Dramatyczna walka o czas wielkiego Armstronga

Oskar BerezowskiZaktualizowano 
We wtorek rano z pokoju hotelowego Armstronga dobiegał niesamowity jazgot. - To Iron Maiden! - przekrzykiwał głośniki dudniące heavymetalową muzyką Żelaznej Dziewicy największy kolarz naszych czasów.

Kilka godzin później na mecie w Montpellier zagryzał zęby ze złości. Jego Astana wygrała jazdę drużynową na czas. Zmiażdżyła rywali. Faworyzowany Garmin był wolniejszy o 18 sek. Team Saxo Bank z liderem Fabianem Cancellarą o 40 sek. Dokładnie tyle Armstrong tracił do Szwajcara jeszcze rano. Późnym popołudniem miał więc do niego zero sekund straty, ale zadecydowały różnice liczone w mgnieniach oka z pierwszego etapu, gdy jazdę indywidualną wygrał Cancellara.

- Szkoda, ale Fabianowi należy się koszulka. Mojemu zespołowi należy się za to szacunek za zwycięstwo - oświadczył Armstrong.

Dla wielu Amerykanów Lance jest jednak herosem, który we wtorek wpisał się na listę takich powracających geniuszy jak choćby Michael Jordan, który przerwał emeryturę i znów sięgał po mistrzowskie pierścienie w NBA w minionej dekadzie.

Czasówka w Montpellier to był dramatyczny sprawdzian charakterów. Trudna technicznie, pagórkowata, dziurawa, wąska. Kolarze mówią o takiej trasie, że jest jak kobieta, która zdradza, a jednak trudno jej nie kochać. Prawdziwa masakra!

Zespół był bliski zdobycia dla Lance'a żółtej koszulki lidera. Armstrong byłby najstarszym kolarzem noszącym trykot najlepszego w TdF (38 lat). Zabrakło jednej sekundy. I zabrakło mimo wszystko jedności w zespole. Tuż po przekroczeniu mety Alberto Contador nie pogratulował Armstrongowi. Hiszpan jest teraz trzeci w klasyfikacji generalnej i to on chce być traktowany jako lider ekipy.

Ale Alberto dzień wcześniej zagapił się na trasie i wówczas Armstrong razem z Cancellarą i ponad dwudziestką innych zawodników uciekli mu. Wczoraj Alberto mocno naciskał na pedały, ale czy mógł jechać szybciej, gdy to oznaczało zdobycie koszulki dla Armstronga?

W Astanie jest jednak jeszcze ten trzeci kandydat do tronu. Andreas Klöden. Niemiec od wielu lat czeka na swoją wielką szansę i często bywał już między młotem a kowadłem, czyli w teamach, które miały dwóch liderów walczących o władzę. Niemiec ma jednak tę właściwość, że nie składa buńczucznych zapowiedzi, tylko robi swoje, a gdy nadarza się okazja i lider słabnie, grzecznie naciska na pedały.

- Wiele osób lekceważy Klödena. Niesłusznie. Andreas potrafi wykorzystać słabość liderów i jest w stanie nawet wygrać Tour de France - uważa Cezary Zamana, który jeździł z Armstrongiem jeszcze w grupie Motorola.

Najlepszym tego dowodem była Wielka Pętla w 2004 r. Klöden jeździł wówczas w T-Mobile, ekipie z dwoma wielkimi zawodnikami: Janem Ullrichem i Aleksandrem Winokurowem. Obaj chcieli przerwać passę zwycięstw Armstronga. I naprawdę było ich na to stać.
Tyle, że na Tour "Wino" nie pojechał, bo leczył kontuzję. A Jan, który był numerem jeden w ekipie, pogubił się w górach. I wtedy swoją szansę wykorzystał Klöden. Na Polach Elizejskich Niemiec był drugi (wynik powtórzy w 2006 r.). Pięć lat temu stał na podium tuż obok Lance'a i jak sam wspomina: "Miałem wtedy gęsią skórkę".

Dziś analogii do tamtych czasów jest wiele. Andreas znów jest pomocnikiem, Armstrong znów chce wygrać, a kandydatem do tronu w Paryżu jest Contador (jak kiedyś Ullrich). Na dodatek w tle wciąż jest Winokurow, który stworzył Astanę dla siebie, ale w TdF nie może jechać za doping. Klöden po cichu robi swoje.

Już podczas inauguracyjnej, indywidualnej jazdy na czas w Monako pokazał, że drzemie w nim wielka moc. Zajął czwarte miejsce, tracąc do najszybszego Cancellary 22 sek. Tylko o cztery więcej od Contadora, ale był szybszy 18 sek. od Armstronga. We wczorajszej drużynowej jeździe na czas był niezastąpiony w Astanie.

polecane: FLESZ: Podział Mandatów po wyborach parlamentarnych

Wideo

Materiał oryginalny: Dramatyczna walka o czas wielkiego Armstronga - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3