Ekstremalna Droga Krzyżowa z Mosiny do Lubinia. Przemierzyło ją 300 osób

Anna Szklarska
Ekstremalna Droga Krzyżowa z Mosiny do Lubinia. Przemierzyło ją 300 osób Anna Szklarska
Jedyną w Wielkopolsce Ekstremalną Drogę Krzyżową z Mosiny do Lubinia przemierzyło prawie 300 osób. Wymyślił ją ks. Jacek Wiosna Stryczek z Krakowa, ten od Szlachetnej Paczki, a w Wielkopolsce zrealizował Radosław Szeszko.

Marzenie o wyzwaniach pojawia się w sercach wielu ludzi. Żeby jednak za nim pójść, trzeba oderwać się od stada." Czy przejście drogi krzyżowej to coś wielkiego? A Ekstremalnej Drogi Krzyżowej? Takiej, która liczy 44 kilometry, prowadzi leśnymi duktami i polnymi ścieżkami? Czy przejście jej w nocy, w milczeniu z krzyżem w ręku to zadanie ekstremalne? Jedyną taką drogę w Wielkopolsce, biegnącą szlakiem św. Jakuba z Mosiny do opactwa benedyktynów w Lubiniu, przemierzyło u progu Wielkiego Tygodnia prawie 300 osób. Większość dotarła do celu.

STACJA: Sąd nad Jezusem
Z rozważań: "Miarą wielkości człowieka jest największe wyzwanie, którego się podjął i wygrał". Figura matki Boskiej w Sowińcu, niecałe trzy kilometry marszu. Drogę oświetla księżyc, widać jeszcze światła uśpionego miasta, leśna ścieżka nie przeraża, jest miłą odmianą. Adam Bekalarz z Poznania: - O Ekstremalnej Drodze Krzyżowej dowiedziałem się tydzień temu podczas mszy świętej u dominikanów w Poznaniu. Zastanawiałem się kilka sekund. Pomyślałem, fajna przygoda, okazja do sprawdzenia się. Do tego modlitwa, medytacja. Anna Różańska z Gostynia: - O tej drodze wiedzieliśmy z mężem już wcześniej. Myśleliśmy: "Fajnie byłoby ją przejść, może kiedyś". W piątek wieczorem zadzwonił znajomy. Decyzję podjęliśmy w ciągu godziny, bo skoro on idzie, to dlaczego nie wybrać się razem z nim. Wsiedliśmy do samochodu i przed dwudziestą drugą byliśmy w Mosinie.

STACJA: Jezus bierze krzyż na swoje ramiona
Z rozważań: "Trzeba wiele razy podejmować mniejsze wyzwania, by sprostać wielkim". Ponad pięć kilometrów. Krzyż na rozstajach dróg do Sowińca i Baranówka. W orientacji pomagają znaki szlaku św. Jakuba. Ludzie milczą, ale o samotności można zapomnieć. Z przodu, z tyłu majaczą w ciemności latarki, kołyszą się białe krzyże przyczepione do plecaków, niesione w rękach. Szelest kroków roznosi się echem po polach. Radosław Szeszko, organizator EDK: - Takiego zainteresowania się nie spodziewałem. Najmłodszy uczestnik miał 14 lat, najstarsza była 84-letnia kobieta. Pielgrzymowanie to wspaniała forma modlitwy. Trasa Ekstremalnej Drogi Krzyżowej musi liczyć przynajmniej 44 kilometry, tyle ma szlak św. Jakuba z Mosiny do Lubinia, więc doszedłem do wniosku, że trzeba tu zorganizować EDK. To było spore wyzwanie, przygotowania trwały cały Wielki Post. Prowadziłem je z księdzem Michałem Tomiakiem. Pomagała też moja żona.

STACJA: Jezus po raz pierwszy upada pod krzyżem
Z rozważań: "Chrześcijaństwo to nie jest religia poczucia bezpieczeństwa i Bożej ochronki". Droga trochę monotonna, asfalt przecinający czarną linią rozległe pola. Kolejne skrzyżowanie, kolejny krzyż. To już prawie dziewięć kilometrów, ale tempo wciąż duże. Młodzi ludzie ochoczo maszerują, wyprzedzają tych wolniejszych. Starsi - nie brakuje takich po siedemdziesiątce i osiemdziesiątce - lepiej rozkładają siły. Szymon napierała z Poznania: - Byliśmy już na wielu pielgrzymkach, ale tego nie da się porównać. Bardzo się zdziwiłem, bo to wymagająca droga. Trzy razy myślałem o rezygnacji. Pierwszy raz po czwartej stacji. Ciężko było niemal do samego końca. Do przedostatniej stacji powracała pokusa, że nie dam rady, żeby odpuścić.

