Dzień Nauczyciela. Jak szkoła zmieniała się na przestrzeni lat?

Damian Świderski
Damian Świderski
Agnieszka Kowalko
Agnieszka Kowalko
14 października to Dzień Nauczyciela. Jak nauczano kiedyś, a jak dzisiaj?
14 października to Dzień Nauczyciela. Jak nauczano kiedyś, a jak dzisiaj? fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe
14 października obchodzone jest święto tych, którzy swoją wiedzą, ciężką pracą i zaangażowaniem uczą młodych ludzi podstawowych umiejętności. To nauczyciele poza rodzicami pokazują, jak poprawnie posługiwać się językiem ojczystym, językami obcymi. Uczą jak liczyć. Zaszczepiają w dzieciach miłość do uprawiania sportu czy tworzenia pięknych obrazów. Nauczyciele są też przede wszystkim wychowawcami. W poniższym tekście poznacie, jak nauczano dzieci w Polsce przed ostatnich kilka dekad.

Siedemdziesiąt lat temu wzorcowy uczeń ubrany był w granatowy mundurek z białym kołnierzykiem i tarczą szkoły przyszytą na rękawie. Na plecach miał tornister, a w ręce granatowy worek na kapcie. Także nakrycie głowy musiało być granatowe. Każdy uczeń miał ze sobą tornister z książkami. Obowiązkowo musiał mieć piórnik (wtedy było to drewniane pudełko) na ołówki, temperówkę, gumkę, kredki, stalówki. Musiała tam też być szmatka, którą wycierało się stalówkę. Tylko starsze klasy mogły pisać piórem wiecznym. Dla młodszych klas przedmiotem po pisania były... zwykłe pióra. W ławkach były wtedy specjalne otwory na kałamarze.

Mundurki były obowiązkowe w pierwszych latach kształcenia. W szkołach zawodowych i średnich już niekoniecznie. Był jednak wymóg schludnego i czystego ubrania. Taka moda i rygor w szkołach przetrwał do końca lat 90. XX wieku. Oczywiście w szkołach średnich, w latach schyłku komuny, ubierano się już bardziej ekstrawagancko. Nauczyciele w PRL byli zdecydowanie bardziej surowi. W przekazach ustnych można usłyszeć od dziadków, że nauczyciele potrafili bić linijką po rękach za niesubordynację. Nauczyciele muzyki potrafili celnie uderzyć ucznia smyczkiem w końcówkę ucha jak zawodowy szermierz.

W PRL bardzo łatwo można było stanąć w kącie, a nawet zostać wyrzuconym z placówki edukacyjnej. Pamiętny był też obowiązek nauczania języka rosyjskiego. Wielu uczniów uczyło się go na tyle, żeby zdać przedmiot. Nie chcieli bowiem uczyć się mowy ludzi z kraju, który niewolił Polskę. Ci, którzy dowiedzieli się od rodziców o tej prawdzie historycznej, często próbowali podzielić się tą informacją z rówieśnikami. Można było za to bardzo szybko zostać relegowanym ze szkoły.

Odwilż w XXI wieku. Szkoła wreszcie stała się kolorowa

Na początku XXI wieku rozpoczęła się moda na noszenie odzieży i przyborów szkolnych z wizerunkiem uwielbianych postaci z kinematografii, świata sportu czy wizerunki muzyków. No i oczywiście koszulki z logami zespołów muzycznych i klubów piłkarskich.
W połowie pierwszej dekady XXI wieku mundurki szkolne zostały przywrócone. Ten zwyczaj nie utrzymał się długo. Także w tych latach zmienił się kolor tablicy szkolnej, które przyjęły znany większości ze szkolnych ław kolor zielony. Nauczyciele nie używają już raczej przemocy wobec uczniów.

Pojawiły się bardziej wyszczególnione przedmioty szkolne. Język rosyjski nie jest już obowiązkowy, a jest po prostu językiem obcym do wyboru. Pojawił się oczywiście obowiązkowy język angielski. U schyłku drugiej dekady XXI wieku, w szkołach pojawiły się internetowe dzienniki szkolne i platformy naukowe, znane z wyższych uczelni np. Librus. Pojawiły się także zajęcia pozalekcyjne np. zajęcia sportowe SKS, taniec, glina czy projektowe zajęcia dodatkowe z przedmiotów. W szkołach pracuje też wykwalifikowana pomoc psychologiczna, pomagająca dzieciom i młodzieży z orzeczeniami i trudnościami (dysleksja, dysortografia czy autyzm). Uczniowie dalej mogą być relegowani, ale to już za poważne i nagminne wykroczenia np. agresja wobec czy kradzieże.

Wszystkim nauczycielom z okazji ich święta składamy najserdeczniejsze życzenia!

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Materiał oryginalny: Dzień Nauczyciela. Jak szkoła zmieniała się na przestrzeni lat? - Portal i.pl

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

J
Jan Borowy
14 października, 11:58, Jan Borowy:

Cyt.: "Wielu uczniów uczyło się go na tyle, żeby zdać przedmiot. Nie chcieli bowiem uczyć się mowy ludzi z kraju, który niewolił Polskę.". No właśnie! Czy ma to jakiś związek z odmową uczenia się religii?

14 października, 12:26, Gość:

Nie. Absolutnie żadnego. Za to ma związek z szerzącą się fobią, którą prezentujesz. No i oczywiście z marnym przygotowaniem pedagogicznym wielu katechetów, zwłaszcza tych opisywanych w mediach. I też charakterystyczne - czy są kiepscy nauczyciele innych przedmiotów? No pewnie! A czy o nich media piszą tak chętnie? Nie. Tak samo o przypadkach pedofilii wśród nauczycieli (zdecydowanie powyżej średniej), czy pracowników domów kultury, ognisk muzycznych, itp.

Kiedy 30 lat temu miała wejść do szkół KATECHEZA (nie religia!!!) to władze Kościoła twierdziły, że są świetnie przygotowani - mają programy, materiały, wyszkolone kadry. Dziś okazuje się, że jak nie było tak i nadal nie ma przygotowanych do pracy ludzi, skutecznych metod i form nauczania. Przez 30 lat nie zauważono, jakie popełnia się błędy i nie wyciągnięto wniosków. Co do pedofili - czy jakaś inna grupa zawodowa (choćby nauczyciele) mieli tajną instrukcję o zasadach postępowania w przypadku ujawnienia pedofili w swym środowisku? Kiedyś zajęcia z katechezy prowadzono w salach katechetycznych albo w kościołach. Chodził kto chciał.

Władze Kościoła nie potrafią zrozumieć, że opinia publiczna inaczej działa w kraju demokratycznym a inaczej w dyktaturze. Do dyktatury się przyzwyczaili, o demokracji nie mają pojęcia. Struktura Kościoła jest zaprzeczeniem demokracji, nawet tej teoretycznej.

G
Gość
14 października, 11:58, Jan Borowy:

Cyt.: "Wielu uczniów uczyło się go na tyle, żeby zdać przedmiot. Nie chcieli bowiem uczyć się mowy ludzi z kraju, który niewolił Polskę.". No właśnie! Czy ma to jakiś związek z odmową uczenia się religii?

Nie. Absolutnie żadnego. Za to ma związek z szerzącą się fobią, którą prezentujesz. No i oczywiście z marnym przygotowaniem pedagogicznym wielu katechetów, zwłaszcza tych opisywanych w mediach. I też charakterystyczne - czy są kiepscy nauczyciele innych przedmiotów? No pewnie! A czy o nich media piszą tak chętnie? Nie. Tak samo o przypadkach pedofilii wśród nauczycieli (zdecydowanie powyżej średniej), czy pracowników domów kultury, ognisk muzycznych, itp.

J
Jan Borowy
Cyt.: "Wielu uczniów uczyło się go na tyle, żeby zdać przedmiot. Nie chcieli bowiem uczyć się mowy ludzi z kraju, który niewolił Polskę.". No właśnie! Czy ma to jakiś związek z odmową uczenia się religii?
Wróć na gloswielkopolski.pl Głos Wielkopolski
Dodaj ogłoszenie