Zawodnicy zostali wyjątkowo podzieleni na dwie grupy. - Chodziło o względy bezpieczeństwa. Zazwyczaj biegamy w jednej grupie na dwóch dystansach. Tym razem startujący na 5 km pojawili się już o godz. 19. Zupełnie inna grupa pojawiła się godzinę później, by rywalizować na dystansie 10 km. Zadbaliśmy też o to, by kartki identyfikacyjne z nazwiskami i rezultatami biegaczy były jednorazowego użytku - tłumaczył jeden z organizatorów Cytadela by Night.
Można było też zauważyć, że zawodnicy pojawili się w okolicach Dzwonu Pokoju tuż przed startem, czyli w ostatniej chwili. Jeszcze pół godziny przed umówioną godziną rozpoczęcia biegu trudno było uwierzyć, że ścieżki na Cytadeli wypełnią się biegaczami. W gronie startujących panowało przekonanie, że mimo niepokojących wieści z Górnego Śląska o nowych ogniskach koronawirusa powolne odmrażanie biegów to wręcz konieczność.
- Miałam pewne obawy z uczestnictwem w tym biegu, ale z drugiej strony tęsknota za wspólnym ściganiem się jest tak ogromna, że ostatecznie nie miałam już wątpliwości, że muszę się pojawić na starcie. Zresztą dla mnie to nie pierwszyzna, bo często startuję w biegu Cytadela by Night i nie potrafię powiedzieć, która to już moja wygrana - przyznała poznanianka Hanna Jaraszkiewicz, najszybsza wśród kobiet na dystansie 5 km.
Tuż przed metą nie miała godnej siebie rywalki, ale też tuż za nią potrzebowała kilku minut, by złapać oddech. - Brak rywalizacji doprowadził do tego, że trochę pogubiłam się z właściwym rozłożeniem sił. Za mocno rozpoczęłam i w połowie dystansu czułam, że nogi mnie już nie niosą tak jak powinny. Druga część biegu nie była więc już tak przyjemna, ale takie pomyłki taktyczne po kilku miesiącach samotnego biegania mają prawo się zdarzyć - dodała 34-letnia biegaczka, która ma już na koncie udane występy w znanym cyklu City Trail w Poznaniu i zwycięstwo w Biegu Niepodległości w Rokietnicy.
Zobacz też: Henryk Paskal: Ludzie zapomną, że w Polsce biegały miliony zawodników
Zwycięzcą w klasyfikacji open na 5 km został Filip Jańczak ze Środy Wlkp., dla którego była to pierwsza wygrana na Cytadeli. - W zasadzie to dopiero mój drugi start w tym biegu, więc mam powody do satysfakcji. Trasa była trudna, zróżnicowana i wymagająca, ale taką właśnie bardzo lubię. Podobało mi się też, że do ostatnich metrów czułem presję rywali. Wiadomo, że wygrana w takich okolicznościach bardziej smakuję. Nie bez znaczenia jest też to, że wreszcie można było poczuć smak rywalizacji po kilku miesiącach ścigania się wyłącznie z samym sobą - tłumaczył 30-letni Filip Jańczak.
Uczestnicy wtorkowego biegu nie zbliżyli się do rekordowych osiągnięć, ale czasy, jakie osiągnęli tym razem były na drugim planie. W doborowej stawce 11 miejsce zajął znany poznański biegacz, Robert Rataj. Z nim z kolei rozmawialiśmy o zamieszaniu w kalendarzu biegowym, wywołanym przez pandemię.
- Od wielu lat terminy biegów planowałem z precyzją szwajcarskiego zegarka. W tym roku jest to karkołomne zadanie, bo zewsząd płyną tylko informacje o przełożonych biegach lub o zmianie formuły biegu z masowej na wirtualną. Druga różnica w porównaniu do poprzednich sezonów jest taka, że praktycznie można wykreślić z kalendarza imprezy międzynarodowe. W tym roku zaplanowałem z przyjaciółmi wyjazd na maraton w Rio de Janeiro i maraton w Berlinie. Pierwszy z nich został jednak przełożony na październik, a drugi został odwołany. W tej sytuacji postanowiłem wybrać się w lipcu na Dolnośląski Festiwal Biegów Górskich w Lądku-Zdroju - podkreślił Rataj, reprezentujący Klub Biegacza Shoppo.pl.
Chcesz wiedzieć więcej?
Chcesz skontaktować się z autorem informacji? [email protected]
“Bodyguard” lekiem na hejt?
Dołącz do nas na Facebooku!
Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!
Dołącz do nas na Twitterze!
Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.
Kontakt z redakcją
Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?