Siedzimy w salonie i sterujemy oświetleniem lub ogrzewaniem w kuchni czy łazience. W telefonie dostajemy informację o tym, czy zmywarka zakończyła pracę oraz czy w piekarniku upiekła się gęś. Jednocześnie włączamy fontannę w ogródku. Przez cały ten czas nie ruszamy się nawet z fotela w salonie. To nie fikcja. Tak już teraz wyglądają inteligentne domy.

– System inteligentnego domu to programowalna instalacja elektryczna. Dzięki niemu nie musimy już kłaść wielu kabli w ścianach lub niszczyć ścian jeśli chcemy coś zmienić – opowiada Andrzej Tomczyk, jeden z współwłaścicieli firmy Elektris, która zajmuje się instalacją systemu elektrycznego domu. Biznes prowadzi wraz z bratem oraz kolegą Jackiem Jeziornym. Spotykamy się z nim w siedzibie firmy.

Od razu zostajemy zaproszeni do tzw.

showroomu, gdzie potencjalni klienci mogą zobaczyć i zrozumieć na czym polega inteligentny dom. Również i my się o tym przekonujemy. Wchodzimy do pokoju, który na pierwszy rzut oka wygląda jak zwyczajny salon. Okna, stół z krzesłami, dwie kanapy, ława i szafka na której stoi duży telewizor z dwoma kolumnami głośnikowymi. Jedynym co wyróżnia ten pokój są zainstalowane na ścianach panele. Wystarczyłby jeden, choć jest ich kilka. Są różne, tak by klienci mieli okazję obejrzeć kilka propozycji do wyboru. Od niewielkiego, mającego zaledwie kilkanaście centymetrów wysokości i szerokości aż po taki, który na pierwszy rzut oka przypomina tablet. Panele są jednak w tym pomieszczeniu najważniejsze. Od nich bowiem zależy wszystko, co się będzie w nim działo. Podchodzimy do jednego z paneli, najmniejszego.


– Z takiego panelu możemy np. zapalić światło w całym mieszkaniu. Niezależnie czy na parterze czy na piętrze. Nie musimy biegać po różnych pomieszczeniach, bo z jednego miejsca możemy obsłużyć oświetlenie w całym domu – opowiada Andrzej Tomczyk.

Chwilę później idziemy do kolejnego panelu. Tym razem największego. Ten może sterować wszystkimi funkcjami w domu. I tak na przykład może zmieniać światło, zasłaniać żaluzje, włączyć ogrzewanie, klimatyzację, telewizor czy muzykę w całym mieszkaniu. Wszystko dzięki jednemu urządzeniu. Podczas gdy Andrzej Tomczyk wyjaśnia nam, że wszystko działa dzięki mikrokomputerom, co chwila światło w pomieszczeniu staje się jaśniejsze i ciemniejsze. To jego wspólnik, Jacek Jeziorny, steruje oświetleniem. Nie z panelu. Z telefonu komórkowego.

– Przechodzimy teraz na aplikacje komórkowe. Ze zwykłego telefonu możemy już sterować całym domem – opowiada Jacek Jeziorny. Dodaje również: – Jeśli np. w salonie chcemy sobie zmienić ustawienia na salę kinową, wybieramy odpowiednią opcję i już możemy oglądać filmy.

I rzeczywiście, w ciągu kilkudziesięciu sekund automatycznie zgasły światła, włączył się telewizor i opuściły się rolety na oknach. Salon przemienił się prawie w salę kinową. To jednak tylko jedna z niewielu opcji, jakie oferuje inteligentny dom.

 

Dom uszyty na miarę
System inteligentnego domu umożliwia za pomocą jednego urządzenia elektrycznego (np. komórki, tabletu czy odpowiedniego panelu na ścianie) sterowanie innymi urządzeniami w mieszkaniu a nawet poza nim. Podstawą do tego jest jednak odpowiedni system, który steruje wszystkimi zaprogramowanymi urządzeniami. Obecnie jednym z najbardziej popularnych, z którego korzysta również Elektris, jest system KNX.

