Cztery lata Kaponiery, czyli najdłuższy remont nowoczesnej Europy

Marcin Idczak, ML, KD
Remont ronda Kaponiera w Poznaniu
Remont ronda Kaponiera w Poznaniu Łukasz Gdak
Ciągnie się jak brazylijski serial, ale raczej pasuje do niej filmowy tytuł ''Niekończąca się opowieść''. Już od czterech lat drogowcy mierzą się z remontem Kaponiery. Niektórzy już nie pamiętają, jak można przejechać przez centrum bez komunikacyjnych utrudnień.

Dłużej trwa przebudowa Kaponiery niż II wojna światowa – da się słyszeć od poznańskich radnych. Rzeczywiście trudno znaleźć drugi taki remont, nie tylko w Wielkopolsce, który by tak bardzo się ślimaczył. A to nie tylko problem wygody mieszkańców, ale też rosnących kosztów inwestycji.

Zaczęło się od parkingu

– Jak ktoś twierdzi, że Kaponiera może być najszybciej gotowa latem przyszłego roku, to albo nie zna się na budownictwie, albo nie chce się mu pracować – uważa Kazimierz Skałecki, były zastępca dyrektora Zarządu Dróg Miejskich, a późnej Poznańskich Inwestycji Miejskich (prowadzą tę inwestycję).

Po kilku godzinach przyznaje, że jednak możliwe jest to, iż nie da się dotrzymać terminu wyznaczonego przez niego, czyli listopada 2015.

– Jednak jeszcze dwa miesiące temu można było. Teraz kiedy widzę brak postępu prac, te pustki na placu budowy ronda, to stwierdzam, że rzeczywiście może to być przyszły rok – już ostrożniej wypowiada się Kazimierz Skałecki.

Przebudowa ronda od lat budzi kontrowersje. Od lat... bo modernizacja tego węzła rozpoczęła się – kto to jeszcze pamięta? – w 2011 roku!

A końca prac nie widać. Kolejne terminy oddania obiektu do użytku wciąż są przesuwane. Przyczynami ślimaczącej się inwestycji interesują się już nie tylko mieszkańcy i radni. Do akcji w sierpniu w tym roku wkroczyła Najwyższa Izba Kontroli.

Kaponiera za kilka miesięcy ma wyglądać tak:

Jak wyjaśnia Renata Dudek z poznańskiej delegatury NIK, kontrolerzy chcą sprawdzić między innymi, dlaczego prace wciąż się przedłużają, skąd biorą się zmiany w kosztach robót.

Kontrola miała się zakończyć najpóźniej w tym tygodniu. Miała, jednak i sam NIK przesunął własny termin, tłumacząc, że wciąż jeszcze ma zbyt wiele do sprawdzenia.

– Dlatego nasze prace potrwają do 28 września – wyjaśnia Renata Dudek. Natomiast wyniki ich kontroli mają zostać ogłoszone w październiku, gdyż kontrolowanym przysługuje prawo do wcześniejszego zapoznania się z nimi i ustosunkowania się do nich.

Fakt, że NIK dłużej będzie przyglądał się inwestycji, nikogo nie dziwi. Z naszych informacji wynika, że jeszcze na długo przed Euro 2012 stwierdzono, że część ulicy Roosevelta pomiędzy rondem a targami jest w fatalnym stanie technicznym. Pod jezdnią znajdował się parking podziemny.

Sytuacja była dokładnie taka, jaka wystąpiła przed dwoma laty na estakadzie katowickiej – sufit parkingu sypał się i istniało ogromne ryzyko zawalenia się całej konstrukcji. Decyzja o przebudowie zapadła natychmiast. Miała kosztować góra 120 milionów złotych. Takie widniały kwoty, gdy przygotowywano dokumentację o unijne dofinansowanie.

By lepiej się przygotować do inwestycji, postanowiono sprawdzić, jak wygląda pobliskie rondo Kaponiera i jego podziemia. Już po pierwszej kontroli było wiadomo, że trzeba będzie znacznie zwiększyć zakres robót i połączyć przebudowę ulicy i ronda.

