„Boją się, że w razie wojny będą na pierwszym froncie, dlatego wolą o niej nie myśleć”. Młodzi Ukraińcy boją się agresji Rosji na ich kraj

Sylwia Rycharska
Sylwia Rycharska
Zapytaliśmy Ukraińców mieszkających w Poznaniu, co czują w świetle groźby rosyjskiej inwazji zbrojnej na ich ojczyznę. Marina Mekeda 2 lata temu przyjechała do Poznania z miejscowości Seredyna-Buda (blisko północnej granicy z Rosją - niedaleko Białorusi)- Ludzie na razie boją się tylko informacji z mediów, ponieważ na granicy panuje cisza i nie widać żadnych żołnierzy - mówi Marina. - Boją się też, że w razie wojny będą na pierwszym froncie, dlatego też wolą o niej nie myśleć - dodaje.Wspomina czasy dziecięce, kiedy sytuacja między państwami była spokojna i przekraczanie granic nie łączyło się z żadną kontrolą. Chodziła wtedy latem z przyjaciółmi nad jezioro po stronie rosyjskiej, by mile spędzić wolny czas. Teraz trzyma się - wraz z rodziną - myśli, że aktualna sytuacja to tylko rozgrywki polityczne, a ze strony rosyjskiej to tylko prowokacja.
Zapytaliśmy Ukraińców mieszkających w Poznaniu, co czują w świetle groźby rosyjskiej inwazji zbrojnej na ich ojczyznę. Marina Mekeda 2 lata temu przyjechała do Poznania z miejscowości Seredyna-Buda (blisko północnej granicy z Rosją - niedaleko Białorusi)- Ludzie na razie boją się tylko informacji z mediów, ponieważ na granicy panuje cisza i nie widać żadnych żołnierzy - mówi Marina. - Boją się też, że w razie wojny będą na pierwszym froncie, dlatego też wolą o niej nie myśleć - dodaje.Wspomina czasy dziecięce, kiedy sytuacja między państwami była spokojna i przekraczanie granic nie łączyło się z żadną kontrolą. Chodziła wtedy latem z przyjaciółmi nad jezioro po stronie rosyjskiej, by mile spędzić wolny czas. Teraz trzyma się - wraz z rodziną - myśli, że aktualna sytuacja to tylko rozgrywki polityczne, a ze strony rosyjskiej to tylko prowokacja. Krzysztof Tura
Udostępnij:
Czy dojdzie do eskalacji działań zbrojnych na granicy ukraińsko-rosyjskiej? Rosja umieszcza dodatkowe wojska na Białorusi przy granicy z Ukrainą. Dodatkowo amerykańskie media piszą o rosnącym ryzyku inwazji i planach zajęcia Kijowa lub wielkiego ataku cybernetycznego na sieć energetyczną Ukrainy. Co o tym sądzą Ukraińcy mieszkający w Poznaniu?

Konflikt rosyjsko-ukraiński jest coraz bliższy. Czy do niego dojdzie? Nie wiadomo, ale Putin wielokrotnie dał się poznać jako polityk, który myśli poważnie o rozszerzeniu rosyjskich wpływów także za pomocą militarnych konfliktów. Rozmawialiśmy z młodymi Ukraińcami mieszkającymi w Polsce - jak oni podchodzą do coraz bardziej napiętej sytuacji za naszą wschodnią granicą.

„Retoryka Putina jest przerażająca”

Ci, z którymi rozmawialiśmy, nie chcą dopuszczać do siebie myśli o żadnej wojnie, jednak nie da się o niej nie myśleć.

- Sytuacja jest dla mnie dołująca i przerażająca ze względu na zagrożenie otwartej wojny z Rosją ze wszystkimi z tym związanymi konsekwencjami

- mówi Sofiia Honta, która 4 lata temu przyjechała na Uniwersytet im. Adama Mickiewicza i teraz studiuje i pracuje.

Jak opowiada, jej rodzina, która mieszka w centralnej Ukrainie - miejscowość Winnica - od kilku miesięcy jest w stanie rosnącej paniki. Nie chce myśleć, co by było, gdyby mieszkali przy samej granicy. Tym bardziej że jej rodzice opiekują się dziadkami w podeszłym wieku oraz ciocią, która przez wiek i chorobę jest unieruchomiona, więc ucieczka byłaby utrudniona.

Zobacz więcej: Ukrainka mieszkająca w Poznaniu o sytuacji na granicy z Rosją

Dziewczyna zwraca uwagę na ukraińskie warunki pogodowe, które nie zdają się sprzyjać prowadzeniu działań zbrojnych. - Jest teraz ciepła zima, więc nie jest to najlepszy czas na atak od wschodniej części Ukrainy z błahego powodu – tam po prostu nie ma dróg. Jednak możliwość przesunięcia ataku w czasie też jest mało optymistyczna - podkreśla Sofiia.

