Dziś prawdziwych sznek z glancem już nie ma

RedakcjaZaktualizowano 
R. Królak
Z Tomaszem Wiką, o pożegnaniu ze szneką, rozmawia Maria Nowak

Podobno od Dnia Samorządowca w Warszawie nie może Pan oprzeć się prośbom warszawskich znajomych o przywiezienie rogali świętomarcińskich?
Wielkopolscy rzemieślnicy zapewnili kulinarną oprawę uroczystościom, które odbywały się w ogrodach prezydenckich. Zasłużeni działacze samorządowi byli dekorowani medalami, ale mam wrażenie, że w pamięci uczestników został głównie wspaniały zapach pieczonych na miejscu rogali. Sądząc z popytu, jakie miały rogale, można by codziennie w Warszawie sprzedawać z tonę tych wypieków.

Warszawskie pączki od Bliklego w Poznaniu splajtowały...
Tak, ale my pieczemy pączki, a warszawiacy nie pieką rogali i nigdy nie będą, bo to już jest wypiek zastrzeżony dla poznaniaków. Oczywiście, musiałaby być dobra promocja, bo to dziś sprawa najważniejsza. Związek Rzemiosła Polskiego zorganizował w Warszawie konferencję tej promocji produktów regionalnych poświęconą. Tam również częstowaliśmy wielkopolskimi specjałami, a w konferencji brał udział Michele Ottati, szef Biura Promocji Artykułów Rolniczych Komisji Europejskiej - na wyższym szczeblu chyba obradować nie można.

Co smakowało Ottatiemu w Polsce?

Chleb. Chwalił także nasze wędliny, sery i białą kiełbasę, ale ubolewał, że aby ich skosztować, trzeba jechać do Polski i niewiele osób poza granicami Polski zna ich smak. Zachęcał nas do promocji, ale wskazywał równocześnie, że Unia za nas tego nie zrobi i że musimy mieć jakąś narodową strategię promowania takich produktów. Unia da pieniądze, ale na dobre i długofalowe programy.

Mamy takie?
Jeden z nich, "Meat in Europe", Stowarzyszenia Rzeźników i Wędliniarzy RP, który już się skończył, został oceniony przez Komisję Europejską jako jeden z pięciu najlepszych programów promocyjnych. Uznania nie zdobył natomiast program "Eurostek 2012", promujący polską wołowinę. Bardzo ważny, bo w Polsce jemy za mało wołowiny.

Być może dlatego, że wołowina wciąż kojarzy nam się z kartkami na mięso i napisem "wol. z kosc.", co miało oznaczać wołowinę z kością, a było raczej kością i łojem.
Przyczyny mogą być różne, staraliśmy się pana Ottatiego przekonać do tego dobrego programu, bo do polskiej wołowiny przekonaliśmy go bez trudu. Na pewno jednorazowa promocja jest nieskuteczna, to musi być długofalowa, przemyślana akcja. Bez promocji jednak padnie nawet najlepsza produkcja.

Długofalowe są konkursy organizowane przez Wielkopolską Izbę Rzemieślniczą. Odbędą się też w tym roku?
Oczywiście. Od 14 do 16 sierpnia będziemy szukać najlepszej szneki z glancem i najlepszej golonki. W okolicach przed Wielkanocą oceniane są białe kiełbasy, szynki i wędzonki.

W tym roku okazało się, że konsumenci w jury nie znają już smaku prawdziwej tradycyjnej szynki i dawali wysokie noty szynkopodobnym wędlinom, może nawet i smacznym, ale niemającym nic wspólnego z tradycyjnym produktem. To smutne zjawisko.
A czy pani wie, że i tradycyjna szneka z glancem też już nie istnieje? Było to niezbyt słodkie drożdżowe ciastko, zawinięte w ślimak - stąd nazwa - i polane rzadkim, błyszczącym lukrem. Ta słynna szneka poznańska przegrała z drożdżówkami z nadzieniem, posypanymi kruszonką.

Tamto sznekowe ciastko było od nich zdrowsze i tańsze.
Tak, a poza tym liczy się ta tradycja, którą przy okazji konkursu staramy się ocalić. Chcemy, żeby nie zginęły stare receptury i sposoby. Będzie więc osobny konkurs na sznekę, ale także konkursy na drożdżówkę. Konkursy przekładają się na sukcesy w sprzedaży, bo każdy chce skosztować najlepszych wyrobów.

Tradycja wiąże się z przekazywaniem rodzinnej firmy, wraz z jej marką i specjalnościami, młodszym pokoleniom. Po 20 latach przemian gospodarczych, do rzemiosła powinni wchodzić teraz synowie i córki właścicieli. Czy tak się dzieje?
Bywa różnie. Gdy dawniej dzieci było pięcioro czy więcej, to któreś nadawało się do przejęcia firmy, gdy dziś jest jedno lub dwoje to już bywa różnie. Młodzież też nie garnie się do zawodów rzemieślniczych.

A przecież można w tym zawodzie zdobyć sławę, prawie jak w serialu. Wszyscy znają takie nazwiska jak Kandulski, Bogajewicz, Gruszecki, Kruk czy Maryniak.
Oczywiście, w zawodzie rzemieślniczym można się rozwijać, spożytkować swoją inteligencję i wiedzę, zapisać się w historii miasta. Ale na pewno trzeba zacząć się uczyć tych zawodów wcześnie.

Niedawno czytaliśmy o wystawnym bankiecie z okazji otwarcia budynku prokuratury. W menu były łososie czy krewetki, ale nic wielkopolskiego. Czy choćby podczas takich uroczystych okazji nie powinniśmy promować naszych produktów regionalnych?
Właśnie dlatego, jako Izba Rzemieślnicza, staramy się współpracować ze wszystkimi możliwymi podmiotami. Od lat doskonale nam się współpracuje z Urzędem Marszałkowskim.

A jeśli ja jestem urzędnikiem, odpowiedzialnym za zorganizowanie bankietu i chciałabym, aby na stole znalazły się jakieś produkty regionalne, to gdzie właściwie mam się zwrócić?
Na pewno można do nas, do Wielkopolskiej Izby Rzemieślniczej. Inna sprawa to dogadanie się z producentem i z firmą cateringową. Ale na przykład doszliśmy do wniosku, że ten tradycyjny rogal świętomarciński jest za duży na to, by podawać go na bankietach. Dziś nikt sam nie zje takiej porcji. Tymczasem wymogi dla produktu tradycyjnego określają jego wagę na 200-250 g. Chcemy to właśnie z myślą o promocji zmienić i obniżyć dolną granicę do 100 g, ale oczywiście trzeba przedyskutować z fachowcami, jak to może wpłynąć na smak. Warto wspomnieć, że w jury konkursów na najlepsze produkty regionalne zasiadają u nas najlepsi naukowcy i znawcy problemu z Uniwersytetu Przyrodniczego. To rękojmia poziomu.

Tomasz Wika jest dyrektorem Wielkopolskiej Izby Rzemieślniczej w Poznaniu.

polecane: FLESZ: Podział Mandatów po wyborach parlamentarnych

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3