Dlatego mowa była już o ponad 240 milionach złotych potrzebnych na realizację remontu. Za te pieniądze miały być jeszcze przeprowadzone zmiany kosmetyczne na pobliskim moście Uniwersyteckim. Jednak gdy robotnicy weszli na Kaponierę, okazało się, że nie ma żadnego łącznika pomiędzy rondem a wiaduktem. Nie był nawet zniszczony, po prostu rozpadł się.

– Nawet prezydenci miasta przerazili się stanem technicznym przejazdu nad torami i nakazali jego kompleksową naprawę – wspomina Skałecki.

Tym samym koszty inwestycji wzrosły do ponad 330 milionów złotych. Przez lata nie zmieniła się tylko kwota unijnego dofinansowania, które wynosi prawie 54 miliony. Resztę miasto musiało zdobywać samo.

Upadające firmy i niespodzianki

Pech Kaponiery polega także na tym, że kolejno upadały firmy zaangażowane w jej modernizację. Pierwszą była Fojut, czyli projektowa z Ostrowa Wielkopolskiego. Według osób zajmujących się inwestycją przygotowała ona projekt budowlany potrzebny do złożenia wniosku o pozwolenie na rozpoczęcie modernizacji.

– Jednak wykonawczego w całości już nie otrzymaliśmy – tłumaczy nasz roz­mówca. Inaczej sytuację przedstawia Kazimierz Skałecki. Twierdzi, że był także ten projekt. Jednak zniknięcie z rynku projektantów znacznie utrudniło prace. Nie było z kim konsultować ewentualnych zmian.

Następny w kolejce do upadku był sam wykonawca. Trzeba było szukać nowego. Obecnie modernizacją zajmuje się konsorcjum pod przewodnictwem hiszpańskiej firmy OHL, która także miała mieć problemy.

– Z moich informacji nie wynika, że... rozważała ona opuszczenia terenu budowy – mówi Paweł Śledziejowski, prezes Poznańskich Inwestycji Miejskich.

Wyjaśnia, że z powodu braku decyzji PIM o zatwierdzeniu wykonanych robót przez ponad 2 miesiące, OHL jedynie poinformował, że musiał zacząć ograniczać współpracę z podwykonawcami. Dodaje, że z tego powodu musieli zacząć ograniczać współpracę z podwykonawcami.

Zmieniali się także inwestorzy. Za Kaponierę odpowiadał najpierw Zarząd Dróg Miejskich, a później wspomniany PIM. W obu zastępcą dyrektora był Kazimierz Skałecki. Oprócz niego wciąż pojawiały się nowe osoby będące jego szefami. Był Jacek Szukała, Krzysztof Cesar, z którymi został odwołany.

– Byliśmy tym zdziwieni, gdyż mieliśmy już przygotowane porozumienie z wykonawcą, zgodnie z którym prace przy modernizacji miały się zakończyć w listopadzie tego roku – wspomina Krzysztof Cesar.

Oczywiście mogły być wówczas prowadzone ostatnie roboty wykończeniowe, ale pasażerowie mieli korzystać z całego węzła.

– Takim stwierdzeniem bardzo zdziwiony jest Jędrzej Solarski, wówczas szef rady nadzorczej PIM, a obecnie także zastępca prezydenta Poznania. – Zarząd spółki został zwolniony za zbyt wolne tempo prac – wyjaśnia.

Po Krzysztofie Cesarze prezesem PIM została Katarzyna Górecka, która... została odwołana po trzech miesiącach. Powodem miało być... zbyt opieszałe tempo prac przy największych poznańskich inwestycjach.

Obecnie funkcję pełni Paweł Śledziejowski, któremu mija właśnie dwumiesięczny staż w miejskiej spółce. Mówi, że aneks do umowy, który zakładał zakończenie przebudowy w listopadzie 2015 nie miał nic wspólnego z realną sytuacją na Kaponierze.

– Jeśli się zejdzie poniżej poziomu jezdni, to widać ile tam jest jeszcze do zrobienia – dodaje Paweł Śledziejowski. Wyjaśnia, ze nie ma jeszcze ustalonego dokładnego terminu zakończenia modernizacji. Może to być lato lub koniec przyszłego roku.

– Bardzo możliwe, że dokładniejszą datę podamy po 28 września, po naszych kolejnych rozmowach z wykonawcą , które toczą się w dobrze rokującej atmosferze– zapowiada prezes PIM.

