Awaria budowlana – tak rzeczoznawca ocenił stan hal targowych przy Dolnej Wildzie. Konieczna jest ich modernizacja. Jej koszt to ponad 600 tys. Spółka Targowiska nie ma tych pieniędzy. Pojawił się pomysł, by wziąć je z budżetu miasta. To pozwoliłoby na przeprowadzenie remontu hal targowych i ich funkcjonowanie przez kolejnych pięć lat. Po tym czasie kupcy być może przeniosą się do hali targowej przy Maratońskiej, jeśli zostanie ona wybudowana.

Kupcy od lat walczą, by pozostać na targowisku przy ulicy Dolna Wilda. Są z tym miejscem związani emocjonalnie. Potwierdziły to konsultacje w 2014 r., dotyczące rewitalizacji targowiska Świt, połączonej z budową hali targowej. Wtedy przeprowadzono wśród kupców z Dolnej Wildy badanie ankietowe. Na 81 ankiet tylko w trzech przypadkach  respondenci jednocześnie dobrze ocenili projekt budowy hali na Świcie i wyrazili gotowość przeprowadzki do niej. Ich zdaniem, taką halę należy wybudować przy Dolnej Wildzie. Kłopot w tym, że w planie miejscowym ten teren jest przewidziany na zieleń.

Tymczasem problemów jest coraz więcej i konieczne są szybkie decyzje. – Zależy nam na znalezieniu rozwiązania – zapewnia Iwona Rafińska, prezes spółki Targowiska. I przyznaje: – Hale targowe są w bardzo złym stanie. Rzeczoznawca określił go, jako awarię budowlaną. Wstępne koszty naprawy oszacowaliśmy na przeszło 600 tys. zł. Spółka nie ma tych pieniędzy. Wystąpiliśmy do miasta o 550 tys. zł.

Inwestycje poprawiające stan techniczny istniejących hal są niezbędne, by spółka mogła wystąpić o czasowe pozwolenie na użytkowanie, które kończy się w styczniu przyszłego roku. – Nie chciałabym, żeby komuś coś się stało – podkreśla I. Rafińska. I dodaje:


Po niezbędnych inwestycjach, wystąpilibyśmy o pozwolenie czasowe na kolejne pięć lat.

Dlaczego na pięć lat? Pojawił się pomysł budowy hali targowej przy ul. Maratońskiej, do której mieliby przenieść się kupcy z Dolnej Wildy. – Do tego czasu chcą jednak pozostać na dotychczasowym targowisku – zaznacza I. Rafińska. – Zaproponowali nawet podniesienie czynszu, by to miejsce ratować.

Prezydent Maciej Wudarski wspólnie z władzami Targowisk przeprowadził rozmowy z kupcami. Spółka przygotowała cztery warianty rozwiązania problemu. Chce je przedstawić radnych. – Trzeba pomóc kupcom. To nie podlega dyskusji – uważa Bartosz Zawieja, radny PO.

Otwarty na propozycje spółki jest także Tomasz Lewandowski, radny Zjednoczonej Lewicy. – Nie wolno kupców zostawić na lodzie – mówi T. Lewandowski. – Trzeba poprawić im warunki pracy. Marzyłaby się hala kupiecka z prawdziwego zdarzenia, a nie namiot.

Wspólnie wybudować halę
– Chcemy przez pięć lat utrzymać to targowisko, bo tyle trzeba będzie poczekać na halę przy Maratońskiej – twierdzi Tomasz Kaczmarek, kupiec z  Dolnej Wildy. – Dobrowolnie zgodziliśmy się na podwyżkę czynszu o ok. 150 zł.

Katarzyna Ścisłowska, która również handluje na Dolnej Wildzie, nie ma pewności czy wszyscy tak chętnie dołożą po 150 zł miesięcznie. – Ja zapłacę, bo nie mam wyjścia. To moje jedyne źródło dochodu. Musze dotrwać do emerytury – twierdzi K. Ścisłowska. I podkreśla: – Tu nie ma ani komfortu obsługi klienta, ani komfortu pracy. Zimą jest zimno, latem gorąco.
Potrzebna jest nowoczesna hala targowa. Funkcjonują one w wielu miastach. To dość proste i tanie konstrukcje.

T. Kaczmarek zapewnia, że kupcy są gotowi partycypować w inwestycji przy Maratońskiej. Liczą też na pozyskanie dofinansowania z Unii. T. Kaczmarek przypomina, że budowę istniejących hal w 70 proc. sfinansowali kupcy.

Zobacz komentarz: Kupcy powinni pracować w godnych warunkach

Prezydent Wudarski zaproponował, by tylko część istniejących hal zmodernizować co zmniejszyłoby koszty remontu. Część kupców jednak zaprotestowała, choć byłoby to uzasadnione, biorąc pod uwagę fakt, że część stoisk świeci pustkami. – Wynajęte jest 20 proc. całej powierzchni – mówi prezes Rafińska.

To powoduje, że koszty utrzymania hal rozkładają się na zdecydowanie mniejszą liczbę kupców. – Mało nas – potwierdza K. Ścisłowska. – Opłaty są koszmarne.  Za światło płacę 440 zł miesięcznie.
T. Kaczmarek podkreśla, że ulgą dla kupców było zniesienie opłaty targowej.

Klienci są w weekendy
W środę, w południe kupujących na targowisku można było zliczyć na palcach jednej ręki. – Kiedyś bywałam  częściej, teraz chodzę na Półwiejską. tutaj jest strasznie gorąco – mówi Dorota Sroka, która przyszła na targowisko z córką Nadią. – Dzisiaj przyszłam zobaczyć czy są spodnie dla męża.

Wbrew jednak danym spółki Targowiska kupcy nie narzekają na brak klientów. – Towar mam dobry, dużo stoisk – wyjaśnia K. Ścisłowska.

Jacek Chudziak, który na Dolnej Wildzie handluje już od 24 lat, też prowadzi kilka stoisk. – Kiedyś były inne czasy, mnóstwo klientów – wspomina. – Teraz interes też idzie nawet dość dobrze, ale weekendy to podstawa. Wtedy jest najwięcej ludzi.

– Jest duży napływ Ukraińców i zamiejscowych klientów – dodaje T. Kaczmarek.


Powoli uczę się ukraińskiego, bo po rosyjsku nie chcą rozmawiać, obrażają się.

 

J. Chudziak pytany czy przeprowadzi się do hali przy Maratońskiej, odpowiada: – Nie myślałem o tym. Tu człowiek się przyzwyczaił.

STREFA BIZNESU NA FACEOOKU. POLUB NAS!