reklama

Czy "Wielkopolanka" dzieli na lepszych i gorszych?

Katarzyna Wozińska, Małgorzata Linettej
– Decyzję walnego zgromadzenia moglibyśmy zostawić w spokoju, bo my należne pieniądze odzyskaliśmy. Ale uważam, że na tak niesprawiedliwe postępowanie władz spółdzielni nie można nie zareagować – mówi Benedykt Torzewski, członek spółdzielni
– Decyzję walnego zgromadzenia moglibyśmy zostawić w spokoju, bo my należne pieniądze odzyskaliśmy. Ale uważam, że na tak niesprawiedliwe postępowanie władz spółdzielni nie można nie zareagować – mówi Benedykt Torzewski, członek spółdzielni Marek Zakrzewski
Jeszcze dwa lata temu Spółdzielnia Mieszkaniowa "Wielkopolanka" tonęła w milionowych długach, a mieszkańcy żyli w strachu, że za chwilę zostaną pozbawieni prądu, ogrzewania, oraz że do swoich mieszkań przyjdzie im dopłacić po kilkadziesiąt tysięcy złotych. Stało się tak, gdyż w 2006 roku 149 wierzycieli domagało się od "Wielkopolanki" prawie 35 milionów złotych.

Dziś spółdzielnia nie tylko nie ma zadłużenia, ale rozpoczęła w budynkach remonty. Choć nie wszyscy uważają że jest tak różowo. A wręcz przeciwnie, zarzucają obecnym władzom działania na szkodę części członków spółdzielni.

Trzy lata temu sytuacja finansowa "Wielkopolanki" była na tyle tragiczna, że groziła jej upadłość. A to oznaczało na przykład, że majątek spółdzielni mógłby zostać sprzedany, a spółdzielnia zlikwidowana. Ostatecznie nadzorca sądowy wyraził zgodę na sprzedaż części majątku "Wielkopolanki", dzięki czemu zamiast ogłoszenia jej upadłości, można było zacząć spłacać długi.

Pieniądze uzyskane ze sprzedaży nieruchomości pozwoliły pokryć zobowiązania wobec wierzycieli, w szczególności wobec banku oraz dostarczycieli mediów (prąd, woda, ogrzewanie, śmieci).

Niestety, nadal został do rozwiązana olbrzymi problem nadpłat i niedopłat poszczególnych osiedli. I właśnie, zdaniem części niezadowolonych członków, ostatnie decyzje w tej sprawie konfliktują i dzielą właścicieli mieszkań.

A chodzi o uchwałę walnego zgromadzenia podjętą w październiku, która ostatecznie zamyka kwestię nadpłat i niedopłat związanych z błędnymi rozliczeniami inwestycji.

- W ogólnym rozrachunku dla spółdzielni to bardzo korzystne rozwiązanie, bo według rozliczenia podanego w piśmie polustracyjnym z listopada 2006 r., sporządzonym przez Związek Spółdzielni Mieszkaniowych RP stwierdzono, że na koniec 2005 r. "Wielkopolanka" nie rozliczyła ze spółdzielcami wkładów mieszkaniowych. Z tego tytułu: było niedopłat w kwocie prawie 14,9 mln zł, ale i nadpłat 27,7 mln zł - twierdzi Alicja Piotrowska-Norkiewicz, właścicielka jednego z mieszkań w zasobach "Wielkopolanki". - Te kwoty zresztą zdążyły już się zmienić, nie usprawiedliwia to jednak faktu łatania budżetu "Wielkopolanki" kosztem części spółdzielców.

Uchwała mówi bowiem o umorzeniu niedopłat ze strony członków spółdzielni. - Ta uchwała nikogo nie krzywdzi. W jej wyniku nikt nie jest obciążony dodatkowymi płatnościami. Osoby, które w 2006 roku dopłaciły wkład budowlany, uczyniły to dobrowolnie, głównie dlatego, że chciały mieć uregulowaną kwestię, bo zamierzały sprzedać mieszkania. Obecnie nie ma prawnych możliwości zwrotu tej kwoty. Taki jest bowiem wyrok Sądu Najwyższego w tej sprawie - mówi Dorota Falkowska, która od trzech lat jest prezesem SM "Wielkopolanka".

- Na dobrą sprawę moglibyśmy kwestię tej kuriozalnej decyzji walnego zgromadzenia zostawić w spokoju, bo my należne nam pieniądze odzyskaliśmy - tłumaczy Benedykt Torzewski. - Uważam jednak, że na tak niesprawiedliwe postępowanie władz spółdzielni nie można nie zareagować. Uchwała podjęta została przez 236 członków spółdzielni, na ok. 2,5 tys., a więc przez ok. 10 procent spółdzielców posiadających niedopłaty w rozliczeniach kosztów budowy ich lokali.

Taki zarzut odpierają władze spółdzielni mieszkaniowej. Uchwała dotyczyła osób, którym w latach 2005-2006 została wyliczona niedopłata wkładu budowlanego. Zgodnie z tym członkowie ci mają prawo do złożenia wniosku o odpis w księgi rachunkowe niedopłaty. Dzięki czemu w sposób jednakowy traktuje wszystkich członków posiadających niedopłatę. - Trudno więc mówić o nierównym traktowaniu właścicieli lokali - mówi D. Falkowska.

