reklama

Dlaczego zginął Wojciech Cieślewicz?

Krzysztof M. KaźmierczakZaktualizowano 
Grób Wojciecha Cieślewicza
Grób Wojciecha Cieślewicza archiwum rodziny W. Cieślewicza
Dziś mija 30 lat od śmierci Wojciecha Cieślewicza, młodego dziennikarza "Głosu Wielkopolskiego", który był jedyną udokumentowaną śmiertelną ofiarą stanu wojennego w Wielkopolsce. Przedstawiamy nieznane dotąd okoliczności związane z jego pobiciem przez funkcjonariuszy ZOMO.

Cieślewicz miał pracować w "Głosie" od grudnia 1981 roku, ale wstrzymano wtedy wydawanie gazet. Został ranny dwa dni przed formalnym rozpoczęciem pracy, kiedy 13 lutego 1982 roku wracał z manifestacji, która odbyła się pod pomnikiem Poznańskiego Czerwca 1956. Ustaliśmy, że jednym z kluczowych świadków był zawodowy żołnierz, Tadeusz K. Oto jego niepublikowana nigdy, dramatyczna relacja.

CZYTAJ TEŻ:
DZIENNIKARZ- OFIARA ZOMO BYŁ TAKŻE NA CELOWNIKU SB

"Na narożniku Roosevelta i Fredry grupa funkcjonariuszy ZOMO dogoniła jedną z osób cywilnych, która po uderzeniu pałką, leżąc na chodniku była bita przez około minutę. Za wspomnianą grupą MO biegł jeszcze jeden funkcjonariusz ZOMO. Dobiegając do leżącego mężczyzny uderzył go 2-3 razy pałką w głowę. Po drugim uderzeniu na prawej skroni leżącego mężczyzna pojawiła się ciemnobrunatna plama. Jako obserwator oceniam, że nie zachodziła jakakolwiek potrzeba tak intensywnego bicia tego cywila, gdyż po pierwszym uderzeniu został powalony na chodnik" - relacjonował oficer.

Przechodnie zatrzymali taksówkę i poprosili jej kierowcę, by zawiózł Cieślewicza do szpitala. Ale dziennikarz odmówił. Obawiał się, że jeśli wyjdzie na jaw, że był na manifestacji, to może stracić pracę. Chciał, by odwieźć go do mieszkania, które wynajmował na Ogrodach. Stamtąd koledzy zawieźli go na Winogrady. Do czasu utraty przytomności był w mieszkaniu artysty związanego wtedy z kabaretem Tey.

- Poprosiłem kolegę chirurga, by zbadał dziennikarza i opatrzył jego ranę. Cieślewicz nie chciał by wzywać pogotowie, ale jego stan zaczął się pogarszać. Do czasu przyjazdu karetki zajmowała się nim moja żona - wspomina Jerzy Garniewicz.

Przed rokiem ujawniliśmy, że Cieślewicz był wcześniej na celowniku SB. Prowadzono przeciwko niemu sprawę za posiadanie zakazanej przez cenzurę książki i udział w antysowieckiej demonstracji w Szwecji. Mógł być inwigilowany w okresie poprzedzającym pobicie, gdyż miał rozpocząć pracę w "Głosie Wielkopolskim", a był osobą uznawaną za wrogą wobec władzy. Nie można wykluczyć, że jego pobicie nie było przypadkowe. Pion śledczy Instytutu Pamięci Narodowej nie podjął się jednak zbadania tego wątku. Tymczasem znaleźliśmy kolejny dowód na to, że SB interesowała się Cieślewiczem i to nawet po jego śmierci. Jego nazwisko znalazło się w zaktualizowanej w 1984 roku tzw. kartotece zagadnieniowej, której kopię przesłano wtedy z Poznania do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych.

- Jeśli jakaś osoba był umieszczona w kartotece zagadnieniowej to oznacza, że była ona w zainteresowaniu SB - wyjaśnia Rafał Kościański, naczelnik Biura Udostępniania i Archiwizacji Dokumentów IPN Poznaniu.

Prokuratorzy z IPN nie badali nigdy także zagadkowej śmierci milicjanta, który zginął od postrzału w głowę w dniu pobicia Cieślewicza. Wśród raportów SB odkryliśmy podpisaną przez lekarzy ze szpitala przy Lutyckiej "Notatkę o przyjęciach na oddział Intensywnej Opieki Medycznej z wypadków w sobotę 13 lutego 1981 roku". Wymieniony w niej jest Cieślewicz oraz Eugeniusz Z., który zmarł po przyjęciu na oddział. Możliwe, że brał on udział w działaniach przeciwko manifestantom i dlatego lekarze wiązali jego śmierć z demonstracjami pod pomnikiem Czerwca’56.

Zima 30-lecia w Polsce, zasypie nas śnieg

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 2

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

p
polak

Ci zomowcy,dostali medal za wzorowe pelnienie slurzby.Ciekawe ze media nic niepisza o tym ze rodzice zony
bronka komorowskiego,byli wysokimi funkcjonariuszami ministerstwa bezpieczenstwa publicznego,nasz bronek madra glowa wskrzesza tych dinozaurow,z jaruzelskim lata do moskwy odac hold bolszewika,nagradza ich medalami za dlugoletnia slurzbe zwiazkowi radzieckiemu.

l
leciwy

odpowiedział przed sądem za to przestępstwo na tym dziennikarzu?
Takie zbrodnie nie powinny być przedawnione!

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3