- Nie wiem, czy wspólnota międzynarodowa może jakkolwiek wpłynąć na Putina. Bo nie ukrywam, że przeraża mnie jego retoryka oraz to, że Ukrainę traktuje jak przedmiot i że uważa, że ma prawo decydować o naszym dalszym losie

– dodaje.

Czytaj też:

Wojna na Ukrainie: „Sytuacja przy granicy jest napięta”

Olga Trojańska do Poznania przyjechała 7 lat temu z małej miejscowości (znajdującej się w centrum, 360 km od Kijowa) i nie ukrywa, że chciałaby tu zostać z mężem na stałe, ponieważ polubiła Polskę, która daje możliwości rozwoju. Obecnie pracuje jako kierownik działu rekrutacji w agencji zatrudnienia. Na Ukrainie zostawiła rodziców i teściów, o których się bardzo martwi w związku z obecną stresującą dla niej sytuacją. Podkreśla, że nie chce żadnych konfliktów z żadnym krajem, tym bardziej z Rosją, która jest ich sąsiadem.

- Oczywiście sytuacja jest napięta przy granicy i ludzie rozmawiają o tym pomiędzy sobą. Jednak na niektóre rzeczy nie możemy wpłynąć. Moja rodzina oraz znajomi, którzy zostali na Ukrainie, mówią, że mają nadzieję, że wszystko będzie dobrze. Mają nadzieję, że nie będzie żadnej wojny

– zaznacza Olga.

Udało się nam porozmawiać też z osobą pochodzącą znad północnej granicy z Rosją - niedaleko Białorusi. Marina Mekeda 2 lata temu przyjechała do Poznania z miejscowości Seredyna-Buda ze względu na pracę.

- Ludzie na razie boją się tylko informacji z mediów, ponieważ na granicy panuje cisza i nie widać żadnych żołnierzy - mówi Marina, która dopiero, co zakończyła rozmowę telefoniczną z koleżanką, która mieszka w jej rodzinnym mieście. - Boją się też, że w razie wojny będą na pierwszym froncie, dlatego też wolą o niej nie myśleć - dodaje.

Wspomina czasy dziecięce, kiedy sytuacja między państwami była spokojna i przekraczanie granic nie łączyło się z żadną kontrolą. Chodziła wtedy latem z przyjaciółmi nad jezioro po stronie rosyjskiej, by mile spędzić wolny czas. Teraz trzyma się - wraz z rodziną - myśli, że aktualna sytuacja to tylko rozgrywki polityczne, a ze strony rosyjskiej to tylko prowokacja.

Sprawdź też:

Z Zaporoża do Poznania 2 lata temu przyjechała też Oleksandra Portianenko, by rozpocząć studia magisterskie w Wyższej Szkole Bankowej - zarządzanie przedsiębiorstwem (na Ukrainie zrobiła licencjat z dziennikarstwa).

- Dzisiaj rozmawiałam z mamą i tatą, od których wiem, że w ukraińskiej telewizji mówią, że wojna będzie. Jednak myślę, że nic nie będzie, bo to jest po prostu niemożliwe - wyraża nadzieję Ukrainka.

Paweł w mieście podejmuje się różnych prac budowlanych. Jak nam mówi, gdy rozpoczął się konflikt z Rosją na wschodzie Ukrainy w 2014 r., z jego okolicy regularnie ktoś znikał. - Sam nie chciałem ryzykować, więc zdecydowałem się wyjechać do pracy za granicę.

Wszyscy nasi rozmówcy także zgodnie twierdzą, że szczególnie starsi członkowie rodziny, nie są chcą myśleć o opuszczaniu kraju i pozostawienia za sobą swojego dotychczasowego życia.

Zobacz też:

Poznaniacy mieszkający przy ul. Zawady 2 i 4 od siedmiu miesięcy są pozbawieni dostępu do gazu

Mieszkańcy ul. Zawady w Poznaniu nie mają gazu od 7 miesięcy...

Do dyspozycji mieszkańców jest lista kilkunastu miejsc. W większości punktów stacjonarnych obsługiwane są wyłącznie osoby wcześniej umówione telefonicznie. Informacje oraz termin wizyty można uzyskać pod numerem 616 463 344 (od poniedziałku do piątku w godz. od 7.30 do 20).  Przewiń w prawo, by zobaczyć konkretne lokalizacje -->

Bezpłatna pomoc prawna w Poznaniu. Gdzie i w jakiej sytuacji...

Czytaj też:

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Głos Wielkopolski
Dodaj ogłoszenie