Dyskobolka Żaneta Glanc gotowa do sezonu

Radosław Patroniak
Czwarta zawodniczka ostatnich MŚ w rzucie dyskiem i mistrzyni ubiegłorocznej uniwersjady, Żaneta Glanc (AZS Poznań), ostro trenuje przed sezonem, w którym imprezą nr 1 będą oczywiście igrzyska w Londynie. Jej trener Jerzy Sudoł, uważa, że jak 29-letnią zawodniczkę ominą kontuzje, to w tym roku osiągnie ona życiową formę i dołączy do ścisłej światowej czołówki w swojej konkurencji.

- Wiem, że wypowiadam się w podobnym duchu już od dwóch lat. Czuję jednak, że tym razem nie skończy się tylko na zapowiedziach. To musi być sezon Żanety. Jeśli zacznie rzucać na poziomie 66-67, to będzie kandydatką do zwycięstwa na każdej imprezie. Wierzę, że jest w stanie to osiągnąć, bo wreszcie nie narzeka na zdrowie i przepracowała na maksymalnych obrotach trzy zgrupowania klimatyczne - w RPA, Portugalii i na Cyprze - zauważył Sudoł.

Zawodniczka AZS Poznań jest już po pierwszych sprawdzian rzutowych. Wypadły one bardzo dobrze, bo wyniki były lepsze niż rekord życiowy (63,99 m). - 13 kwietnia jedziemy na ostatni obóz do Cetniewa. Będziemy już tylko pracować nad szybkością, bo trening siłowy mamy za sobą. Siła specjalna powinna być atutem Żanety, tym bardziej, że technika też nie została zaniedbana - dodał Sudoł.
Pierwszym startem poznanianki będą za miesiąc akademickie MP w Łodzi. Tam zamierza ona wypełnić minimum olimpijskie (62 m). Prawdziwa inauguracja sezonu czeka ją jednak dopiero 19 maja na mityngu w Halle. Potem dyskobolka zaliczka kilka imprez z cyklu Diamentowej Ligi, w tym m.in. zawody w USA, organizowane przez firmę Nike, która od tego sezonu będzie sponsorem technicznym Glanc. - Znak zapytania stawiamy przy czerwcowych ME w Helsinkach. Jeśli początek sezonu będzie optymistyczny w sensie wynikowym, to na pewno na tę imprezę pojedziemy. Jeżeli nad pewnymi elementami trzeba będzie jeszcze popracować, to z niej zrezygnujemy - przyznał doświadczony szkoleniowiec.

W poprzednim roku Glanc miała pretensje do działaczy PZLA, że zabrakło pieniędzy na przelot i pobyt jej trenera na MŚ w koreańskim Deagu. - Nie pcham się nigdzie na siłę. Na ME pewnie pojadę. Nie wiadomo jak będzie z igrzyskami, ale jak nawet PKOL mnie odrzuci, to świat się nie zawali - przekonywał Sudoł, który został cztery lata temu relegowany z wioski olimpijskiej za incydent na trawniku. Czy obyta z wielkimi zawodami dyskobolka potrzebuje w ogóle wsparcia trenera? - Wbrew temu, co się powszechnie mówi, obecność trenera nie służy korekcie rzutów od strony technicznej. Trener jest potrzebny zawodniczce, żeby wzmocnić ją psychicznie - tłumaczył szef szkolenia w WZLA.

Zapytaliśmy go także o opinię na temat eksperymentu Szymona Ziółkowskiego. Młociarz AZS Poznań po zmianie trenera (Krzysztofa Kaliszewskiego zastąpił Grzegorz Nowak) zrezygnował z wyjazdów zagranicznych i postanowił ćwiczyć wyłącznie na starym obiekcie przy ul. Pułaskiego w Poznaniu. - Szymon miał szczęście, bo warunki atmosferyczne były u nas sprzyjające. Nie padał śnieg, nie było mrozu, więc mógł spokojnie zaliczyć normę treningową. Jest tak doświadczonym zawodnikiem, że wie co robi. Na pewno będzie chciał coś udowodnić Kaliszewskiemu, ale rozstanie z trenerem w tak ważnym momencie to zawsze ryzykowna sprawa - zakończył Sudoł.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie