Bolesławiec: Prąd mają dzięki... uprzejmości sąsiadów

Paulina Jęczmionka
- W 2006 roku podpisałem umowę z Eneą, ale przyłącza w moim domu nie ma do dziś - mówi Maciej Michalski
- W 2006 roku podpisałem umowę z Eneą, ale przyłącza w moim domu nie ma do dziś - mówi Maciej Michalski Fot. Waldemar Wylegalski
Rodziny mieszkające w Bolesławcu pod Mosiną od lat czekają aż Enea podłączy do ich domów prąd. Mimo umów, podpisanych blisko pięć lat temu, operator wciąż nie zrealizował inwestycji. Ludzie prąd mają, ale tylko dzięki uprzejmości sąsiadów.

Większość z nich wprowadziła się na nowe osiedle w Bolesławcu kilka lat temu. Bo spokojnie, bo malowniczo, bo blisko Poznania. Kiedy rozpoczynali budowę swoich domów, nic nie wskazywało, żeby miały pojawić się jakieś problemy.

Niektórzy z nich już w 2000 roku podpisali z Energetyką Poznańską umowy na dostarczanie energii do działek budowlanych, co było konieczne, by w ogóle móc planować budowę.

Podobnie, bez problemu, w 2006 roku zawarli z Eneą umowę o przyłączeniu do sieci. I to właśnie w tym dokumencie operator zobowiązał się, że w ciągu 8-9 (w zależności od umowy) miesięcy od wpłaty zaliczki przygotuje projekt inwestycji elektrycznej, a w ciągu sześciu miesięcy od otrzymania pozwolenia na budowę wykona przyłącza. Minęło blisko pięć lat, a mieszkańcy Bolesławca wciąż nie są podłączeni do sieci.

- Podpisałem umowę z Eneą we wrześniu 2006 roku, wpłaciłem około tysiąca złotych zaliczki - mówi Maciej Michalski z Bolesławca. - Ale kiedy minął wynikający z umowy termin wykonania przyłącza, w moim domu prądu wciąż nie było.

Enea tłumaczyła, że nie może zrealizować inwestycji z przyczyn niezależnych od niej. Musiałem więc, tak jak podczas budowy, skorzystać z uprzejmości sąsiadów, którzy wciąż stawiają swój dom i podłączyć się do skrzynki na ich terenie.

Takich rodzin w Bolesławcu jest więcej. A to powoduje, że z jednego słupa energię pobiera nawet kilkanaście domów. Nie dość, że rozliczając się z sąsiadami, płacą wyższe rachunki, bo pobierają prąd budowlany, to jeszcze muszą znosić częste skoki napięcia. W ich domach psuje się sprzęt, często gaśnie światło.

- Gdybyśmy zamknęli inwestycję, wierząc w zapewnienia Enei, a wokół nie byłoby innych działek budowlanych, dziś nasze domy stałyby bez prądu, niszczejąc - mówi Adam Smierzchalski, kolejny będący w takiej sytuacji mieszkaniec Bolesławca.

A problemów jest jeszcze więcej. Bo ci, którzy na budowę zaciągnęli kredyt, teraz mają problem z jego spłatą. Bank domaga się bowiem od nich zamknięcia inwestycji, skoro zakończyli już budowę. Niestety, bez stałego przyłącza do sieci energetycznej zamknąć inwestycji nie mogą. Podobnie jest z zameldowaniem.

- Kilkakrotnie interweniowaliśmy z sąsiadami w Enei - mówi Maciej Michalski. - Ale za każdym razem dostawaliśmy inną odpowiedź. Przekonywano nas, że właściciele działek, przez które musi przejść inwestycja, nie chcą się na to zgodzić. Tymczasem sąsiedzi, na których terenie ma powstać trafostacja już dawno wyrazili zgodę, i w 2009 roku wykonano projekt inwestycji.

Jednak Enea Operator cały czas podtrzymuje swoje argumenty.
- Brak zgody na lokalizację stacji uniemożliwiał zaprojektowanie sieci - tłumaczy Danuta Tabaka, rzecznik Enea Operator. - Na etapie uzgodnień właściciele gruntów stawiali różne żądania: przestawienia stacji w inne miejsce, przebudowy istniejących linii napowietrznych na kablowe, itp.

Ostatecznie dokumentacja techniczna została uzgodniona w styczniu tego roku. Jednakże na etapie uzyskania decyzji o pozwoleniu na budowę sieci, jeden z właścicieli oprotestował ją i złożył odwołanie.

Realizacja inwestycji została więc zablokowana.
Z naszych informacji wynika, że prawdopodobnie chodzi o przedsiębiorcę prowadzącego działalność w Bolesławcu.

Ale on w rozmowie z "Głosem Wielkopolskim" (prosząc o anonimowość) przekonuje, że wyraził zgodę na inwestycję już w ubiegłym roku. Tyle że chciałby, żeby operator mu za to zapłacił. I prawdopodobnie to jest przyczyną patowej sytuacji.
Enea Operator przyznaje, że bardzo trudno określić, kiedy inwestycja powstanie.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

k
kar
Enea to święta krowa - a dyr. dostają super pensje i gadżety. Warto ich pozwać - prawo jest po stronie tych ludzi - mają umowy - można dostać niezłe odszkodowanie!!!!
Dodaj ogłoszenie