznaniu i jedną z moich idei było to, żeby ośrodek poznański specjalizował się w promocji muzyki klasycznej, operowej, jak również chóralistyki. Szukałem osoby, która mogłaby pracować dla Ośrodka Telewizji, a która by była w tych sprawach kompetentna. Wtedy właśnie Sławomir Pietras polecił mi rozmowę z Bogusławem Kaczyńskim, który wówczas w Warszawie nie mógł sobie znaleźć miejsca. Nikt nie chciał go zatrudnić. Bogusław Kaczyński przyjechał ze stolicy. Długo rozmawialiśmy, najwięcej o operze. Przekonał mnie do tego, że dałem mu do zrealizowania pierwszy odcinek „Operowego Qui Pro Quo”. Po tym programie, gdy oglądaliśmy go ponownie razem z kolegami pracującymi w ośrodku, wiedzieliśmy od razu, że mamy do czynienia z osobowością.

A jakie były reakcje telewidzów?

Pamiętam, że po pierwszym wyemitowanym programie „Operowe Qui Pro Quo” posypały się listy i telefony bardzo komplementujące Bogusława Kaczyńskiego. Od tego czasu był związany z Ośrodkiem Telewizji Polskiej w Poznaniu, gdzie zrealizowaliśmy ogromną ilość programów operowych, dokumentalnych. Dzięki temu właśnie udało nam się tak naprawdę zarejestrować wiele wydarzeń i stworzyć archiwum polskiej sztuki operowej. A w tamtym czasie dziali przecież tacy wspaniali artyści jak Ada Sari, Bernard Ładysz, Wiesław Ochman czy Antonina Kawecka. To wszystko jest w archiwach Ośrodka Telewizyjnego w Poznaniu.

Jaki był Bogusław Kaczyński prywatnie?

Był osobą nietuzinkową. Właściwie nie miał życia prywatnego, dlatego że wszystko, co robił, robił dla kariery. Był bardzo pazerny na tę karierę. Bardzo chciał ją zrobić i ją zrobił.

A ostatnie lata, gdy już był na szczycie?

To było pasmo walki z chorobą. Siedem lat temu miał poważny udar mózgu, co ograniczyło możliwość swobodnego poruszania się. Ale prowadził koncerty, codziennie ćwicząc i odbywając rehabilitację, aby mógł w ogóle chodzić. Potem pojawiły się kolejne zdrowotne komplikacje - nowotwór żołądka i to była właściwie przyczyna ostatnich dwóch udarów. To była już droga bez wyjścia.

Mówi Pan, że Bogusław Kaczyński chciał zrobić karierę i ją zrobił. Czy gdy to się udało, miał w pracy jakieś szczególne wymagania?

Był osobą bardzo apodyktyczną. Ale zawsze wiedział, czego chce. W stosunku do nas nie musiał mieć wymagań. Stworzyliśmy mu w Poznaniu niepowtarzalne warunki. Otrzymał najlepszych realizatorów z Tadeuszem Piotrowskim, Haliną Dolatą, Karolem Żurawskim i Andrzejem Strzeleckim na czele. Żaden ośrodek w Polsce nie byłby mu w stanie stworzyć takich warunków. Bogusław Kaczyński przekonał mnie nawet do tego, aby Ośrodek Telewizyjny w Poznaniu stworzył formułę festiwalu w odległym przecież Łańcucie i był realizatorem tego niepowtarzalnego wydarzenia.

Był jego dyrektorem....

Był jego dyrektorem, dyrektorem artystycznym i za jego czasów ten festiwal przeżywał świetność.

Bogusław Kaczyński był postacią barwną. Z pewnością pozostało po nim wiele anegdot. Może Pan którąś przytoczyć?

Przede wszystkim bardzo przyjaźnił się z Mirą Zimińską-Sygietyńską. Lubił jeździć do niej do Karolina. Ona przyjmowała go o każdej porze dnia i nocy. Pewnego razu Kaczyński siedzi, popijają koniaczek, a jedna z pedagogów z Opery Warszawskiej prowadzi zajęcia wokalne z chórzystami. Mirze Zimińskiej-Sygietyńskiej nie bardzo podobał się głos tej pani i powiedziała do Bogusława Kaczyńskiego: Bogusiu, słyszysz, słyszysz? W tym roku po prostu nie będzie grzybów, a kury przestaną jajka nieść.

I co trzeba zaznaczyć - Bogusław Kaczyński był zawsze bardzo starannie przygotowany do pracy. Wszyscy realizatorzy byli zaskoczeni, że nie trzeba było robić żadnych dubli. On po prostu rozpoczynał i kończył. Miał staranne wykształcenie w dziedzinie muzyki i od dziecka ćwiczył grę na fortepianie. Ukończył Akademię Muzyczną w Warszawie, ale również interesował się też bardzo teatrem dramatycznym, sztuką, literaturą. Był osobą renesansową, jakie dziś rzadko się po prostu zdarzają. Mając tak wspaniały background edukacyjny, mógł rozmawiać o sztuce z wielką swadą i swobodą, ale również był człowiekiem niezwykle ciekawym.

Miał niezwykle ciekawe przemyślenia dotyczące filozofii życia. Zawsze obchodziła go polska kultura. Cieszył się na ostatnie zmiany. Na to, że wicepremier Gliński wiele uwagi poświęcał kulturze. Wierzył w to, że nastąpią lata, kiedy kultura, również ta w telewizji, doczeka lepszych czasów.

Rozmawiał

Marek Zaradniak
[email protected]

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Oboje rewelacyjni, szkoda że takie geny się marnują 😢
Z
Zbigniew Szuber
Muszę potwierdzić to co powiedział pan Napierała.W tym czasie miałem to szczęście kierować Wydziałem Produkcji TV poznańskiego Ośrodka Telewizyjnego,którego Dyrektorem był wtedy Pan Napierała.Pracując przy wielu programach realizowanych z Panem Bogusławem Kaczyńskim przegadaliśmy wiele godzin omawiając realizację poszczególnych programów. Pan Bogusław nazywał mnie swoim bardzo dobrym kolegą świetnej poznańskiej firmy telewizyjnej.Wielka szkoda,że odszedł od nas.Polska kultura poniosła niepowetowaną stratę.Będzie jego bardzo brakować,w tym mnie osobiście.
Dodaj ogłoszenie