To, co robotnicy znaleźli pod Kaponierą, również miało wpływ na przebieg prac. Było tam wiele ,,niespodzianek”, których nikt nigdy nie zaznaczył na specjalistycznych mapach. Kable przebiegały tam, gdzie nie powinny, okazało się, że też przed laty budowniczowie używali innych materiałów, niż zakładał projekt.

Pieniądze to nie tylko remont

Niestety, w kosztach przebudowy Kaponiery nie uwzględnia się także innych wydatków. Wśród nich można wymienić objazdy tramwajów, autobusów i samochodów. Dłuższa trasa to większe zużycie paliwa lub energii, co przekłada się na rachunki.

Czas modernizacji to także problem dla okolicznych mieszkańców i przedsiębiorców. Robią wszystko, aby utrzymać się przy biznesie.

– Ruch się bardzo zmniejszył, utargi spadły o połowę. Kiedyś faktycznie miejsce tętniło życiem od rana do wieczora. Mieliśmy dużo stałych klientów, którzy odeszli, bo nie mieli jak dotrzeć do naszego baru. Nie ma żadnej komunikacji. To jedyny lokal otwarty całodobowo w tej okolicy, także sporadyczni klienci się zdarzają, ale to już nie to, co kiedyś – mówi Sandra Postaremczak, pracująca w barze "U Jędrusia".

Mieszkańcy natomiast przyznają, że skutkiem remontu właściciele punktów usługowych w tej okolicy ponieśli duże straty i dlatego wielu z nich musiało zlikwidować swój biznes.

– Na początku remontu zmiany były bardzo odczuwalne. Teraz jest trochę lepiej, ale spodziewamy się, że po zakończeniu prac remontowych będzie znacznie lepiej – mówi pracownik cukierni w hotelu Mercure. Jego dyrektor Marek Kaszewski stwierdza natomiast, że trudno się przyzwyczaić do przeciągającego się remontu, ale nauczyli się radzić sobie z nim. – Czasem goście, którzy odwiedzają nas po raz kolejny, komentują z zaskoczeniem, że trwa to tak długo, a jednocześnie chwalą poznański porządek wokół budowy. Nie chcemy demonizować tego remontu, bo zdajemy sobie sprawę z tego, jak bardzo był potrzebny – podsumowuje dyrektor hotelu Mercure.

Jak długo jeszcze?

Wciąż nie wiadomo, kiedy dokładnie zakończy się przebudowa Kaponiery. Najwcześniej ma być to lato przyszłego roku. Oznacza to, że inwestycja będzie się ciągnęła przez bite pięć lat. Dla porównania budowa tunelu pod Kanałem La Manche (50 kilometrów długości) trwała niecałe 7 lat. Pod koniec 1987 roku zaczęto go kopać, a w 1994 oddano do użytku.

Jedna z najważniejszych inwestycji w naszym kraju, czyli budowa gazoportu w Świnoujściu prowadzone była 4 lata.
Oczywiście Kaponiera nie może się równać z Sagradą Familią w Barcelonie.

Jej budowa rozpoczęła się w 1882 roku i wciąż trwa. Jednak przez to stała się atrakcją turystyczną. Możliwe, że i jak zostanie utrzymane tempo prac, to i poznańskie rondo stanie się słynne na całym świecie i będzie jedną z największych atrakcji turystycznych w Polsce.

Jednak na terminie zakończenia prac można nieźle zarobić. Bukmacherzy zaczęli przyjmować zakłady. Można postawić na zakończenie modernizacji przed 30 czerwca 2016 lub po tym dniu. Kurs wynosi odpowiednio 1:2,90 i 1:1,30. Czyli stawiają oni na to, że jednak nie uda się oddać obiektu do użytku w pierwszej połowie przyszłego roku.

