Derby Wielkopolski w eWinner II lidze na remis. Lech II Poznań podzielił się punktami po emocjonującym meczu z KKS Kalisz 2:2

Dawid Dobrasz
Dawid Dobrasz
Miłosz Mleczko w taki sposób obronił rzut karny wykonywany przez Majewskiego.
Miłosz Mleczko w taki sposób obronił rzut karny wykonywany przez Majewskiego. Mariusz Kurzajczyk
Udostępnij:
Pierwsze 30 minut było dramatyczne pod kątem piłkarskim, ale potem KKS Kalisz i Lech II Poznań zapewnili kibicom dobre widowisko. Mecz zakończył się wynikiem 2:2, ale wydaje się, że decydująca o remisie bramka padła ze spalonego.

Rezerwy Kolejorza przystąpiły do meczu z KKS w nieco słabszym zestawieniu niż ostatnio. Nie było Klupsia, który z Chojniczanką grał w pierwszym składzie, ale wypadł jeszcze przed środowym meczem z Pogonią Grodzisk Mazowiecki. W składzie lechitów zabrakło m.in. grających ostatnio u trenera Węski – Baturiny, Kozubala i Skrzypczaka, ale oni mogą być brani pod uwagę w kontekście gry w pierwszym zespole Kolejorza we wtorkowym meczu pucharowym z Unią Skierniewice, bo trener Skorża zapowiadał, że szanse mogą dostać inni zawodnicy. Nie było też od początku spotkania Kriwca, a szansę od pierwszych minut dostali Kołtański (6 meczów w CLJ, 5 goli) czy Gogół.

Bartosz Salamon i Radosław Murawski po meczu Lecha Poznań z Wisłą Płock:

Pierwsze 30 minut w Kaliszu było do zapomnienia. Oba zespoły nie stworzyły żadnego zagrożenia pod jedną i drugą bramką. Początkowo Lech II grał w ataku pozycyjnym. Budował ataki i szukał przyspieszenia akcji długim podaniem lub wyjściem z małej gry. Później inicjatywę przejął Kalisz i próbował zepchnąć Kolejorza do niskiej obrony, co przyniosło pierwszego gola dla KKS. Segura dośrodkował na długi słupek do Majewskiego, a ten pokonał Mleczkę z bliskiej odległości. Można było mieć wątpliwości, czy gol był zdobyty prawidłowo, bo napastnik kaliszan mógł być na minimalnym spalonym. Bramka jednak została uznana, a linii spalonego nie przytrzymał Artur Marciniak.

Lechici jednak szybko wyrównali, a antybohaterem końcówki pierwszej połowy był… strzelec gola dla KKS - Majewski. Z rzutu wolnego z bocznego sektora dobrym uderzeniem popisał się Kryg. Napastnik KKS przedłużył piłkę, czym zmylił bramkarza gospodarzy. W ekipie prowadzonej przez Marcina Radzewicza wcześniej nastąpiła zmiana między słupkami, bo urazu głowy doznał grający od pierwszej minuty Krakowiak.

Czytaj też: Tomasz Rząsa deklaruje w specjalnym wywiadzie dla "Głosu Wielkopolskiego": W tym sezonie interesuje nas tylko mistrzostwo Polski

Pierwszy fragment spotkania nie zapowiadał tak emocjonującego starcia. Trzy minuty później w polu karnym faulu dopuścił się Laskowski. Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł wspomniany Majewski, ale uderzył w idealnej dla bramkarza wysokości i Mleczko świetnie się spisał, broniąc ten strzał. W końcówce tej części gry okazję bramkową miał jeszcze Pacławski, który wyszedł sam na sam… z bramką, świetnie mijając wcześniej golkipera. Ten nie trafił, ale na szczęście dla niego był na spalonym.

Emocjonujące ostatnie 15 minut pierwszej części w wykonaniu obu drużyn sprawiło, że intensywność gry po przerwie stała na dużo wyższym poziomie. Dogodną okazję do objęcia prowadzenia po zmianie stron miał KKS, ale dobrze spisał się natchniony obronionym rzutem karnym Miłosz Mleczko. Po tym fragmencie lechici wrócili do tego, co grali od początku spotkania. Chcieli dominować i zaowocowało golem dla zawodników Artura Węski. Najpierw na boisku pojawił się jeszcze Kriwiec i na dzień dobry popisał się świetnym podaniem do Pacławskiego. Młody lechita przyjął wewnętrznym podbicie, minął bramkarza i z ostrego kąta zdobył bramkę. Zachował się jak rasowy snajper.

W końcówce meczu gospodarze rzucili się do ataku na bramkę lechitów i przyniosło to efekt. Gol wyrównujący padł w praktycznie identyczny sposób jak samobójcza bramka Majewskiego dla rezerw i z podobnego miejsca na boisku. Dobre uderzenie z rzutu wolnego przedłużył Giel i pokonał Mleczkę, choć bramka najprawdopodobniej padła ze spalonego.

Podopieczni Artura Węski mogą być zawiedzeni, bo liczyli na siódme zwycięstwo w tym sezonie. Plusem dla nich jest to, że są niepokonani od czterech spotkań na wyjeździe, a łącznie nie zaznali porażki od siedmiu meczów. Z kolei KKS Kalisz się nie przełamał i na zwycięstwo czeka od czterech spotkań. Podopieczni tymczasowego trenera Marcina Radzewicza zanotowali trzeci podział punktów w tym sezonie. W niedzielę gospodarze ogłosili, że ich nowym trenerem będzie 49-letni Bogdan Zając - były asystent Adama Nawałki w Lechu Poznań i reprezentacji Polski oraz były szkoleniowiec Jagielloni Białystok.

Zdjęcia z meczu:

KKS 1925 Kalisz - Lech II Poznań 2:2 (1:1)
Majewski 32., Giel 88.- Majewski 40. (sam), Pacławski 64.

KKS 1925: Krakowiak (37. Czajor) - Zawistowski, Stolc, Gawlik, Mączyński, Kamiński (54. Staszak) - Koczy (54. Wysokiński), Borecki, Segura (78. Kaszuba), Majewski - Maćczak (79. Giel).

Lech II: Mleczko - Borowski, Marciniak, Laskowski, Palacz - Kołtański (61. Kriwiec), Gogół (88. Wilak), Kryg, Norkowski, Antczak (72. Karbownik) - Pacławski.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie