Drożdżówki wrócą do szkół

Anna JarmużZaktualizowano 
Po rewolucji ze szkolnych sklepików i stołówek zniknęło wiele produktów. Teraz mają wrócić. Zmiany zapowiedziała nowa minister edukacji. Sprzedawcy się cieszą, dietetycy ostrzegają.

Do szkolnych i przedszkolnych stołówek oraz sklepików wróci sól i cukier. Nowa minister edukacji potwierdziła, że wycofa się z przepisów, które obowiązują od września tego roku. Jak zapowiedziała Anna Zalewska, trzeba inwestować w edukację a nie zakazy.

- Obecne przepisy to fikcja - stwierdza Zbigniew Dolata, poseł PiS (partyjny kolega nowej minister edukacji). - Dzieci od najmłodszych lat są uczone obchodzenia prawa. Przynoszą do szkoły sól i cukier. Chodzą na zakupy do oddalone kilkadziesiąt metrów dalej sklepu, gdzie dostaną to, czego nie ma w szkolnym sklepiku.

Zobacz też: Szkolne sklepiki upadają przez zdrowe jedzenie

Jak zauważa poseł PiS, w szkołach rozkwitł czarny rynek. Uczniowie handlują zakazanymi produktami. - To wszystko nadaje się na scenariusz dobrej komedii. Oczywiście, uczniów trzeba uświadamiać, jak ważny jest zdrowy tryb życie. Jest jednak wiele innych sposobów niż zakazy - tłumaczy.

O tym, że obowiązujące przepisy są zbyt restrykcyjne mówili od samego początku właściciele szkolnych sklepików.

- Mamy nadzieję, że rozporządzenie zostanie napisane od nowa - przyznaje Łukasz Szendała, jeden z założycieli stowarzyszenia „Zdrowo i ze smakiem w szkole”, które skupia niezadowolonych ajentów

Właściciele sklepików liczą na szerokie konsultacje społeczne, które - ich zdaniem - wcześniej były tylko iluzją (trwały zbyt krótko i odbywały się w czasie wakacji). Lista rzeczy, które im się nie podoba jest długa - brak sosu w kanapkach, konieczność sprzedawania tylko ciemnego pieczywa, czy absurdalne normy.

- Chcemy zwiększenia obowiązujących norm cukru i soli. Obecnych nie spełniają nawet produkty przeznaczone dla diabetyków - zauważa Łukasz Szendała. - Domagamy się też zmniejszenia kar na sprzedaż nieodpowiednich produktów. Są one nieadekwatne do przewinień. Obecnie kara wynosi od 1 do 5 tys. złotych. To więcej niż za spowodowanie wypadku bez prawo jazdy.

Jak podkreśla, właściciele sklepików zdają sobie sprawę z problemu otyłości dzieci. - Ma on jednak szerszy wymiar. 20 lat temu w sklepikach szkolnych można było kupić batony, a mimo to problemu otyłości nie było. Wynika on z postępu technologicznego, braku ruchu - przekonuje Szendała.

Na zmiany liczą też niektórzy dyrektorzy szkół. Ich zdaniem, dotychczasowe przepisy żywieniowe były zbyt restrykcyjne. Ajenci masowo rezygnowali z wynajmowania sklepików, bo przestało się im to opłacać, a uczniowie wymykali się ze szkoły do okolicznych sklepów.

- Dla młodzieży, która często jest już pełnoletnia, te zapisy są po prostu śmieszne. W ten sposób tracą szacunek do obowiązującego prawa - zauważa Lech Sadowski, dyrektor Zespołu Szkół Gimnazjalno - Licealnych w Poznaniu.

Pedagodzy zwracają jednak uwagę, że zmiana sposobu żywienia, to kolejna rewolucja. - Co mamy powiedzieć dzieciom? Teraz nie mogą pić słodzonego kompotu i jeść naleśników z czekoladą. Już się z tym pogodziły. Za chwile znów powiemy im, że to jest dobre. To robienie mętliku w głowach - mówi Mirosława Grzemba - Wojciechowska, dyrektorka Szkoły Podstawowej nr 5 w Poznaniu.

To samo mówią dietetycy. Ich zdaniem problemem nie jest samo rozporządzenie, ale sposób i tempo jego wprowadzenia.

- Pani minister staje po stronie nielicznych, czyli właścicieli sklepików szkolnych, w opozycji do tej grupy, która wskazuje konieczność zmian - czyli lekarzy oraz dietetyków - mówi Maria Hirowska, dietetyk, moderator projektu Zdrowy Przedszkolak.org. - Szkoła jest miejscem edukacji, na każdej płaszczyźnie, a nie miejscem handlu. Jeśli ktoś chce prowadzić działalność handlową na terenie szkoły, powinien dostosować się jej wymogów. Przy braku środków na edukację żywieniową takie cięcia były potrzebne. Jeżeli nie obudzimy się dzisiaj, to jutro staniemy przed problemem jak i za co leczyć choroby dietozależne, które już teraz są przyczyną największej liczby zgonów.

Zobacz komentarz: Słodko-słona rewolucja zje swoje ofiary?

Jak zauważa, głosy oburzenia, które pojawiły się po wprowadzeniu rozporządzenia, odsłoniły skalę problemu dotyczącego świadomości społecznej na temat zdrowego żywienia. Tymczasem polscy uczniowie tyją najszybciej w Europie. Na otyłość cierpi co piąte dziecko.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 4

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gabriela

oby te przepisy zakładały zdrowe żywienie dla dzieci!! pora zrozumieć, że tylko w ten sposób można wychować kolejne pokolenie zdrowych młodych ludzi. U mnie w domu jemy zdrowo, ćwiczymy, dbamy o siebie, a jedzenie zamawiamy ze sprawdzonych źródeł, np. ze Stewiarnia.pl i taki całościowy plan zdrowotny to inwestycja w przyszlość, wszystkim polecam!

m
maciej

Niektórzy najlepiej czują się w więziennej celi.

E
Ewa

Moim zdaniem nie ma się z czego cieszyć, oczywiście nie piszę o właścicielach sklepiku. Pewnie niech dzieci jedzą dalej te śmieci, niech tyją, chorują ....
Dziecko w szkole podstawowej nie umie ocenić czy produkt w ładnym kolorowym opakowaniu jest zdrowy czy to śmieć (trochę cukru z barwnikiem).

Mam dzieci w szkole podstawowej i ten czarny rynek to lekka przesada, wymysły sklepikarzy. Do gimnazjów nie odnoszę się, ponieważ nie mam wiedzy jak tam to wygląda.

m
maciej

Ile radości z powrotu do normalności !
POwska patologia w odwrocie.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3