Czerwiec pozostawił po sobie ogromny kapitał buntu [ROZMOWA]

    Czerwiec pozostawił po sobie ogromny kapitał buntu [ROZMOWA]

    Zdjęcie autora materiału

    Cyprian Łakomy

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Czerwiec pozostawił po sobie ogromny kapitał buntu [ROZMOWA]

    ©Szymon Kaczmarek

    To był przede wszystkim przykład odwagi i oporu wobec siły, która wydawała się wówczas miażdżąca i nie do pokonania - mówi o Czerwcu 1956 r. Jan A.P. Kaczmarek, nagrodzony Oscarem kompozytor muzyki filmowej i przewodniczący jury konkursu Poznań56".
    Czerwiec pozostawił po sobie ogromny kapitał buntu [ROZMOWA]

    ©Szymon Kaczmarek

    Kiedy wybuchły wydarzenia czerwcowe, miał Pan trzy lata. Kiedy tak naprawdę dotarło do Pana, co tak naprawdę stało się w Poznaniu?

    Najpierw w liceum w Koninie, potem w czasie kiedy studiowałem prawo i pracowałem z Teatrem Ósmego Dnia.
    Wie pan, dla ogółu to nie była wiedza łatwo dostępna, ani też temat, nad którym dyskutowano na każdym rogu ulicy.

    Przed dekadą, na obchody 50-lecia Poznańskiego Czerwca skomponował Pan Oratorium 1956. Czy praca nad utworem była okazją, by pogłębić wiedzę o tamtych wydarzeniach?


    Zarówno przed przystąpieniem do pracy, jak i w jej trakcie dużo czytałem. Dokładnie przebrnąłem na przykład przez bolesne wspomnienia matki Romka Strzałkowskiego. Cały mój pomysł polegał w zasadzie na tym, żeby utwór stworzyć na kanwie wypowiedzi uczestników zrywu. To one były treścią oratorium.

    Czy poza matką Romka Strzałkowskiego udało się Panu dotrzeć do kogoś jeszcze?

    Nie przeprowadzałem wywiadów, natomiast dokonałem solidnego przeglądu dostępnych materiałów. Przy okazji tak okrągłego jubileuszu, liczba publikacji była naprawdę imponująca. Było w czym wybierać. To były już zupełnie inne czasy, historia była nieźle udokumentowana. Dostęp do niej nie wymagał więc wielkiego wysiłku, ale bez wątpienia systematyczności. Pośród dostępnych materiałów szukałem więc czegoś, co mnie zainspiruje, da emocjonalną motywację, która ukierunkuje proces twórczy.

    Na jakich emocjach zależało Panu szczególnie?

    Pisanie muzyki to proces inny niż reżyserowanie filmu. Tam zwykle jest fabuła, tu jej nie ma. Zostają gołe emocje. Ważne było dla mnie, by wraz z Oratorium, widzowie i słuchacze przebyli pewną drogę wraz z jego bohaterami. Rozpisałem utwór na troje solistów. Dwie solistki wcieliły się w postać matki Romka Strzałkowskiego – zarówno w 1956 r., jak i współcześnie. Trzecią postacią był chłopiec. Chór, który również był na scenie, odgrywał rolę świadka wydarzeń. Emocjonalny kontekst, mający podkreślać wagę i skalę tamtych wydarzeń, był z kolei zadaniem orkiestry symfonicznej. Czerwiec uznaję za wydarzenie, które pokazało, że raz przełamana niemożliwość stanowi punkt wyjścia dla kolejnych zrywów, dzięki którym jesteśmy dziś w tym miejscu, w którym jesteśmy.
    1 »

    Czytaj treści premium w Głosie Wielkopolskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo