Produkcja sprzedana przemysłu wzrosła w kwietniu o 6 proc. r/r. W stosunku do marca br. była niższa o 3,1 proc. Sprzedaż detaliczna wzrosła r/r o 5,5 proc. w cenach stałych, a o 3,2 proc. w cenach bieżących - podał GUS.

Produkcja sprzedana przemysłu wzrosła w kwietniu o 6 proc. r/r, głównie dzięki wzrostom w przetwórstwie przemysłowym. Ale wzrosty produkcji w przemyśle wahają się w kolejnych miesiącach – po dość słabym styczniu w lutym przemysł wzrósł o prawie 7 proc., aby w marcu ponownie wyhamować (wzrost o 0,5 proc.). Kwiecień to ponowny wzrost, tym razem o 6 proc. Jednocześnie sygnały płynące z przemysłu na podstawie wskaźnika PMI pokazywały do marca br. wyraźnie poprawiające się  możliwości tego sektora gospodarki (PMI w styczniu 50,9, w lutym, 52,8, w marcu – 53,8) – rosnącą nie tylko produkcję, ale także zamówienia krajowe i zagraniczne, a także rosnące zapotrzebowanie na pracowników.

Przemysł optymistycznie patrzył na swoje możliwości rozwojowe. Ale już kwietniowy PMI wyraźnie osłabł (51,0) – przedsiębiorstwa sygnalizowały tylko nieznaczny wzrost nowych zamówień, a zatrudnienie rosło najwolniej od listopada 2014 r.

Tymczasem patrząc na „twarde” dane GUS - przemysł miał się dobrze. Wzrost byłby jeszcze szybszy gdyby nie znaczący spadek w wydobywaniu węgla kamiennego i brunatnego (o 12,9 proc. r/r), a także w wytwarzaniu i zaopatrywaniu w energię elektryczną i gaz (spadek o ponad 10 proc.). Większość (26 na 34) działów przemysłu odnotowało wzrost produkcji sprzedanej, w tym – co ważne – branże eksportowe (m.in. meble, pojazdy samochodowe, wyroby z metali, z gumy i tworzyw sztucznych, produkcja urządzeń elektrycznych). Niewykluczone, że te słabsze kwietniowe oceny wyrażone we wskaźniku PMI wynikały z tego, że w tym miesiącu produkcja sprzedana spadła w stosunku do marca br. Ale możliwe również, że słabszy kwietniowy PMI mimo całkiem dobrej dynamiki produkcji sprzedanej przemysłu to wynik niepewności, niestabilności którą przedsiębiorcy odczuwają i którą artykułują w swoich opiniach. Powinno to niepokoić, bowiem takie postrzeganie sytuacji wpływa na decyzje inwestycyjne przedsiębiorstw, które mogą być odraczane, co będzie miało negatywny wpływ na wzrost polskiego PKB.

Dynamika sprzedaży detalicznej zachowuje się podobnie jak zmiany produkcji sprzedanej przemysłu – po słabym styczniu (wzrost r/r o 0,9 proc. w cenach bieżących), dobry luty, ale później znowu słaby marzec, mimo świąt wielkanocnych (wzrost o 0,8 proc.), i znowu lepszy kwiecień. Jak widać konsumenci także zachowywali się jak na rollercoasterze – zapewne w oczekiwaniu na dopływ pieniędzy z programu Rodzina 500+. W kwietniu te pieniądze do części rodzin już napłynęły i możliwe, że sprzedaż detaliczna wzrosła także dzięki temu, aczkolwiek wzrost był słabszy niż w lutym. Kolejne miesiące powinny dać jednoznaczną odpowiedź czy program Rodzina 500+ przełoży się na silne wsparcie dla wzrostu gospodarczego przez wzrost spożycia indywidulnego, a także na silne wsparcie dla części przemysłu przez nowe zamówienia z rynku krajowego. Pewności nie ma.