Każdy system inteligentnego domu najlepiej instalować już na etapie budowy domu, tak by zawczasu móc zaplanować skoordynowanie z nim urządzeń elektrycznych. Później bowiem jego dopasowanie do istniejącego już mieszkania może być bardzo trudne.

– Wiele osób tylko trochę posmakowało nowoczesności, a ten system trzeba opowiedzieć, wyjaśnić. Poza tym projektanci, architekci i inwestor muszą jasno ustalić czego dana osoba będzie potrzebowała. U nas każdy dom jest jak garnitur, szyty na miarę – opowiada Andrzej Tomczyk.

A odpowiednio uszyty dom może nam znacząco ułatwić i umilić codzienne funkcjonowanie.

– Taki dom funkcjonuje jak chcemy. Możemy nawet wprowadzić pewną automatykę i schematy, tak że dom w pewnym sensie będzie myślał za nas – mówi Andrzej Tomczyk.

I jako przykład podaje klienta, którego dom jest tak zaprogramowany, że rozpoznaje go, gdy podjeżdża samochodem do bramy wjazdowej i automatycznie wykonuje pewne czynności. Otwiera się brama wjazdowa i garażowa, zapalają się światła na zewnątrz domu i w ogrodzie. A następnie, gdy klient niesie np. zakupy, brama garażowa sama się zamyka, światła gasną a w środku mieszkania włącza się telewizor.

– Największą zaletą dobrze zaprojektowanego i wybudowanego domu jest komfort użytkowania – nie ma wątpliwości Andrzej Tomczyk.

 

Gadżety czy przyszłość?
Wieczór w domu, oglądamy mecz piłki nożnej. Kończy się pierwsza połowa, mamy piętnaście minut przerwy. Nie widzimy telewizora ani nie słyszymy dźwięku. Zależy nam jednak na tym, by wiedzieć kiedy zacznie się druga połowa. Nie musimy już pogłaśniać telewizora. Nowoczesny dom może przenieść z niego dźwięk do kuchni. A osoby bardziej wymagające mogą oczywiście sobie po prostu zamontować telewizor lub ekran w kuchni. W tym samym czasie w piekarniku coś się piecze. A w drugiej połowie w każdej chwili możemy sprawdzić w telefonie czy jedzenie w piekarniku już się upiekło. Tak może już teraz wyglądać nowoczesna kuchnia.

– Kiedyś była możliwość, by wysłać smsa, dzięki czemu w kuchni włączy się gniazdko i ekspres do kawy, a kiedy przyjedziemy do domu, to kawa będzie już gotowa. Dzisiaj to jest zbyt proste. Teraz chcemy ingerować w piekarnik, zmywarkę czy lodówkę. Pewna z firm chwali się tym, że dzięki ich systemowi lodówka powiadomi nas np. o tym czy mamy przeterminowany jogurt – opowiada Andrzej Tomczyk.

Możemy również otrzymywać informację o tym czy pralka skończyła już pracę, bądź ustawić ją, by włączyła się sama, gdy cena za energię elektryczną w danym momencie dnia będzie najniższa. – System bierze wtedy pod uwagę np. jak działają elektrownie wiatrowe oraz inne czynniki i uruchamia pralkę w odpowiednim momencie – wyjaśnia Andrzej Tomczyk.

Standardem jest już teraz efekt ciepłej podłogi czy podgrzewane lustro. Tak jak w całym domu, tak i w łazience można zamontować również głośniki i podczas prysznicu słuchać swojej ulubionej muzyki, która np. była już wcześniej automatycznie ustawiona. A podczas kąpieli, jeśli spodziewamy się gości, możemy ustawić odpowiednią sygnalizację, gdy ktoś wjedzie na nasz podjazd lub dzwoni do drzwi. To może być nawet niewielki panel z kilkoma diodami, które odpowiednio się zapalają w zależności od sytuacji.

Na inteligencję można sobie pozwolić również w ogrodzie. I tak na przykład montując odpowiednie czujniki w ziemi, mamy pewność, że zraszacze podlewające trawę wyłączą się automatycznie, gdy tylko zacznie padać deszcz. A w przypadku fontanny możemy zadbać o to, by ta również wyłączała się automatycznie, gdy wieje za mocny wiatr. W tym samym czasie zwijać się zaczną np. markizy.

Nowoczesny dom może również zadbać o nasze bezpieczeństwo. Można w nim bowiem zamontować czujniki ruchu, dymu lub czadu. Jeśli ktoś ma ochotę może zaopatrzyć się także w czytniki odcisków palców, bariery okienne czy kamery podczerwieni.


– Niektórzy nazywają to wszystko gadżetami, a inni przyszłością. Każdy z nas jest inny. Większość osób wybiera jednak komfort, bezpieczeństwo i oszczędności – komentuje Andrzej Tomczyk.

Nie ma również wątpliwości, że kwestią czasu jest dojście do tego, co kiedyś widywaliśmy tylko w filmach science-fiction czyli „rzucanie obrazem”. – To niedaleka przyszłość. Telewizory nie będą już potrzebne. A już teraz trwają prace nad sterowaniem za pomocą głosu lub klaśnięciami dłońmi – opowiada.

 

Cena nowoczesności
Nowoczesny dom pozwala również na przeprogramowanie każdego z urządzeń w dowolnej chwili. W praktyce oznacza to, iż jeśli tylko chcemy, możemy zmienić ustawienia w naszym mieszkaniu.

– Mamy długoletnich klientów, których dzieci wyjechały już z domu, więc chcieli żebyśmy przeprogramowali im ustawienia na piętrze mieszkania. Nie potrzebowali już takich jak wcześniej. I z tym nie ma żadnego kłopotu. Jeśli ktoś stwierdzi, że coś dla niego nie jest funkcjonalne, można to zmienić – mówi Andrzej Tomczyk .

Żeby jednak korzystać z możliwości inteligentnego domu, trzeba również odpowiednio zapłacić. Cena systemu zależy przede wszystkim od liczby urządzeń, które trzeba pod niego zaprogramować. Może wahać się od kilkudziesięciu do kilkuset tysięcy złotych. A nawet przekroczyć milion zł.

– Warto jednak zapłacić za produkt dwa razy więcej niż trzy razy kupić bubel. Jak ktoś przychodzi i mówi, że chce dobrze i tanio wybudować dom, to się pytamy po co Panu dwa domy – przekonuje Andrzej Tomczyk.

Dodaje również: – Dla nas ważne jest ile np. w oknie jest silników, a nie czy one jest drogie, czy tanie. Interesuje nas ile w nim znajduje się elementów do wysterowania.

Dlatego też niewielki salon z wieloma gadżetami może być droższy do zaprogramowania niż nawet cały dom z podstawowymi funkcjami.

– Mieliśmy dom o powierzchni 300 metrów kwadratowych w Szwecji, gdzie system kosztował tyle samo co w rezydencji o wielkości 1500 metrów kwadratowych pod Poznaniem. Mężczyzna w dużej rezydencji miał tylko jeden panel, a ten w Szwecji po jednym na każdym z trzech poziomów i jeszcze czwarty za kotarą w kinie domowym. Funkcjonalnie wystarczy jeden, ale ktoś chciał tyle – wspomina Andrzej Tomczyk.

I prezentuje nam kolejną z opcji inteligentnego domu. Ze ścian słyszymy grającą muzykę. W środku schowane są dwa głośniki, które zostały uruchomione za pomocą komórki. Równie dobrze mógłby nią również włączyć ogrzewanie lub klimatyzację w pomieszczeniu.

– Gdzie są granice możliwości inteligentnego domu? – pytamy.

Andrzej Tomczyk po chwili podnosi rękę i pokazuje na swoją głowę.

– Wyobraźnia. Wszystko można zrobić To tylko kwestia ceny. Kiedyś powiedziałem, że nic mnie nie zaskoczy, ale to się zmienia – kończy.