Czy Enea i PGNiG zarabiają na naszych nadpłatach?

Paulina Jęczmionka
Nadpłata klienta Enei stanowiła ok. 30 procent rachunku.
Nadpłata klienta Enei stanowiła ok. 30 procent rachunku. Piotr Jasiczek
Udostępnij:
Klienci, którzy ogrzewają domy gazem lub prądem i korzystają z prognozowanego systemu rozliczeń, tej zimy prawdopodobnie przepłacili. Można się spodziewać, że prognoza oparta na zużyciu z ubiegłorocznej srogiej zimy jest zawyżona w porównaniu do obecnego stanu liczników. Ale pieniądze będziemy mogli odzyskać dopiero przy kolejnym rachunku. Do tego czasu firma może na nich zarabiać.

Czytaj także:
Enea: Firma opłacała mieszkania szefom poznańskiej spółki wbrew prawu
Finanse: Ciepła zima ratuje nasze rachunki
Czekają nas kolejne podwyżki cen energii

Do redakcji "Głosu Wielkopolskiego" zgłosił się czytelnik, który otrzymał od Enei fakturę korygującą poprzedni rachunek za zużycie prądu. Początkowo dostawca energii wyliczył, że klient musi zapłacić za dwa miesiące ponad 480 zł. Teraz okazało się, że mieszkaniec Poznania przepłacił i Enea ma dla niego ponad 100 zł zwrotu.

- Może nie jest to zawrotna kwota, ale jeśli porównam tę nadpłatę do ogólnej należności, wychodzi, że mój rachunek został zawyżony o blisko 30 procent - mówi czytelnik "Głosu". - W miesiącu, w którym kumulują się różne opłaty, dodatkowo wydane 100 zł może znacząco uszczuplić domowy budżet. Do tego zwyczajnie nie wiem, co dzieje się z moimi pieniędzmi.

Fora internetowe pełne są podobnych komentarzy. "Enea ma ponad milion użytkowników energii i jeśli np. połowa z nich ma nadpłaty, to… obliczcie sobie jaki bezprocentowy kredyt otrzymuje. Nawet jeśli druga połowa ma niedopłaty, to wychodzi na to, że w danym momencie ja je finansuję" - pisze internauta na jednym z portali. Inny, podając przykład swojego rachunku zawyżonego o blisko 300 zł, dodaje: "Spóźnię się z zapłatą i natychmiast naliczane są odsetki. Ale jak dostawca zawyża prognozę i pieniądze leżą u niego na koncie, to odsetek za to nie dostanę".

Enea z takimi zarzutami się nie zgadza. - Twierdzenie, że klienci mogą stracić jest równie uprawnione jak twierdzenie , iż mogą zyskać - w zależności od aury i innych czynników mających wpływ na zużycie prądu - mówi Dagmara Prystacka, rzecznik poznańskiej Enei. - System ten i dla przedsiębiorstwa zawiera więc element ryzyka biznesowego. Tym samym możemy też mówić o kredytowaniu odbiorcy kosztem firmy.

Rzecznik dodaje również, że w przypadku całorocznych rachunków Enea dokonuje odczytów kontrolnych, by ewentualnie skorygować prognozę. Klient może też zrobić to sam.

Rachunki prognozowane wystawia także PGNiG, dostawca gazu. Dotyczy to dwóch grup taryfowych (jedna z nich zużywa gaz do ogrzewania domu), które w Poznaniu obejmują łącznie ok. 78 proc. wszystkich klientów. Poznańska gazownia nie zdradza jednak kwot związanych z nadpłatami i niedopłatami.
- Trudno to obliczyć, bo opłaty są sumowane z całego kraju - mówi Maciej Neumann z Gazowni Poznańskiej. - Jeśli klient jest niezadowolony, może zmienić taryfę na taką, w ramach której sam co miesiąc podaje stan licznika. Ale musi się liczyć z wyższym abonamentem.

I zamiast ok. 4 zł miesięcznie, klient z pierwszej taryfy będzie musiał zapłacić abonament ok. 7 zł. W przypadku taryfy W-2 opłata przekroczy już 10 zł.

