Dopiero po śmierci ojca poznali jego niezwykłe losy

Marek WeissZaktualizowano 
Biografia Ludwika Kupczyka mogłaby posłużyć jako scenariusz do filmu sensacyjnego. Dopiero wiele lat po śmierci ojca jego dzieci poznały zaskakujące fakty z życia rodzica.

W życiu Ludwika Kupczyka było tak wiele zakrętów, nieoczekiwanych zdarzeń i poplątanych ścieżek, że musiało upłynąć kilkadziesiąt lat, by jego dzieci poznały historię swojego ojca. A i tak zostały pytania, na które pewnie nigdy nie uda się uzyskać odpowiedzi.

Przyszedł na świat w 1910 roku w Westfalii, dokąd w tym czasie wiele polskich rodzin wyemigrowało za chlebem. Po powrocie do niepodległej już Polski rodzina zamieszkała w Ostrowie. Ludwik wykształcił się w zawodzie ślusarza i ożenił się. Na świat przyszły dzieci i wydawało się, że losy Kupczyków potoczą się utartym szlakiem. Pojawiły się jednak problemy materialne. Ludwik nie mógł znaleźć pracy, a pensja żony z Fabryki Wagon była zbyt mała, by wystarczyła na utrzymanie pięciorga osób. Chcąc nie chcąc, zdecydował się na wyjazd do Centralnego Okręgu Przemysłowego, gdzie były dużo lepsze perspektywy.

Był początek 1939 roku. Zgodnie z przypuszczeniami szybko znalazł dobrze płatną pracę i zapewne snuł już plany sprowadzenia rodziny. Tak prawdopodobnie stałoby się, gdyby nie wybuch wojny, która zastała go w Rzeszowie. Powrót do Ostrowa okazał się niemożliwy, bo Ludwik po kampanii wrześniowej obrał inny kierunek. Wraz ze swoim oddziałem przedostał się przez Rumunię i Turcję na Bliski Wschód. Tam zaciągnął się do brytyjskiej marynarki.

Dramatycznych chwil na morzu przeżył wiele, zwłaszcza gdy jego statki dwukrotnie zostały trafione przez nieprzyjaciela i poszły na dno. Ocalał jednak z obu katastrof. Przy tej drugiej, u wybrzeży Tobruku był zaledwie jedną z sześciu osób, które uszły z życiem. Choć sam był ranny, zdołał jeszcze uratować życie angielskiego żołnierza George’a Stratforda.

Po rekonwalescencji zgłosił się na ochotnika do wojska polskiego, jakie pod dowództwem brytyjskim stacjonowało w Egipcie. Wraz z nim przeszedł szlak bojowy przez Egipt, Palestynę i Irak. Pod koniec 1943 roku znalazł się już z 2 Korpusem Polskim na froncie włoskim. Z rodzinnego przekazu wynika, że prawdopodobnie był trzecim żołnierzem, jaki dotarł na Monte Cassino i zlikwidował najbardziej niebezpieczne stanowisko nieprzyjaciela, z którego zabito wielu jego kolegów. Kampanię włoską zakończył zdobyciem Bolonii. Jego zasługi zostały docenione trzynastoma polskimi i angielskimi odznaczeniami.

W czerwcu 1946 roku został przerzucony do Wielkiej Brytanii. Wcielono go do Polskiego Korpusu Przesiedleńczego i mianowano na stanowisko oficerskie. Służył tam aż do zwolnienia ze służby, jakie odbyło się z honorami 24 listopada 1947 roku. I tutaj ślad po nim się urywa, a przynajmniej urwał się wtedy dla rodziny wyglądającej go w kraju. Nie wrócił i przestał pisać listy.

Zaskoczona żona podjęła próbę odszukania męża przez Międzynarodowy Czerwony Krzyż. Ku swojemu zaskoczeniu dowiedziała się, że mieszka w Anglii, ale nie chce ujawnienia miejsca jego pobytu. Pozostawiona sama sobie kobieta musiała podołać trudom utrzymania rodziny. Poradziła sobie, ale znacznie trudniejszym zadaniem było wytłumaczenie dzieciom, dlaczego nie ma z nimi taty. Sama zadawała sobie to pytanie w myślach do końca życia.

