Czerwiec 1989 - wybory w Wielkopolsce: Zaczęło się u oo. Dominikanów

Krzysztof M. KaźmierczakZaktualizowano 
Kandydaci Solidarności byli inwigilowani przez Służbę Bez-pieczeństwa. Janusz Ziółkowski na wykonanym z ukrycia zdjęciu archiwum IPN Poznań
W Wielkopolsce podczas wyborów 4 czerwca 1989 roku padł krajowy rekord frekwencji (w Lesznie), zarazem najwyższe poparcie uzyskała rządowa lista krajowa (w Pile). Tak jak w innych regionach zdobyto wszystkie możliwe mandaty poselskie, ale utracono jedno z dziesięciu dostępnych miejsc w Senacie.

W Sejmie kontraktowym Wielkopolanie mieli do zdobycia na w pełni demokratycznych zasadach 15 mandatów w pięciu województwach, które znajdowały się na obszarze dzisiejszego województwa wielkopolskiego. Najwięcej (5) przypadło ich na dawne woj. poznańskie. Kampanię wspierającą niezależnych kandydatów prowadził Komitet Obywatelski Solidarność, który utworzono 50 dni przed wyborami podczas spotkania przedstawicieli opozycji na terenie klasztoru oo. Dominikanów.

Wyniki wyborów w naszym regionie pod kilkoma względami wyróżniały się na tle kraju. Dawne woj. leszczyńskie znalazło się w krajowej czołówce pod względem frekwencji (wyniosła ona ponad 70 proc., podczas gdy ogólnopolska 62 proc.), zarazem też w Lesznie oddano najwięcej głosów nieważnych (24 proc.). Z kolei woj. pilskie wyróżniło się największym poparciem dla rządowej listy krajowej, znajdujące się na niej osoby otrzymały tam aż 62 proc. głosów.

Wszyscy wielkopolscy kandydaci solidarnościowi do Sejmu zdobyli mandaty w pierwszej turze głosowania (kilku pretendentów ubiegało się o jeden mandat, wygraną w pierwszej turze dawało poparcie więcej niż połowy głosujących). Gorzej poszło z wyborami do Senatu. Zarówno w leszczyńskim, jak i w pilskim wszyscy kandydaci opozycji musieli stanąć do drugiej tury wyborów. Do podobnej sytuacji nie doszło w żadnym innym województwie.

Solidarnościowe kariery
W Sejmie reprezentowali Wielkopolskę m.in. znany działacz Solidarności z Poznania Leonard Szymański oraz wybrana w Lesznie wielokrotna mistrzyni szybownictwa Adela Dankowska. Jedyną osobą z kręgów opozycyjnych w Wielkopolsce, która miała doświadczenie w pracy parlamentarnej była Hanna Suchocka. Przyszła premier, a potem minister sprawiedliwości po raz pierwszy zdobyła mandat w 1980 roku jako kandydatka Stronnictwa Demokratycznego, partii będącej w sojuszu z PZPR.

Kariery polityczne zrobiło w wolnej Polsce również kilku innych posłów, którzy znaleźli się w opozycyjnej reprezentacji naszego regionu do Sejmu kontraktowego. Paweł Łączkowski jeszcze dwukrotnie sprawował funkcję posła, a w latach 1992-1993 był wicepremierem w rządzie Suchockiej. Ministrem został wówczas także inny solidarnościowy poseł, wybrany w Koninie Andrzej Arendarski. Podobnie jak on do Sejmu ponownie dostali się Bohdan Pilarski (muzyk, a zarazem rolnik, w 1989 roku wybrany w okręgu Kępno) i Jerzy Koralewski z Ostrowa Wlkp.

Jedynym posłem Komitetu Obywatelskiego z Wielkopolski do dzisiaj aktywnym na scenie politycznej jest wybrany w okręgu leszczyńskim Marek Jurek. Jeszcze trzykrotnie zasiadał on w ławach poselskich, w latach 2005-2007 był marszałkiem Sejmu, a w ubiegłym miesiącu dostał się do Parlamentu Europejskiego z listy PiS.
Z puli kontraktowej
Spośród 39 wybranych w Wielkopolsce posłów 23 kandydowało z ramienia PZPRi partii, które z nią współdziałały i rządziły w okresie PRL, a jeden (Alfred Wawrzyniak) reprezentował Stowarzyszenie "Pax". Nie wszyscy oni jednak byli po stronie dotychczasowych władz kraju.