Ale uchwała walnego zgromadzenia z października 2009 r. nie reguluje kwestii nadpłat.
Prawdą jest, że nadpłaty wynikają z błędnych rozliczeń. Stwierdzono to przez lustrację, która została przeprowadzona w spółdzielni w 2006 r. Co więcej rozliczenia te "anulowano", o czym właściciele zostali poinformowani w październiku 2006 r. Z uwagi jednak na fakt iż spółdzielnia może dokonywać ostatecznego rozliczenia tylko raz, z osobami, które mają wyliczone nadpłaty (w rozliczeniach z lat 2005-2006) zarząd zawiera ugody proponując im wypłatę kwoty wynoszącej 20 procent wyliczonej nadpłaty.

Wszyscy członkowie, którym wyliczono nadpłatę mogą przyjść do spółdzielni, podpisać porozumienie na takich samych warunkach - tak, że nie można mówić o nierówności traktowania osób z wyliczonymi nadpłatami.
Już ponad połowa zainteresowanych skorzystała z tej możliwości i podpisała odpowiednie dokumenty.

Idziemy do sądu
Piotr Kotek, członek "Wielkopolanki":
Niekorzystnym ubocznym skutkiem podjęcia uchwały o umorzeniu długów i wierzytelności jest skłócenie dwóch grup spółdzielców: "nadpłatowiczów" i "niedopłatowiczów".
Tymczasem po podjęciu uchwały kilku członków spółdzielni zaskarżyło ją do Sądu Okręgowego w Poznaniu jako "sprzeczną z prawem i dobrymi obyczajami, a nade wszystko z interesem spółdzielni", żądając jej unieważnienia.
Jednym z nich jest Piotr Kotek, który wskazuje na to, że uchwała jest niesprawiedliwa nie tylko dla "nadpłatowiczów", ale również dla niektórych osób mających niedopłaty.

Bez podziału
Dorota Falkowska, prezes SM "Wielkopolanka":
Jeżeli można mówić o poróżnieniu członków spółdzielni to jest ono spowodowane nie uchwałą z walnego zgromadzenia z 2009r., a właśnie rozliczeniami inwestycji przeprowadzonymi w latach 2005-2006. Wtedy to właśnie ludzie po dziesięciu latach od zakończenia budowy, nieoczekiwanie dowiedzieli się, że mają "coś" dopłacić do mieszkania, a inni, że mają "jakiś" zwrot. Obecnie poprzez uregulowanie tych spraw chcemy zakończyć podział mieszkańców na "niedopłatowców" i "nadpłatowców". Ponadto nie mamy na razie żadnego zawiadomienia z sądu o zaskarżeniu uchwały. A wniosek o zabezpieczenie uchwały, sąd oddalił.

FLESZ: Elektryczne samoloty nadlatują.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 2

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

A
AC/DC

Na gorszych i lepszych podzielono spółdzielców już w 2005 roku dokonując feralnych rozliczeń. Dokładnie skłócono mieszkańców a Zarząd i pozostali "cwaniacy" myśleli, że mają szansę ukryć kilkudziesięciomilionowe zadłużenie spółdzielni. Najgorsze, że niektórzy uwierzyli, że należy się im zwrot tak potężnych sum za standardowe mieszkania. Skoro tak uważają to niech się zastanowią dlaczego kupowali mieszkania przepłacając po sto i więcej tysięcy złotych. Teraz gdy pomału kończy się kadencja RN "starzy"znajomi próbują powrócić na stołki mamiąc i obrażając ludzi, którzy uratowali to co dziś posiadamy. Syndyk nie patrzy kto i co, syndyk zaspakaja wierzycieli. Z moralnością nie ma też nic wspólnego jedna czy druga "pomocna" dłoń wyciągana przez niektóre kancelarie prawne. Piszą w ulotkach do mieszkańców, że od nowego roku przekształcenie mieszkań będzie mniej korzystne dla mieszkańców. Szanowny Panie Winkler i Wolf, tak ale nie dla mieszkańców "Wielkopolanki", my mamy mieszkania własnościowe a nie lokatorskie, których to zmiany dotyczą.
Na szczęście zdecydowana większość spółdzielców myśli o przyszłości, o wspólnotach a nie jak niektórzy zawsze i wszystko oprotestowują i zaskarżają. Gdyby nie takie osoby już dawno byśmy byli uwłaszczeni a tak ciągle jakieś gierki w sądach.

k
kiepszczak

Ciekaw że najwięcej do powiedzenia maja ci co zasiadali wcześniej we władzach spółdzielni i narobili tych kłopotów. Myślą, że po latach zapominano o ich grzeszkach. Przykład na zdjęciu jedna z pań to były przedstawiciel dość blisko związana z Andrzejakiem, byłym prezesem, który sprowadził spółdzielnię na dno.
Najgorsze w tym wszystkim jest to, że osoby te powołują się na społeczna sprawiedliwość, a tak naprawdę dbają o wyłącznie o własny interes. Za stary już jestem żeby uwierzyć, że nagle pojawiło się kilku bezinteresownych zbawców na białych koniach. Gdzie były te osoby kiedy wszystko waliło się wokoło? Teraz jak zaczyna być dobrze znów zaczynają się pojawiać niczym złe duchy przeszłości.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3