Darmowy elementarz już się rozpada, a miał wytrzymać trzy lata

Anna Jarmuż
Już po kilku miesiącach pracy z podręcznikiem wypadają z niego kartki. Książki są źle zszyte
Już po kilku miesiącach pracy z podręcznikiem wypadają z niego kartki. Książki są źle zszyte Andrzej Zgiet
Od grudnia pierwszoklasiści będą uczyć się z drugiej części darmowego elementarza. Książeczki pt. "Zima" trafiły już do szkół. Już teraz - po prawie trzymiesięcznej pracy z pierwszą częścią - nauczyciele wiedzą, że darmowy podręcznik nie spełnia ich oczekiwań.

W opiniach pedagogów pojawia się wiele zarzutów merytorycznych. Największym problemem jest jednak to, że książki się rozpadają. Podręczniki, które miały służyć dzieciom trzy lata, nie wytrzymały nawet trzech miesięcy.

- Pierwszego września, na rozpoczęciu roku szkolnego każde dziecko otrzymało darmowy elementarz. To jest plus. Dalej jednak już nie jest tak kolorowo - przyznaje Ewa Frąckowiak, dyrektorka Szkoły Podstawowej nr 40 w Poznaniu.

Sprawdź też: Darmowy elementarz jak broszurka reklamowa - uważają rodzice [PRZYKŁADY]

W przyszłym roku wśród zalet "podręcznikowej zmiany" nie będzie można wymienić nawet tego. Dzieci zamiast wymarzonego ładnego elementarza dostaną bowiem książki, które są już po części zniszczone - ale nie z winy ich poprzednich użytkowników.

- Podręcznik jest zszyty jak 16-kartkowy zeszyt. Już po dwóch miesiącach pracy z książką wypadają z niej kartki - zwraca uwagę Ewa Frąckowiak. - Wcześniej nie było takich sytuacji. Podręczniki były szyte i dodatkowo klejone. Wydawnictwa nie mogły sobie pozwolić, by ze względu na jakość ich książki nie zostały wybrane w przyszłym roku.

Jak mówi dyrektorka, książki nie rozpadają się z winy dzieci. Od samego początku wiedzą one, by szanować elementarz, ponieważ w przyszłym roku będą korzystać z niego młodsi uczniowie.

Dyrektorka poznańskiej podstawówki chce wnioskować do Ministerstwa Edukacji Narodowej o wymianę wszystkich podręczników. Podobny problem pojawił się w innych szkołach. Jak mówi Magdalena Pawłowska, nauczycielka z poznańskiego Zespołu Szkół Mistrzostwa Sportowego nr 2, na 22 uczniów w jej klasie, 13 ma już książki z luźnymi kartkami.

Nauczyciele zastanawiają się, jak sprawę "trefnych" elementarzy rozwiąże MEN. Darmowe podręczniki są własnością szkoły (dzieci otrzymują je na zasadzie wypożyczenia książki z biblioteki). W przypadku uszkodzenia, zniszczenia lub niezwrócenia książki, szkoła może żądać od rodziców ucznia pokrycia kosztów - 4,34 zł za jedną część "Naszego elementarza".

- Nie będę prosić rodziców o pieniądze, wiedząc, że książka nie została zniszczona celowo, z winy dziecka - mówi Ewa Frąckowiak.

Nauczyciele mają nadzieję, że MEN nie tylko zwróci uwagę na błędy techniczne podręcznika, ale też uwzględni ich uwagi merytoryczne. Tych jest sporo. Jak podkreślają pedagodzy, w książce jest za mało czytanek. Teksty mogłyby zastąpić np. niektóre ilustracje, których jest z kolei bardzo dużo. Zdaniem nauczycieli w podręczniku brakuje też ćwiczeń utrwalających. Literka poznana przez dzieci jednego dnia, nie pojawia się już na kolejnych stronach elementarza. Padają też zarzuty, że zadania zawarte w podręczniku są mało kreatywne.

Polecamy: a]https://gloswielkopolski.pl/darmowy-elementarz-jak-broszurka-reklamowa-uwazaja-rodzice-przyklady/ar/3567207;Darmowy elementarz jak broszurka reklamowa - uważają rodzice [PRZYKŁADY][/a]

- Polecenia ograniczają się do sformułowań typu: wymień, odpowiedz na pytanie. Brakuje wskazówek, by dzieci coś zrobiły, sprawdziły - stwierdza Alicja Kaliszewska, wicedyrektor Szkoły Podstawowej nr 17 w Poznaniu. - Wcześniej dzieci miały do swojej dyspozycji tzw. boxy, a wraz z nimi wyklejanki, wycinanki, płyty - wylicza.

Dlatego, nauczyciele z SP 17 bazują głównie na ćwiczeniach. Szkoły mogły je sobie dobrać dodatkowo (otrzymały na to pieniądze z ministerstwa - 50 zł na każdego ucznia). Po podręcznik dzieci sięgają wtedy, gdy temat w nim zawarty, jest zbieżny z ćwiczeniami.

Pedagodzy zwrócili też uwagę na złą kolejność wprowadzania liter. Uczniowie najpierw uczą się pisać "a", a dopiero potem łatwiejsze "o" lub "i" - przez co miewają później problemy z czytaniem. Po macoszemu potraktowane zostały treści muzyczne i przyrodnicze. Zamiast zdjęć zwierząt dzieci oglądają rysunki. Nauczyciele są też zgodni, że matematyka jest na zbyt niskim poziomie. W pierwszej części podręcznika pojawiają się tylko liczby od 1 do 4. Dzieci poznają je, lecz nie liczą.

Darmowy elementarz dla pierwszoklasistów ma też zalety. Jest ładny, kolorowy i ciekawy tematycznie, co podoba się dzieciom. Zdaniem nauczycieli, to jest jednak tylko tyle z zalet.

Wideo

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

c
cycu
Parodja po rozdaniu podrecznikow z większości po otwarciu wypadly kartki :-(
p
pyra
POdręcznik miał wytrzymać 3 MIESIĄCE! DO wyborów! I się udało! POlska - by żyło się lepiej zabierz dziecku POdręcznik :P
nk
... nie zmotywuje do wysiłku intelektualnego.
p
przedszolak
Musimy szkolić więcej "MAGISTRÓW"-obecni nawet GRABI NIE POTRAFIĄ ZROBIĆ ,dobrze "ZROBIONA"książka przekracza ICH możliwości.A zabierają się za programy do obsługi wyborów za elektrownie atomowe -chroń nas PANIE! (co nie znaczy że jan i gwarancja nie mają racji ).
G
Gwarancja
to trzeba wymienić go na nowy na koszt wydawnictwa.
j
jan
Dzieci nie szanują podręcznika bo rodzice za nie nie płacili. Jakby rodzice kupowali podręcznik problemy by nie było.
Dodaj ogłoszenie