W drugiej turze wyborów, która odbyła się 18 czerwca w całej Polsce prowadzona była akcja popierania pozytywnie nastawionych do opozycji kandydatów strony rządowej. Pod lokalami wyborczymi rozdawano (ordynacja tego nie zabraniała) instrukcje podpowiadające, którzy z kandydujących cieszą się akceptacją Solidarności. Dzięki takiemu wsparciu do Sejmu dostał się w Poznaniu Tadeusz Dziuba, który kandydował z puli Stronnictwa Demokratycznego. W podobny sposób posłem został były działacz Solidarności Józef Wlekliński (1928-1997), kandydat innego sojuszniczego ugrupowania PZPR - Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego.

Wśród wybranych bez poparcia Solidarności kontraktowych posłów z Poznania o kilku było później głośno. Kandydujący z listy PZPR redaktor naczelny tygodnika Wprost Marek Król został ostatnim sekretarzem Komitetu Centralnego PZPR. Startujący z tej samej listy Andrzej Aumiller był później ministrem budownictwa w rządzie Jarosława Kaczyńskiego. Inny poseł z PZPR Marek Pol został ministrem za rządów Waldemara Pawlaka i wicepremierem w rządzie Leszka Millera. Przed nim tak wysoką funkcję objął wybrany w Poznaniu z ramienia ZSL Czesław Janicki (1926-2012). W rządzie Tadeusza Mazowieckiego pełnił on podwójną rolę: wicepremiera i ministra rolnictwa.

Porażka senacka
W każdym z pięciu pięć województw wchodzących w skład obecnego województwa wielkopolskiego do zdobycia były po dwa mandaty do Senatu. Tylko jeden z solidarnościowych kandydatów przepadł w wyborach, co było wyjątkiem w skali całego kraju.

Z wówczas szerzej nieznanym lokalnym przedsiębiorcą ze Śmiłowa Henrykiem Stokłosą przegrał w drugiej turze Piotr Baumgart (1941-2000), działacz NSZZ "Solidarność" Rolników Indywidualnych. Był on jednym z dwóch wielkopolskich kandydatów, którzy nie byli związani z regionem w okresie poprzedzającym wybory. Chociaż Baumgart urodził się w Stęszewie, to mieszkał na Pomorzu i nie był znany w okręgu pilskim, w którym startował. Na dodatek nie wszyscy kojarzyli go z "drużyną" Wałęsy, bo jako jedyny kandydujący w Wielkopolsce do Senatu Baumgart nie zrobił sobie podczas kampanii wyborczej zdjęcia z szefem Solidarności. Na dodatek jego kampania wyborcza była skromna w porównaniu do tej, jaką zorganizował sztab wyborczy Stokłosy, którego po cichu wspierały lokalne władze.

Drugim "spadochroniarzem" w Wielkopolsce był mecenas Edward Wende (1936-2002), znany obrońca opozycjonistów w PRL i oskarżyciel posiłkowy w sprawie zabójstwa ks. Jerzego Popiełuszki. Był on od lat związany z Warszawą i tam zamieszkiwał, ale urodził się i uczył w Kaliszu i z tego właśnie miasta z powodzeniem, już w pierwszej turze, dostał się do Senatu.
Tylko nieliczni spośród solidarnościowych senatorów z Wielkopolski po upływie pierwszej kadencji kontynuowało kariery parlamentarne. Takimi wyjątkami byli Edward Wende oraz Ireneusz Niewiarowski. Ten ostatni większość ćwierćwiecza od wyborów kontraktowych spędził pracując w Sejmie oraz Senacie i także obecnie jest senatorem (z listy PO). Ale nie tylko on zrobił karierę polityczną. Janusz Ziółkowski (1924-2000) został szefem kancelarii prezydenta Lecha Wałęsy. Natomiast Zdzisław Nowicki (1951-2006) pracował w dyplomacji - w latach 90. był konsulem generalnym w Rosji i na Ukrainie, a w latach 2000-2004 pełnił funkcję ambasadora RP w Kazachstanie.

