Traktory zwiększą prędkość z 30 km na godzinę do 50, może 60. Tak się stanie, jeśli zmienione zostanie Prawo o ruchu drogowym. Posłowie już o tym myślą.

Współczesne ciągniki rolnicze są coraz szybsze - jazda z prędkością 50 czy 70 km na godzinę to dla nich rzecz normalna. Rzecz wynika z ich parametrów technicznych, które pozwalałyby na jeszcze szybszą jazdę, gdyby nie wbudowane ograniczniki elektroniczne. Bo w Polsce traktory mogą „mknąć” wstęgą szos maksymalnie „trzydziestką”. Za przekroczenie dozwolonej szybkości należy się mandat stosowny do wagi wykroczenia i punkty karne. 

 

Jest pomysł 

To jednak może się zmienić - Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi przygotowuje nowelizację Prawa o ruchu drogowym tak, aby ciągniki mogły przyspieszyć do „pięćdziesiątki”. „StrefaAgro” i „Gazeta Pomorska”  proponowały takie rozwiązanie już pół roku temu, przedstawiając argumenty za takim rozwiązaniem, namawiając polityków do zajęcia się tematem.

 

- Potwierdzam, że stosowany projekt jest przygotowywany - mówi poseł PiS Piotr Król, członek  sejmowej Komisji Infrastruktury.

- To dobry pomysł, bo przecież współczesne ciągniki jeżdżą naprawdę szybko. 50 kilometrów na godzinę nie jest dla nich zawrotną prędkością. Dzięki zmianom w prawie drogowym  rolnicy będą mogli szybciej i sprawniej przemieszczać się, a kierowcy aut osobowych nie będą się tak irytować jadąc wąską wiejską drogą za ciągnikiem. W takiej sytuacji kierowcy często próbują wyprzedzać wolno jadące pojazdy, co niemal zawsze wiąże się z pewnym ryzykiem. Będę zatem wspierał ten projekt w procedurze sejmowej.

 

- Przepis ograniczający prędkość ciągników do 30 kilometrów na godzinę jest przestarzały, nie przystaje do zmieniającej się techniki i jakości dróg - stwierdza Krzysztof Brejza, poseł Platformy Obywatelskiej, który jeszcze przed wyborami parlamentarnymi  zapowiadał zajęcie się tym problemem. Teraz deklaruje wsparcie projektu. Dodaje, że od chwili wejścia Polski do Unii Europejskiej nasi  rolnicy mają dostęp do nowoczesnych maszyn, a te są o wiele szybsze niż stare. Prędkość należałoby więc zwiększyć ustawowo. 

 

Nie bez zastrzeżeń

- Ten pomysł pojawił się już wcześniej, jeszcze za rządów koalicji PO-PSL. Jestem za, ale nie bezwarunkowo - przyznaje Wiktor Szmulewicz, prezes Krajowej Rady Izb Rolniczych. - Owszem, wszystkie ciągniki mogłyby jeździć maksymalnie 50 lub 60 kilometrów na godzinę, ale tylko samodzielnie lub z przyczepami. Jeśli jednak ciągnik miałby zamontowany z tyłu ciężki sprzęt rolniczy, a przednia oś ciągnika nie byłaby amortyzowana, prędkość powinna być nadal ustawowo ograniczona do „trzydziestki”. 

 

Prezes wyjaśnia, że traktor obciążony od tyłu jest znacznie mniej stabilny, bo działa fizyczna zasada dźwigni. Przód takiego pojazdu łatwo unosi się. Jeśli przednia oś nie jest amortyzowana, zjawisko to jest szczególnie dokuczliwe.  Taki ciągnik jest niestabilny i kierującemu trudno nad nim zapanować, co na drodze publicznej jest niebezpieczne dla wszystkich uczestników ruchu. W praktyce traktor jest dosłownie targany w prawo i lewo, czasem - na wąskiej jezdni - od jednej krawędzi drogi do drugiej.

 

- Jeśli ten projekt trafi do Sejmu, będę mu się uważnie przyglądał, bo ewentualne korekty mogą być niezbędne. Chodzi przecież o bezpieczeństwo na drogach - stwierdza Wiktor Szmulewicz. 

 

Rolnicy podkreślają na forach internetowych i nie tylko tam, że amortyzowanie przedniej osi traktora jest bardzo ważne. Najlepiej gdy kupi się taką wersję maszyny (za dopłatą w klasie premium), która umożliwia zmianę twardości amortyzatorów. Innymi słowy, w trakcie jazdy włączona jest opcja miękka, zaś w trakcie niektórych prac, na przykład gdy używa się ładowacza - twarda. Natomiast komfort pracy samego rolnika podwyższa amortyzacja kabiny. 

_______________________________________________________________________

Co mówią przepisy drogowe


  • Dozwolona prędkość maksymalna ciągnika rolniczego (również z przyczepą) na drodze publicznej w Polsce wynosi 30 km na godzinę. Ciągnik może holować do dwóch przyczep i stanowi wtedy zespół pojazdów. 

  • Zabrania się przewozu osób na przyczepie, ale dopuszcza się przewóz dzieci do szkół lub przedszkoli na przyczepie ciągnika rolniczego dostosowanej do przewozu osób. 

  • Do kierowania ciągnikiem rolniczym (bez przyczepy) wystarczy prawo jazdy kategorii B - takie, jakie uprawnia do prowadzenia auta osobowego do 3,5 ton dopuszczalnej masy całkowitej. Do kierowania ciągnikiem z przyczepą lub dwiema uprawnia prawo jazdy kategorii T. Z takimi „papierami” można także usiąść za kierownicę pojazdu wolnobieżnego. 

  • Osoba ubiegająca się o uprawnienia kategorii T musi mieć ukończone 16 lat. Gdy kandydat na traktorzystę nie jest pełnoletni, musi przedstawić pisemną zgodę rodziców.

  • Egzamin teoretyczny na kategorię T kosztuje w wojewódzkim ośrodku ruchu drogowego (tak jest w całej Polsce) 30 zł, praktyczny - 170 zł. Kursant może sobie wybrać dowolne ośrodki szkolenia i egzaminowania.