sportowy24
    Dawid Konarski: - Pomogli nam kibice

    Dawid Konarski: - Pomogli nam kibice

    Paweł Hochstim z Tokio

    Dziennik Łódzki

    Aktualizacja:

    Dziennik Łódzki

    Wszyscy, którzy weszli dziś na boisko dołożyli od siebie cegiełkę do tego sukcesu - powiedział po wygranym meczu z Francją w Tokio atakujący reprezentacji Polski Dawid Konarski.
    Dawid Konarski: - Pomogli nam kibice

    ©FIVB

    Wiele razy udowodnił Pan, że w kadrze sporo daje w bloku, ale dziś w meczu z Francją to był popisowy występ w ataku.

    Moim podstawowym zadaniem w kadrze jest atakowanie i cieszę się, że dzisiaj wywiązałem się z niego dobrze. To prawda, że w wielu spotkaniach byłem wpuszczany głównie zadaniowo, żeby zablokować rywali, ale jestem gotowy w każdym momencie. Takie jest moje zadanie. W końcu jestem atakującym. Ale wszyscy, którzy weszli dziś na boisko dołożyli od siebie cegiełkę do tego sukcesu.

    Co zadecydowało o tym, że polski zespół odwrócił, wydawałoby się, przegrany mecz?

    Francuzi chyba poczuli się dziś nieco za pewnie w trzecim secie i się rozluźnili.
    A my cały czas wierzyliśmy, że możemy wygrać. Oni nawet zmian nie robili. Zresztą bardzo często grają w takim, niezwykle mocnym zestawieniu. To pokazuje, jak bardzo zależało im na zwycięstwie. W ubiegłym roku parę razy pokonali nas szczęśliwie, ale to my dziś byliśmy górą. We wszystkich elementach od pewnego momentu prezentowaliśmy się zdecydowanie lepiej niż w pierwszych dwóch setach. Ale odrobienie straty w trzeciej partii i kilka „czap”, które dostali bardzo dobrzy zawodnicy, zdeprymowało rywali. No i końcówka. Wygranie tak zaciętych akcji zawsze wiele daje w kolejnych fragmentach meczu.

    No i dzisiaj kolejny raz przekonaliśmy się, że reprezentacja Polski to nie tylko pierwsza szóstka, ale i bardzo wartościowi rezerwowi.

    Zgadzam się, że dzisiaj długa ławka rezerwowych sporo dała. Pokazaliśmy głębie składu. Pomogli też polscy kibice, którzy śpiewali w tokijskiej hali „Gramy u siebie”. Zresztą i Japończycy nam dopingowali, za co im bardzo dziękujemy. Wiem, że za dwa dni zgotują nam „kocioł”, bo gramy z ich reprezentacją, ale cieszą wszystkie wyrazy sympatii w naszym kierunku. To miłe.


    Jednym z bohaterów meczu był też Marcin Możdżonek, który pojawił się na boisku w drugim secie i został już do końca.

    Czytaj treści premium w Głosie Wielkopolskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Sport z kraju i ze świata

    Zobacz więcej na Sportowy24.pl

    Sportowy24 na Facebooku

    Galerie

    GOL24 na Facebooku