Prześladowani i oczyszczani
Świętując 25 lat wolności warto pamiętać, że w czasie kampanii i wyborów Polska nie była jeszcze wolnym krajem. Istniała Służba Bezpieczeństwa, która nadal intensywnie, chociaż już dyskretniej, inwigilowała opozycjonistów, którzy ubiegali się o mandaty poselskie i senatorskie. Niszczono solidarnościowe plakaty i próbowano przeszkadzać w kampanii wykorzystując tajnych współpracowników w otoczeniu kandydatów Komitetu Obywatelskiego.

Sukces wyborczy Solidarności spowodował panikę w bezpiece. Obawiając się represji ze strony osób prześladowanych, które znalazły się w parlamencie zaczęto niszczyć tajne akta na ten temat. M.in. spalono dokumentację sprawy o kryptonimie "Hala" prowadzonej od 1984 roku przeciwko Hannie Suchockiej i mocno przetrzebiono akta sprawy "Helikopter" przeciwko Januszowi Ziółkowskiemu.

Po wyborach usuwano też dokumenty posłów i senatorów (zarówno solidarnościowych, jak i kontraktowych), którzy w czasach PRL współpracowali z SB. Zacieranie śladów trwało niemal do samego końca istnienia SB, którą rozwiązano w 1990 roku.

polecane: Flesz - e-papieros zagraża zdrowiu

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

j
jb

Wspomnienia, które nie wywołują zainteresowania...Co innego, gdyby Pan Redaktor wskazał palcem: TEN BYŁ TAJNYM WSPÓŁPRACOWNIKIEM...

Ucieszyła mnie NALEPKA, to, że się zachowała. Jedna z 10 projektów, z których do masowej produkcji weszło bodajże 4. Moich projektów, z którymi pojawiłem się w siedzibie Komitetu Obywatelskiego, którym kierował w Zamku (Pałacu kultury na Armii Czerwonej) mój brat Krzysztof. Oczywiście projekty były darem, a pomysł samoprzylepnych nalepek, także mój, wynikał z braku pieniędzy na kampanię plakatową.

Polegał na naklejeniu we wnętrzu budynków osiedli mieszkaniowych, przy windach. Zrobili to w czynie społecznym poznańscy harcerze.

Piszę te parę słów, ponieważ cenię sobie Pańską pracę jako dziennikarza. (W ten sposób widać, że chociaż jedna osoba przeczytała Pana artykuł.) Owszem, jest też satysfakcja osobista, że z tej masy propagandowych „utworów” jakie egzystowały w tym czasie w przestrzeni miasta, wspomina się te, które cechował profesjonalizm.

Do tego zestawu należy także moja nalepka SOLIDARNOŚĆ z liter przemiennie czerwonych i zielonych, prezentowana na wystawie w Browarze jako „plakat”.

(https://gloswielkopolski.pl/poznan-nowa-wystawa-w-starym-browarze-otwarta-krok-ku-wolnosci-wybory-czerwcowe-1989-w-wielkopolsce-mozna-ogladac-do-29-czerwca/ga/c1-14179445/zd/36346567)

Miała wielkość 25x10 centymetrów. Powiększona ma jeszcze większe działanie! Cóż, po prostu trzeba umieć to robić...Poświadcza to również obecny na tej wystawie mój herb Wielkopolski...

Jak wspominać – to pozwolę sobie przypomnieć inspirację, jaką były Pana artykuły dotyczące czerwca 56, które mój wpis, taki jak dziś, zamieniły w obszerny wywiad.

Ale była też sytuacja dość zaskakująca w swym zakończeniu, kiedy najpierw kolejny mój komentarz spotkał się z krytyką, ale idąc dalej tym tropem, odkrył Pan fałszywego żyda...

Życzę dużo zdrowia i nadal tego samego profesjonalizmu, tak mi bliskiego w podejściu do wykonywanego zawodu.

Jerzy Bąk

PS Może w najbliższym czasie znów coś się wydarzy interesującego dla nas obu, kto wie...

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3