Czy warto startować z "marszu"?

Przemysław Walewski
Wszystko zależy od tego co to są za starty i co one mają na celu? Jeśli przygotowujemy się do głównego występu w sezonie to bardzo istotne jest bezpośrednie przygotowanie startowe (BPS).

Są biegacze, którzy robią dwa razy BPS, ponieważ chcą się dobrze przygotować w ciągu roku do dwóch startów - na wiosnę i na jesień. Takie przygotowanie powinni uwzględnić też amatorzy. Oczywiście na miarę swoich możliwości. Koncentracja na docelowych biegach zmusi na systematycznego treningu.

- Można podejść do niektórych zawodów z marszu, czasem sam tak robię, ale tylko wtedy kiedy jestem w już w cyklu przed startem docelowym i startuję, aby się "przetrzeć", sprawdzić, zobaczyć w jakiej jestem dyspozycji - opowiada Hubert Prokop specjalista od 3 km z przeszkodami (PB 8:24:04), wicemistrz Polski na tym dystansie, zawodnik WKS Grunwald. W 2006 r. wywalczył brązowy medal na ME w przełajach (8 km). - Taki start można śmiało stosować zamiast mocnego treningu.

Jest to dobre z tego względu, że na treningu ciężko jest zmusić się do tak dużego wysiłku, a startowi towarzyszy wiele emocji, mobilizujemy się, wytwarzana jest adrenalina i wówczas organizm staje się wydajniejszy. Takie bodźce przesuwają nas do przodu w pracy treningowej przez wiele miesięcy. Pozwala nam to na utrzymywanie odpowiednich prędkości i powoduje, że łatwiej nam się trenuje. Przyzwyczajamy nasz organizm znosić trudy szybkiego biegu, kodować to co towarzyszy wysiłkowi na docelowych zawodach

- W jaki sposób koncentrować się przed startem? - zastanawia się Hubert Prokop. Jego życiówka na 10 km wynosi 30:18.21. Niedawno w 3. edycji 10 km Szpot Swarzędz zajął wysokie piąte miejsce. - Z własnego doświadczenia wiem, że potrzeba jak najwięcej spokoju i pozytywnej energii Przed startem staram się być wyluzowany, ale im bliżej biegu koncentracja jest coraz większa. Trener Zbigniew Król zawsze mi powtarza, że przed biegiem powinienem myśleć o wszystkim, ale nie o zawodach.

Duży stres to nic dobrego niektórzy są tak przejęci, że nie potrafią się opanować i są wręcz roztrzęsieni. Taki stres spisuje nas na niepowodzenie. Ale oczywiście jest też coś pozytywnego w stresie, bo pobudza organizm do działania.

- Mój ostatni posiłek przed startem wypada na 4 godziny przed rozgrzewkowym truchtem - mówi Hubert Prokop. - To indywidualna sprawa, ponieważ jedna osoba może trawić szybciej inna wolniej, bo ma taką przemianę materii. Najważniejsze jest to, aby nie czuć się "przepełnionym" ani głodnym. W końcu czeka nas wysiłek często do granic wytrzymałości. Ważne, by nasz ostatni posiłek przed startem był lekkostrawny.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie