Dokumenty kontrwywiadu SB pogrążają Marcina Libickiego

    Dokumenty kontrwywiadu SB pogrążają Marcina Libickiego

    Krzysztof M. Kaźmierczak

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Dotarliśmy do dokumentów Służby Bezpieczeństwa, które pogrążają Marcina Libickiego, wielkopolskiego europosła PiS. Mówią one m.in. o dwukrotnym wysyłaniu go za granicę przez wywiad SB do inwigilacji środowisk związanych z Radiem Wolna Europa i strukturami NATO. Polityk wciąż zaprzecza, że współpracował z bezpieką (patrz wywiad).
    Pierwsze znalezione akta o Libickim wskazywały, że SB traktowała go do połowy lat 60. jako źródło informacji. Były jednak bardzo skrótowe i niejednoznaczne. Teraz odkryte raporty mówią natomiast sporo o tym, jaki charakter miały związki polityka z aparatem bezpieczeństwa PRL.

    Libicki jako źródło informacji występuje w trzech odnalezionych niedawno dokumentach Wydziału II (kontrwywiadu) SB pochodzących z połowy lat 60. W meldunku z 15 marca 1965 roku kierowanym do kierownictwa Departamentu II MSW w Warszawie. "W czasie przeprowadzonej rozmowy operacyjnej z ob. L.M. uzyskano m.in. bliższe dane na temat pracowników i organizacji pracy RWE w Monachium, dot.
    Franciszka Strzałki, Antoniego Ostrowskiego i małżeństwa Pick (...) Z tego samego źródła uzyskano również informacje, że przebywająca na pobycie czasowym w Anglii w 1962 r. nieustalona przez nas córka jednego z wiceministrów PRL udzielić miała interesujących danych pracownikowi RWE na temat pracy jej ojca". Ta ostatnia informacja szczególnie zainteresowała SB, która zawzięcie tropiła tego rodzaju "zdrajców".

    O ile marcowy raport nie zawiera określenia precyzującego charakter, w jakim Libicki dostarczył informacje, to następny (z 15 kwietnia 1965 roku) meldunek nie pozostawia już takich wątpliwości. Określony jest on jako KO - kontakt operacyjny. Czytamy w nim: "W miesiącu kwietniu br. wysłano z zadaniami za granicę KO "LM", który będzie przebywał na terenie Francji, NRF i Anglii. Zadania zostały uzgodnione z Wydziałem IV Departamentu I MSW (wywiadem SB - przyp. red)".

    - Kontakt operacyjny był świadomą współpracą. Poza tym, jeśli kogoś wysyłano za granicę i przedstawiano mu zadania do realizacji, to nie mogło być mowy o tym, by taka osoba nie wiedziała, że działa na rzecz bezpieki - precyzuje dr Filip Musiał, autor licznych publikacji o procedurach organów bezpieczeństwa PRL z IPN w Krakowie.

    Z dokumentów wynika, że Libicki nie po raz pierwszy był "delegowany" za granicę przez SB - wyjeżdżać miał w charakterze KO także w 1964 roku. Mówi o tym "Informacja dotycząca rozpoznania dla potrzeb wywiadu z Wydziału II za rok 1964/1965" z 14 grudnia 1965 roku. Dzisiejszy polityk PiS pojawia się w tym raporcie aż czterokrotnie. Występuje za każdym razem jako KO "LM" ale nie można mieć wątpliwości, że chodzi o Libickiego. Dokument zawiera bowiem notę z danymi biograficznymi, który na niego jednoznacznie wskazują. "KO "LM" - mgr historii sztuki, zatrudniony w Muzeum Narodowym w Poznaniu, zam. w Poznaniu, posiada wujka Strzałko Franciszka, który jest aktualnie redaktorem RWE w Monachium oraz wujka Strzałko Piotra zatrudnionego w przedsiębiorstwie podległym US Army w Paryżu i posiadającym wg danych Departamentu I dotarcie do osób ze sztabu NATO w Paryżu". Autor raportu, naczelnik kontrwywiadu SW w Poznaniu, ppłk R. Szwagierczak podkreśla, że KO "LM" został przejęty na "kontakt osobisty" przez Departament I.

    Trwają poszukiwania kolejnych dokumentów - w archiwach IPN w Poznaniu i Warszawie. Do akt kierownictwa wywiadu SB odsyła wiele znalezionych dotąd dokumentów na temat Libickiego w Poznaniu. Liczą na nie szczególnie prokuratorzy z pionu lustracyjnego, którzy wyjaśniają przeszłość polityka. W swoich oświadczeniach lustracyjnych europoseł nie przyznawał się nigdy, że był źródłem informacji SB. Grozi mu teraz uznanie za kłamcę lustracyjnego.

    Zirytowane tą sytuacją jest kierownictwo PiS. - Wciąż znajdują się kolejne dokumenty, coraz mniej korzystne dla pana Libickiego. To człowiek o wielkich zasługach, ale byłoby nieroztropne i ryzykowne, gdyby miał być on naszym kandydatem w następnych wyborach do Parlamentu Europejskiego. To bomba która może nigdy nie wybuchnie, ale może wybuchnąć w każdej chwili - powiedział nam nieoficjalnie jeden z wysokich rangą przedstawicieli Prawa i Sprawiedliwości.


    Nie wiem, nie pamiętam, nie potrafię powiedzieć

    Z Marcinem Libickim, posłem PiS do Parlamentu Europejskiego rozmawia Krzysztof M. Kaźmierczak

    Antoni Ostrowski, małżeństwo Pick - kojarzy Pan tych ludzi?
    Tak, to osoby związane ze środowiskiem Radia Wolna Europa. Poznałem je dzięki pracującemu tam wujowi, Franciszkowi Strzałko. Oni wszyscy już nie żyją.

    W znalezionych ostatnio dokumentach są zapisy, że donosił Pan SB o tych wszystkich osobach.
    Nic o tym nie wiem.

    Mówił Pan wcześniej, że na odczepnego opowiadał SB tylko o wuju i że robił to w uzgodnieniu z nim. Dokumenty wskazują, że Franciszek Strzałko był tylko jedną z osób, o której informacje SB uzyskiwało od Pana. Czy tamte osoby także ostrzegł Pan, że SB o nie pyta?
    Nie. Trudno żebym biegał po wszystkich, czy pisał do nich listy. O tym, że o kontaktach z SB poinformowałem RWE za pośrednictwem wuja potwierdził w swoim oświadczeniu redaktor Wolnej Europy Maciej Morawski.

    Dlaczego Pan wtedy nie ostrzegł tych osób?
    Wtedy komunikacja była bardzo utrudniona. Zawiadomiłem wuja i tyle.

    A co Pan o nim mówił SB?
    Potwierdziłem, że pracuje w Radio Wolna Europa. I potwierdziłem tych znajomych, których u wuja spotkałem, również wymienionych przez pana.

    Jak nazywali się funkcjonariusze SB, z którymi rozmawiał Pan o wuju?
    Nie pamiętam.

    A jak wyglądali?
    Też nie pamiętam. Dlaczego miałbym ich pamiętać?

    To przecież było chyba coś niezwykłego, że esbecy z Panem rozmawiali? Takie niecodzienne rzeczy raczej się pamięta…
    Minęło ponad czterdzieści lat, trudno żebym pamiętał.

    Pana dokumentacja paszportowa zaczyna się od lat 70., a przecież wyjeżdżał Pan za granicę wcześniej, w latach 50. i 60. W tamtym czasie miał Pan inny paszport?
    Jak wyjeżdżałem, to widać miałem paszport.

    Powinien być on w aktach paszportowych, tak jak trafił tam Pana paszport z późniejszego okresu…
    Nie pamiętam już teraz, kiedy i dlaczego wymieniono mi paszport.

    W raportach bezpieki są zapisy o tym, że wywiad wysyłał Pana na Zachód.
    To, że jakiś mój wyjazd był uzgodniony z SB nie wchodzi w rachubę.

    To, Pana zdaniem, SB sobie to wszystko wymyśliło?
    Tego nie potrafię powiedzieć, bo nie znam tych papierów.

    Kontakty z SB
    Przedstawiamy opis dotąd znalezionych zapisów mówiących o kontaktach Libickiego z SB.
    1965


    - Meldunek II Wydziału SB w Poznaniu z 15 marca 1965 r. zawierający streszczenie informacji "z rozmowy operacyjnej z ob. L.M".