Wideo

Komentarze 24

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

b
były poznaniak
Na budownictwie się nie znam, ale tu bejmy się nie zgadzają
m
młody marych
przecież oni tam wszystko robią od nowa
ż
żararaka kajsaka
to są normalne kpiny, na kaponierze i ogrodach, a także na Wrocławskiej pracuje tylu robotników co na budowach domków jednorodzinnych, oni tych rozbabranych robót nigdy nie skończą. Mało tego ile razy przejeżdżam, przechodzę obok tych parszywych placów budowy, to widzę, że robotnicy /za dużo powiedziane/ na ogół coś jedzą, albo palą lub gadają w podgrupach. Totalny syf. Kto dał wygrać przetargi takim firmom?
P
Pyrkoż
Odchodząc, Rysiu odgrażał się, że zostanie zapamiętany przez poznaniaków. Niewątpliwie miał rację, bo jego rządy przez wiele lat będą się nam czkawką odbijać. Za to jego faworyci spośród deweloperów pewnie teraz popłakują po kątach.
P
Pytajnik
Dlaczego w całym artykule ani słowa o nieciekawej roli w całej aferze firmy PBG i jej uroczego prezesa Wisniewskiego oraz jego najbardziej zaufnych ludzików, pamietającyhc jeszcze czasy różnych poznańskich przekrętów budowlanych? Gdzież to ambitne dziennikarstwo?
P
Pz
Ten remont to ilustracja współczesnych poznańskich porządków. Poznaniacy karmią się z lubością swoją rzekomą gospodarnością i umiłowaniem porządku. Kolejne afery typu remont Kaponiery czy budowa pod szyldem tzw. dworca kolejowego monumentalnego domu towarowego świadczą, że te pozytywne cechy miszkańców miasta to chyba były w czasach kiedy ich pilnowali ci w pikelhaubach. Tymi zmyślnymi poznaniakami od remontów i budowy to winien zająć się prokurator
o
observer
Poznański Porządek to widać na Wrocławskiej - slalom pomiędzy kupami gruzu i piachu - syf w centrum miasta, tuż obok pl. Kolegiackiego. Czy czasem nie ma obowiązku składowania gruzu w kontenerach? Patrole w dresach chyba omijają to miejsce, ciężko założyć blokadę na kupę śmieci...
l
leń
Kaponiera....to syty interessa .....co to za inwe...gdy ją trzeba zrobić w ciągu mca.....coś takiego to rośnie jak chleb przed wsadzeniem do pieca....piekarze miasta i nie tylko to wiedzą doskonale....
l
lv
"OHL jedynie poinformował, że musiał zacząć ograniczać współpracę z podwykonawcami. Dodaje, że z tego powodu musieli zacząć ograniczać współpracę z podwykonawcami." O co chodzi???
C
Czytelnik
Minęło już 10 miesięcy jak nastał Jacek PO Jaśkowiak - od tego czasu z plusów pamiętam tylko skuteczną postawę wobec roszczeń kościoła. Poza tym afery - wszystkie zamiatane pod dywan, wydłużające się terminy wszystkiego, jak czytam niżej: tolerowanie funkcjonowania układów poprzedniej ekipy, pomoc w załatwianiu POsadek. Może jakaś inicjatywa o odwołanie ? Czy ktoś jeszcze wierzy w pozytywną metamorfozę tej ekipy ?
31 węzłowy Burke
Od siebie dodam że klucze miałby Jacuś Beretka co by się miał gdzie schować bez gisuwą i kufte tyż. Szacun.31
J
J
Zrobiłeś mi dzień.
w
wredziola
jak zostanie ukończony. To przecież oczywiste... każda inwestycja miejska ma właśnie taki harmonogram realizacji. Zmiana prezesów nic nie zmienia, bo nie zmienia się metoda działania... choć jak obecny po 2 miesiącach pracy NIE WIE jaki jest harmonogram realizacji prac niezbędnych do zakończenia i jak określić najbardziej prawdopodobny termin.... to chciałoby się go natychmiast zdjąć ze stołka.... no a przy okazji ten ponoć żartobliwy listopad 2019 brzmi jeszcze bardziej prawdopodobnie.
dyktą, taką kolorową z naklejkami hał-kał* i odbiór techniczny nawet nie zauważy. W końcu w książce budowy będzie wpis sprzed 15 czy 40 lat, że było ok.
m
mmmm
Nie da się czytać tego tekstu, tyle jest w nim błędów. Może jednak ktoś by to zredagował?
Dodaj ogłoszenie