Co zatem zatrzymało Ludwika Kupczyka w Wielkiej Brytanii? Po zdjęciu munduru podjął pracę w fabryce J. F. Stones w Londynie, oficjalnie produkującej wyposażenie dla statków. Odpowiadał tam za specjalny warsztat wytwarzający części do pierwszego systemu broni naprowadzającej Blue Streak. Warsztat ten znajdował się pod całkowitą ochroną. W ślad za tym szły daleko posunięte środki ostrożności. Kupczyk musiał meldować się na policji raz w tygodniu i często zmieniać miejsce zamieszkania. Tak często, że przeprowadzał się 28 razy! Regularnymi gośćmi w jego mieszkaniu byli ludzie z kontrwywiadu. Trwała zimna wojna, więc najprawdopodobniej otrzymał polecenie zerwania kontaktu z rodziną w Polsce i to dla jej własnego dobra... Ze względu na charakter jego pracy poważne represje mogłyby dotknąć bliskich pozostawionych po drugiej stronie żelaznej kurtyny.

Poważną rysę na tym wizerunku stanowi jednak fakt, że związał się w Londynie z kobietą. W 1948 roku na świat przyszedł ich syn Rodney. To jednak nie koniec gmatwaniny losów, ale dopiero jej początek.

Gdy chłopiec miał kilka miesięcy, jego matka odeszła, a on sam został przez władze umieszczony w przytułku. W 1951 roku znów wraca do ojca, który ma już nową towarzyszkę życia, Almę. Ludwik Kupczyk poślubił ją, bo przyjaciel przed śmiercią poprosił go, aby zaopiekował się jego żoną. Spełnił to życzenie i ożenił się z nią. Co więcej, okazało się, że jej rodowe nazwisko brzmi Stratford, a jej bratem jest George - ten sam, którego Ludwik uratował na morzu. Wyszło więc na to, że ocalił życie swojemu przyszłemu szwagrowi. Obaj panowie spotkali się po 10 latach od katastrofy pod Tobrukiem. Korzyścią z całego tego zamieszania dla małego Rodney’a było to, że wreszcie miał kto się nim zajmować. Alma z dużą miłością zajęła się wychowaniem syna człowieka, który postąpił tak bohatersko na wojnie.

Ludwik Kupczyk zmarł w 1985 roku w Anglii. Tam został pochowany. Owdowiała Alma 5 lat później wyszła za... jego przyjaciela. Krótko po ślubie przyjechała do znajomych do Warszawy, gdzie zmarła na zawał. Powiadomiony o tym fakcie Rodney postanowił, że matka zostanie pochowana w Polsce, a na jej pogrzeb przyjechał już... z prochami ojca. Nie chciał ich rozdzielać po śmierci, a ekshumację przeprowadził ekspresowo. W ten sposób Ludwik i Alma spoczęli razem na warszawskim cmentarzu na Wólce Węglowej.

Na tym cała historia zakończyłaby się, gdyby nie dociekliwość Rodney’a. Porządkując mieszkanie po matce znalazł stare zdjęcia i listy pisane krótko po wojnie do Ludwika przez brata Jana z Polski. Zaintrygowało go to i postanowił odnaleźć swoje polskie korzenie. Ojciec za życia nie mówił mu o tym zbyt wiele. Ponieważ listy wysyłane były z Gdańska, pojechał tam. Nie znał języka, poszedł na pocztę i przewertował książkę telefoniczną. Jan Kupczyk był tylko jeden. To od niego dowiedział się, że Ludwik zostawił w Polsce żonę i trójkę dzieci. Był w szoku, bo porzucenie rodziny zupełnie nie pasowało mu do ojca, którego zapamiętał jako osobę bardzo opiekuńczą.

Równie potężny szok przeżyły mieszkające w Ostrowie dzieci Ludwika, którym przybył ,,nowy’’ brat i którzy dowiedzieli się, że ich oczekiwany tak długo ojciec spoczywa nie w Anglii, ale w Warszawie.

- Wcześniej pisałam w sprawie losów ojca do prezydenta na uchodźstwie Ryszarda Kaczorowskiego. Odpisał mi tylko wymijająco o jego drodze bojowej. Nie wspominał, że założył nową rodzinę. Toteż wiadomość, że mam przyrodniego, młodszego o dziewięć lat brata była dla mnie całkowitym zaskoczeniem. Potrzebowałam trochę czasu, aby się z nią oswoić - mówi Irena Psikus, córka Ludwika.

Po pewnym czasie Rodney przyjechał do Ostrowa, by poznać swoje rodzeństwo. Wzruszenie udzieliło się wtedy wszystkim. Pokazując sobie nawzajem pożółkłe zdjęcia ocierano ukradkiem łzy i snuto refleksje nad wyjątkowo zawiłymi losami życia przedwojennego ślusarza.

Na święta w Ziemi Kaliskiej+ mamy dla Was świąteczną promocję. Cały rok czytania za pół ceny. Kliknij i sprawdź. Zapraszamy!


W3Schools

ZiemiaKaliska.com.pl Dołącz do naszej społeczności na Facebooku!

polecane: Wybory 2019

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3