    - Meldunek naczelnika II Wydziału SB w Poznaniu z 15 kwietnia 1965 r. "W miesiącu kwietniu br. wysłano z zadaniami za granicę KO "LM", który będzie przebywał na terenie Francji, NRF i Anglii. Zadania zostały uzgodnione z Wydziałem IV Departamentu I MSW".

    - Raport szefa II Wydziału SB w Poznaniu z 14 grudnia 1965 r. Libicki wymieniany w wykazach TW i KO wysłanych za granicę w 1964 i 1965 roku. W meldunku także charakterystyka KO "LM" (mgr historii sztuki, zatrudniony w Muzeum Narodowym w Poznaniu, zam. w Poznaniu, posiada wujka Strzałko Franciszka(...)" Ponadto opis uzyskanych informacji i informacja: "Zgodnie z pismem z Dep. I KO "LM" został przejęty przez nich na kontakt osobisty".

    1966
    - W czerwcu 1966 r. na zapytanie szefa Wojskowej Służby Wewnętrznej w Poznaniu o Libickiego otrzymuje on z Biura "C" MSW (archiwum) odpowiedź: "Jest operacyjnie wykorzystywany przez Dep. I MSW".

    1967
    - Pismo z dnia 02.09.1967 r. z Wydziału WSW OPK w Poznaniu do Szefa Zarządu WSW Wojsk OPK: "ob. Marcin Libicki (…) operacyjnie wykorzystywany przez Dep. I MSW".

    1968
    - Libicki wymieniony imiennie w "Wykaz kontaktów poufnych Gr. II Wydz. II" sprawy "Odra II" za okres 1960-1968. Przy nazwisku polityka dopiski: "aktualnie na kontakcie gr. II, kpt. Sawicki" oraz "przekazany do Wydz. IV Dep. I MSW dnia 22.04.1965 r."

    1981
    - Streszczenie akt dotyczących M. Libickiego z lat 1959-1970 umieszczone w kwestionariuszu ewidencyjnym prowadzonym na Libickiego: "ze względu na liczną rodzinę i kontakty za granicą, wciągnięty został do współpracy przez Wydz. II KWMO w Poznaniu w charakterze KO. Wykorzystywany był również przez Wydz. VIII Dep. I z uwagi na posiadane kontakty w Radiu Wolna Europa".

    Czytaj treści premium w Głosie Wielkopolskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (4)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Libicki o dziesięciu twarzach

    Sławol64 (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 2 / 4

    W europarlamencie poseł Libicki całkiem dobrze sobie radzi.Z sukcesem przeforsował raport krytykujący budowę gazociągu północnego.Widać te turystyczne wojaże po Europie,teraz procentują.Wyjazdy tak...rozwiń całość

    W europarlamencie poseł Libicki całkiem dobrze sobie radzi.Z sukcesem przeforsował raport krytykujący budowę gazociągu północnego.Widać te turystyczne wojaże po Europie,teraz procentują.Wyjazdy tak liczne w latach szalejącego socjalizmu,dają wiele do myślenia.Libicki tłumaczy że jeżdził z synem na rechabilitacje.Może to i prawda,ale gościu nie ściemniaj dłużej,powiedz że w zamian za wydanie paszportów,poszedłeś na współpracę.PIS i tak ma z tobą kłopot w Poznaniu,znowu prezes Kaczyński musi sięgać po spadochroniarza(Gilowska już była,z wiadomym skutkiem).zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Pytanie do M.Libickiego

    Marych (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1 / 1

    Dlaczego nie wytoczy Pan procesu pismu, skoro to nieprawda?

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Pytanie do M.Libickiego

    Marych (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 2

    Dlaczego nie wytoczy Pan procesu pismu, skoro to nieprawda?

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    koniec posła Libickiego

    ktos (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 2 / 1

    i cóż pan poseł libicki pogrążą się sam przez ten wywiad. Prawda zawsze jest prawda Donoszenie na kogos to naprawde ponizej godności człowieka jesli miało by to służyć niszczeniu drugiej osoby. Ale...rozwiń całość

    i cóż pan poseł libicki pogrążą się sam przez ten wywiad. Prawda zawsze jest prawda Donoszenie na kogos to naprawde ponizej godności człowieka jesli miało by to służyć niszczeniu drugiej osoby. Ale część naszego społeczeństwa jest niestety na to obojętnazwiń

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo