18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Doradca pomaga, czy robi biznes na kłopotach ludzi?

Łukasz Cieśla
Prawnicy radzą, by przed podpisaniem jakiejkolwiek umowy dokładnie przeczytać jej treść
Prawnicy radzą, by przed podpisaniem jakiejkolwiek umowy dokładnie przeczytać jej treść fot.Pawel Nowak
Poznańska prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie sprzedaży mieszkania na poznańskich Ratajach. Badała ją, bo jego niedawni właściciele donieśli, że stracili nieruchomość wskutek oszustwa notariusza oraz przedsiębiorcy zajmującego się doradztwem finansowym. Sprawa została umorzona, gdyż - jak mówi prokurator Piotr Kotlarski - nie znaleziono dowodów "dostatecznie uzasadniających popełnienie przestępstwa".

Kulisy sprawy są jednak bardzo ciekawe. Odsłaniają mechanizm polegający na kupowaniu mieszkań od osób będących w trudnej sytuacji życiowej. Jak się okazuje, część ustaleń zawieranych jest wyłącznie ustnie, a nie "na papierze".

Przypadek państwa K. z Rataj polegał na tym, że mieli kłopoty ze spłatą wcześniej zaciągniętego kredytu. Potrzebowali, jak mówią, pożyczki. Na początku 2010 roku pośrednik, którego ofertę znaleźli w internecie, skojarzył ich z doradcą finansowym Mariuszem T. Umówił ich na spotkanie z T. u jednego z poznańskich notariuszy. Tam doszło do podpisania umowy.

Z relacji małżonków wynika, że byli zainteresowani jedynie wzięciem pożyczki pod zastaw trzypokojowego mieszkania na Ratajach. Miała wynieść 200 tysięcy zł i zostać przeznaczona na obsługę wcześniejszego kredytu. Okres spłaty pożyczki przewidziano ponoć na 10 lat. Jak twierdzą K., od notariusza wyszli z przekonaniem, że właśnie taką umowę podpisali.

- Ku naszemu zdziwieniu po kilku tygodniach przyszedł rachunek za mieszkanie na nazwisko pana Mariusza T. Gdy pokazaliśmy rodzinie podpisany przez nas akt notarialny, okazało się, że tak naprawdę je sprzedaliśmy po okazyjnej cenie - skarży się Dorota K. - Pan T. oraz notariusz wykorzystali naszą łatwowierność. Akt notarialny co prawda został nam przeczytany, ale nie usłyszeliśmy fragmentów, które dotyczyły sprzedaży mieszkania - dodaje. Kobieta twierdzi też, że do dziś nie dostała całości pieniędzy, a jedynie 41 tysięcy zł. - Gdybym chciała sprzedać swoje mieszkanie, to zrobiłabym to bez kłopotów i za większe pieniądze. Nie było zadłużone, a jego wartość, zgodnie z wyceną, to ok. 350 tysięcy zł - podkreśla Dorota K.

Inną wersję wydarzeń przedstawia Mariusz T. Przede wszystkim twierdzi, że od początku była mowa o kupnie przez niego mieszkania, a nie o udzieleniu pożyczki.

- W akcie notarialnym wielkimi literami napisano, że to akt sprzedaży. Poza tym zapłaciłem tej rodzinie całość kwoty i zupełnie nie rozumiem jej roszczeń. Tym bardziej że wcale nie zamierzam wyrzucać jej z mieszkania - zapewnia Mariusz T.

Doradca dodaje, że specyfika jego działalności polega właśnie na tym, iż kupuje po niższej cenie mieszkania od rodzin mających kłopoty finansowe. W zamian za opłacanie czynszu i wynajmu, pozwala im dalej mieszkać. A sam zakupione lokale wykorzystuje jako zabezpieczenie zaciąganych przez siebie kredytów. Jak wynika ze słów Mariusza T. bierze je, by mieć z czego finansować swoje inwestycje.

- Rodzina K. nie jest jedyną, od której w ten sposób kupiłem mieszkanie. W roku dokonuję kilkunastu takich transakcji. Do tej pory wszyscy byli zadowoleni - stwierdza Mariusz T.
Kiedy zauważamy, że rodzina K. nie dostała na piśmie żadnych gwarancji dotyczących dalszego mieszkania na Ratajach, doradca odpowiada: - Ustalenia z klientami w sprawie ich dalszego pobytu w mieszkaniu to ustne umowy. Ale proszę mi wierzyć, nikogo nie wyrzucę z mieszkania, jeśli będzie mi płacił ustaloną stawkę za wynajem - deklaruje Mariusz T.

Mieszkanie należące do niedawna do rodziny K., a ostatnio do Mariusza T., zostało już jednak sprzedane osobie trzeciej. Mimo to doradca twierdzi, że nowy właściciel także nie zamierza wyrzucić z mieszkania kilkuosobowej rodziny. Oczywiście pod warunkiem, że ta będzie płacić za wynajem.
- A jeśli rodzina K. stanie niebawem na nogi, to będzie mogła odkupić swoje mieszkanie. Za ile? W tej chwili trudno mi powiedzieć. Sądzę, że będziemy mogli dojść do porozumienia - odpowiada Mariusz T.

Decyzja prokuratury o umorzenia śledztwa nie jest prawomocna. Rodzina z poznańskich Rataj może się od niej odwołać. Ale jest jeszcze inna droga. Chodzi o wystąpienie na drogę sądową z powództwem cywilnym i podjęcie próby unieważnienia umowy podpisanej u notariusza (patrz ramka).

Notariusz, u którego zawierano umowę sprzedaży mieszkania na Ratajach, nie chciał się z nami spotkać. Usłyszeliśmy, że nie będzie tracić czasu na rozmowę z dziennikarzem, a poza tym... nie mamy prawa pytać o szczegóły tej sprawy.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na gloswielkopolski.pl Głos Wielkopolski