18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Dla zabawy wrzucili kota do mrowiska!

Magda Prętka
Kot przebywa obecnie w schronisku dla zwierząt w Przyborówku
Kot przebywa obecnie w schronisku dla zwierząt w Przyborówku Fot. Paweł Miecznik
Bulwersująca historia ze wsi Koźle w gminie Szamotuły. Uczniowie tamtejszej szkoły podstawowej wrzucili ponoć kota do mrowiska, a następnie przykryli go wiadrem. Ponoć - gdyż oficjalnie nikt nie chce poświadczyć takiego przebiegu zdarzeń. - Nam to potwierdziły same dzieci, z którymi rozmawialiśmy - przekonuje z kolei Wanda Jerzyk ze schroniska dla zwierząt, do którego trafił kot.

Nie wiadomo jak długo zwierzę mogło być w ten sposób uwięzione, jednak jak podają wolontariusze przytuliska dla zwierząt w Przyborówku, gdzie kot trafił - obdukcja weterynaryjna wykazała, że "nieprawdopodobna ilość ukąszeń mrówek spowodowała astmę oraz obrzęk płuc i duszności. Kot ma zaczerwienioną skórę, strupy na całym ciele, ubytki sierści. Jest potwornie wychudzony, odwodniony".

PRZECZYTAJ TAKŻE:
Konarzyce: Ministranci znęcali się nad małym pieskiem
Zabijają zwierzęta, a filmami z kaźni chwalą się w szkołach
Dręczył kota. Sąd przydzielił mu kuratora

Wolontariusze przekonują, iż o całej sprawie doskonale wiedzieli mieszkańcy Koźla, gdyż w momencie, kiedy kotu udało się uciec z mrowiska, błąkał się on po wiosce. Przytulisko otrzymało ponadto informacje potwierdzające zajście od dzieci ze szkoły, jednej nauczycielki i rodzica ucznia placówki. Wcześniej natomiast mieszkanka sołectwa, do której kot się przybłąkał, zawiadomiła Wandę Jerzyk o złym stanie kota i poprosiła o interwencję.

Czy mieszkańcy rzeczywiście wiedzieli? Sołtys Koźla Wiesław Kramm stanowczo zaprzecza tym słowom. - Nikt o takim fakcie mnie nie poinformował. Jesteśmy małą społecznością, więc gdyby jakiś błąkał się po wiosce, zauważylibyśmy to - przekonuje sołtys. - Pani, która wiedziała o zajściu nie poinformowała mnie, lecz panią Jerzyk, zrobił się prawdziwy szum. Teraz ze szkoły i nauczycieli robi się najgorszych, a przecież do sytuacji miało dojść po godzinach lekcyjnych, kiedy za dzieci odpowiedzialni są rodzice. Oczywiście, jeśli w ogóle do tej sytuacji doszło.

ZOBACZ RÓWNIEŻ:
Poznań: Kot pogryzł... psa
Poznań: Znaleźli kota z puszką na głowie
Poznań: Zaginiony kot Dubster znaleziony. Wrócił do domu

Dyrektor Szkoły Podstawowej w Koźlu również nie potwierdza autentyczności zdarzeń, w których mieli wziąć uczniowie kierowanej przez nią placówki.

- Wszystko opierało się na plotce. 9 maja przyszli do mnie rodzice dzieci zaniepokojeni publikacją informacji na stronie internetowej dotyczącej maltretowania kota. Wtedy dowiedziałam się o całej sprawie. Przepytaliśmy wszystkie dzieci i rodziców, którzy mogliby cokolwiek o zajściu wiedzieć, ale każdy zaprzeczał, by taka sytuacja miała miejsce - mówiła dyrektor Katarzyna Andrzejewska.

Z kolei Wanda Jerzyk, prowadząca schronisko, stanowczo podkreśla, iż do maltretowania kota rzeczywiście doszło. Po otrzymaniu telefonu z prośbą o interwencję, udała się do wioski wraz z wolontariuszką. Była zszokowana stanem kota. Później pani Jerzyk udała się wraz z wolontariuszką na szkolny plac. - Spotkałyśmy tam nauczycielkę, która stwierdziła, że słyszała różne pogłoski o tym, że dzieci wrzuciły kota do mrowiska. Potwierdziły to dzieci, z którymi rozmawiałyśmy. Odwiedziłyśmy jedną dziewczynkę. Powiedziała, że to prawda i się rozpłakała - mówi Jerzyk.

Ale nie tylko opiekunkę zwierząt zbulwersowała ta sytuacja. Otóż na stronie internetowej parafii w Otorowie niedaleko Koźla pojawiły się również wpisy mieszkańców sugerujące, by nie zamiatać sprawy pod dywan. Chodziło o to, żeby 8-latków zamieszanych w tę sprawę nie dopuścić do I Komunii Świętej.

"Apeluję o niedopuszczenie dzieci do komunii. Myślę, ze ich czyn był w dużej części winą rodziców, którzy źle ich wychowali i nie uświadomili, że każdemu stworzeniu należy okazać dobre serce. 8-letnie dzieci, które zaraz mają przystąpić do sakramentu powinny wiedzieć, że złamały przykazanie" (...) - głosił jeden z komentarzy. W podobnym tonie utrzymane były kolejne wpisy.

Obecnie tych komentarzy nie ma już na stronie. Zostały skasowane. Czy tak się stanie również z tą bulwersującą historią? Tego nie wiadomo. Okazuje się, że informacje o tej sprawie dotarły również do burmistrza Szamotuł Włodzimierza Kaczmarka. Mejle sugerujące powiadomienie prokuratury o zachowaniu 8-latków przychodziły z całej Polski.

- Godna podziwu była skala bardzo szeroko zorganizowanej akcji informowania internautów i burmistrza drogą mejlową o tym co zaszło i co burmistrz powinien zrobić, kogo i jak ukarać - informuje burmistrz Kaczmarek. - Bez rzetelnego sprawdzenia faktów osądzono dzieci i rodziców. Posypały się groźby i sugestie, że trzeba zrobić coś, co sprawi, że dzieci na zawsze zapamiętają swoją Pierwszą Komunię Świętą. Łatwo jednym, krzywdzącym zdaniem zniszczyć dobre imię człowieka, który od lat nienagannie wypełnia swoje powołanie i obowiązki. Trzeba znać miarę i mając na uwadze dobro zwierzęcia nie zapominać o dobru człowieka - oświadcza Włodzimierz Kaczmarek.
Mimo takiego stanowiska sprawa nie została zakończona. Informacja o zdarzeniu trafiła bowiem do policji.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na gloswielkopolski.pl Głos Wielkopolski