Dariusz Białkowski: Gdy pojawia się nasza motorówka, ludzie w pośpiechu chowają puszki z alkoholem

Agnieszka Smogulecka
Dariusz Białkowski, komendant komisariatu wodnego w Poznaniu
Dariusz Białkowski, komendant komisariatu wodnego w Poznaniu Agnieszka Smogulecka
W niedzielę w Ślesinie na kąpielisku zginął 24-latek z województwa lubelskiego. Tonącego zauważył plażowicz, mimo reanimacji 24-latek jednak zmarł. W Zbąszyniu na jeziorze Błędno 21-latek zanurkował, ale już nie wypłynął na powierzchnię. O bezpieczeństwie na wodzie rozmawiamy z Dariuszem Białkowskim, komendantem komisariatu wodnego w Poznaniu.

Ratuje Pan ludzi – jako ratownik, a później także policjant wodny – od 20 lat. Ilu ludzi Pan uratował?

Dariusz Białkowski: Nie wiem, przestałem już liczyć.

Jakaś akcja szczególnie Panem wstrząsnęła?

Dariusz Białkowski: Najtrudniej jest zawsze, gdy ofiarą jest dziecko: Gdy wyławiamy je, wyciągamy z wody na brzeg, reanimujemy, ale nie udaje się ocalić. To zawsze jest ciężkie przeżycie.

Tylko w miniony weekend w Wielkopolsce utonęły trzy osoby.
Dariusz Białkowski: Od początku tego roku w wodach Wielkopolski zginęły 22 osoby. Tylko w lipcu utonęło 11 osób. Wiele innych, na szczęście udało się uratować.

Na przykład?

Dariusz Białkowski: Na początku lipca wyciągaliśmy z wody dwóch kajakarzy. Ich kajak wywrócił się, oni wpadli do wody. Jeden z nich miał źle założoną kamizelkę ratunkową – gdy wpadł do wody wyglądało, jakby była przywiązana do szyi. Drugi trzymał się plecaka, w którym była pusta butelka plastikowa. Obaj mieli po 2 promile alkoholu w organizmie. Pomogliśmy też surferce, która po kilku godzinach pływania, dostała się w trzcinowisko. Nie miała siły podnieść się z wody, była wychłodzona.

A mandaty? Też wręczacie?

Dariusz Białkowski: Mnóstwo. Od początku lipca wręczyliśmy około 300 mandatów, głównie za picie alkoholu na plaży lub na jednostkach pływających. Zdarzało się też, że zatrzymywaliśmy osoby, które chciały się kąpać po zażyciu narkotyków. Przez cały czas patrolujemy wodę i plaże. Sprawdzamy też posiadanie środków ratunkowych na jednostkach pływających: najpierw pouczamy, po kolejnym przyłapaniu dajemy mandat. Oczywiście, nakazujemy też powrót na brzeg.

I ludzie wypełniają polecenia? Boją się mandatu, czy działają w trosce o swoje dobro?

Dariusz Białkowski: Wypełniają, bo muszą. Obserwujemy, że gdy pojawia się nasza motorówka, ludzie w pośpiechu chowają butelki i puszki z alkoholem, niektórzy wracają do brzegu, na plaży panuje porządek i spokój. Czasami dochodzi do dyskusji, bo niektórzy nie wiedzą, że z łodzi obserwujemy okolicę przez lornetkę. I zdarza się, że ktoś twierdzi, że nie pił alkoholu, a my jesteśmy w stanie mu powiedzieć jakie piwo pił, gdzie ukrył butelkę...

Policjanci drogówki mówią, że kierowcy, na przykład jadący z nadmierną prędkością, bardziej boją się przyłapania przez policję i mandatu, niż tego, że mogą doprowadzić do tragedii...

Dariusz Białkowski: Nad wodą jest podobnie. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy z zagrożenia. Że wystarczy alkohol, brawura, czasami szok termiczny, by utonąć. Zanurzyć się bez krzyku i nie wypłynąć.

A najwięcej wypadków na wodzie spowodowanych jest...

Dariusz Białkowski: W większości przypadków chodzi właśnie o alkohol: Nietrzeźwa osoba źle ocenia sytuację, swoje siły. Choć sporo tragedii to również brawura, chęć popisania się przed innymi, nieostrożność.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

e
end
Co za kit ...przestałem już liczyć...proszę cie człowieku nie rób z siebie błazna
Dodaj ogłoszenie