Na pytanie o to, co w przypadku nadpłaty dzieje się z naszymi pieniędzmi, dostawcy energii nie odpowiadają wprost. Nie zdradzają też, czy konta są oprocentowane. - Rachunki prognozowane są korzystne zarówno dla klienta, jak i firmy - mówi dr Ryszard Stefański z Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu. - Im rzadziej inkasent musi przyjść odczytać licznik, tym mniejsze koszty przedsiębiorstwa, a co za tym idzie: klienta. Owszem, pieniądze klienta są cały czas w obrocie, a często też firmy lokują je, nawet na jeden dzień, na oprocentowanym koncie. Ale tu chodzi o sztukę zarządzania finansami. Klient na tym nie traci.

Innego zdania są sami klienci, którzy wskazują, że nadpłacone firmie pieniądze mogliby wydać inaczej. W internecie powstają grupy osób, które chcą tematem zainteresować UOKiK i Urząd Regulacji Energetyki. W tej sprawie interweniowali też u ministra gospodarki posłowie z różnych stron Polski. Ale zarówno resort, jak i oba urzędy stoją na stanowisku, że rachunki prognozowane mają swoje uzasadnienie prawne i ekonomiczne.

Zwrot do kieszeni tylko na wniosek

Rachunki prognozowane wprowadzono w 2007 r. Zgodnie z rozporządzeniem ministra gospodarki, firma może zastosować taki system opłat, jeśli okres rozliczeniowy jest dłuższy niż miesiąc. Podczas obliczania prognoz bierze się pod uwagę średnie zużycie energii z poprzednich lat oraz porę roku. Jeśli rzeczywiste zużycie jest niższe niż prognoza, klient otrzymuje korektę. Nadpłata automatycznie przechodzi na kolejny rachunek. Aby uzyskać zwrot, trzeba złożyć wniosek. I czekać ok. 2 tygodni.

Chcesz skontaktować się z autorem informacji? [email protected].

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polska coraz bardziej rowerowa

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

d
domin
Tauron oddaje nadpłatę po wysłaniu na stronie online prośby praktycznie za kilka dni jeśli chodzi o gazownię potrzeba więcej trzeba wydrukować-zrobić skan dokumentu z podpisem i czekamy nieco dłużej...
t
to ja
Tak samo jest wieczny problem z opłatami za ogrzewanie w mieszkaniach spółdzielczych, gdzie odczyty mamy raz do roku! Nie mogę też pogodzić się z płaceniem wg wskaźnika na "termometrze" zawieszonym na kaloryferze; w kuchni np. mam całkowicie zamknięty kaloryfer - a ubytek we wskaźniku i tak wynosi 5 - 6 kresek, i za to płacę. Widocznie za dużo gotuję i za uzyskane w ten sposób ciepło muszę płacić! Nie mogę odczepić się od monopolisty i - płacę ile mi naliczy!. A jeśli już musi coś oddać - to oczywiście za rok, bez odsetek.
o
odbiorca prądu
Zdaje się, że Nowa Pani Rzecznik Enei jest jakby trochę bezczelna. To chyba charakterystyczna cecha osób, które przychodzą do firm z mediów, a oprócz politycznego wsparcia i ładnej buzi dysponują jeszcze tylko tupetem i brakiem empatii. Enea jest dla klientów czy klienci dla Enei?
s
szypa
Gestorzy pobierają w swoich rachunkach opłaty za tzw. przesył. Są one wyższe niż wartość zakupionej energii czy też paliwa gazowego. Dlaczego więc z tych pieniędzy nie regulują należności za tzw. służebność przesyłu właścicielom gruntów, na których są posadowione słupy, rurociągi ograniczające swobodę władania nieruchomościami zajętymi pod tzw. strefy ochronne lub pasy techniczne tych urzadzeń. Klient końcowy płaci za te służebności natomiast gestor już nie. Typowe prawo Kalego. Byle zapełnić swoją kasę. O resztę nie potrzeba się już martwić. Pokazać właścicielowi nieruchomości figę, a ograniczenia to już jego problem. Tyle, że nie zawiniony i niechciany. Gestor (operator) energetyczny to zwykły GANGSTER.
Więcej informacji na stronie głównej Głos Wielkopolski
Dodaj ogłoszenie