STACJA: Jezus spotyka Matkę
Z rozważań: "Dla wyzwań przekraczamy samych siebie, bo wyzwanie jest większe niż to, kim jesteśmy." Ponad jedenaście kilometrów. Sporo było dróg asfaltowych, więc stopy zaczynają trochę boleć. Kościół w Żabnie. Niektórzy tutaj rozpoczynają swoją drogę, dla nich przewodnik z opisem trasy podaje zero kilometrów. Naprzeciwko świątyni następny krzyż. U jego stóp migoczą w ciemności zapalone znicze - to znak, że czas przystanąć, pomodlić się. Tu jest kolejna stacja. Janina Michalczyk z Poznania: - Rozważania są bardzo ciekawe, dostosowane do trudów drogi i do rzeczywistości. Kryzysy? Pewnie, że były, ani razu nie pomyślałam jednak o rezygnacji. Przezwyciężałam je. W marszu jestem zaprawiona, ale Ekstremalną Drogę Krzyżową przeszłam po raz pierwszy.

STACJA: Szymon z Cyreny pomaga nieść krzyż Jezusowi
Modlitwa: "Jezu, chcę iść za Tobą. Za Tobą, który jesteś inny ode mnie, inaczej myślisz i chcesz czegoś innego. Jezu, chcę zaryzykować." Las okrywa swym cieniem ramiona krzyża. Jeszcze trochę i w nogach będzie szesnaście kilometrów. Co jakiś czas pątników mijają samochody z pomarańczowym, migoczącym światłem. To pomoc drogowa i medyczna. W ludzi wstępuje otucha. Skoro tu są, poratują w razie problemów. Bartosz Gmur z Gostynia: - Dla mnie to była ekstremalna wyprawa. Żadnej zaprawy fizycznej, żadnego treningu. Wyzwanie, fizyczne i duchowe. Ratownicy pytają, czy nie trzeba pomóc, podwieźć. Większość przecząco kiwa głowami. Stopy bolą coraz bardziej, stawy dają się we znaki, ale chcą iść dalej. Do końca. Rezygnują tylko, ci których dopadła kontuzja. Pewnej dziewczynie na trasie rozpadają się buty. Idzie dalej. Boso.

STACJA: Weronika ociera twarz Jezusowi
Z rozważań: "Zaryzykuj, czyli uwolnij się od bezpiecznego i znanego ci świata". Przylepki. Kręta droga prowadzi przez wieś do krzyża. Równo osiemnaście kilometrów. Księżyc znika za chmurami. Robi się jeszcze ciemniej. Odblaskowe opaski owinięte wokół kostek i nadgarstków błyskają niczym świętojańskie robaczki. Coraz trudniej jest milczeć. Z ciemności dobiegają czasem przytłumione szepty. Anna Różańska: - Podczas drogi dałam radę trzy razy odmówić różaniec. Tylko trzy razy. Obtarły mnie buty. Kamień uderzył w palec, z którego schodzi paznokieć. Cieszę się, że szliśmy w nocy. To pozwoliło na większe skupienie.

STACJA: Jezus upada po raz drugi pod krzyżem
Z rozważań: "Krzyż jest prawdziwą wyprawą do miejsc, gdzie źle się dzieje. Po prostu. By coś z tym zrobić." Połowa drogi. Matka Boża z niewielkiego wzniesienia spogląda na pogrążone we śnie Manieczki. Idąc do Niej, trzeba przejść obok dyskoteki. Duży budynek razi jaskrawymi kolorami. Na całej trasie nie tylko on ostrym kontrastem odcina się od milczących ludzi z krzyżami. Jeszcze przed północą, przechodząc obok pewnego domu, można dostrzec, że jego mieszkańcy oglądają film erotyczny. W oknach nie ma firanek. O szóstej rano w innej wsi kilku panów okupuje miejscowy bar. Lokal jest już otwarty. Wino, papierosy, rubaszna pogawędka.

STACJA: Jezus spotyka płaczące niewiasty
Z rozważań: " Współczucie podpowie: odpuść sobie. Rozsądek zaś: nie wygrasz, to będziesz miernotą." Znów dwa kilometry asfaltu. Z zimna dłonie stają się czerwone, palce sztywnieją. Piękny kościół Michała Archanioła w Błociszewie wyrasta ponad płaski krajobraz. Bartosz Gmur: - Około trzeciej w nocy byłem tak senny, że oczy same mi się zamykały. Miałem wrażenie, że usnę, idąc. Sławomir Grabowski z Poznania: - Biegałem maratony, więc przejście czterdziestu czterech kilometrów nie wydawało mi się wielkim wyczynem. Wyzwanie duchowe powoli zaczęło się jednak zamieniać w walkę o fizyczne przetrwanie. Nabawiłem się pęcherzy na nogach, pod koniec nie bardzo już kojarzyłem, co się dzieje wokół. Chciałem już tylko dojść do celu. Przejście Ekstremalnej Drogi Krzyżowej wymaga dużo pokory. Inaczej człowiek nie da rady.

STACJA: Jezus obdarty z szat
Modlitwa: "Jezu, podziel się ze mną swoją ambicją." Trzydzieści kilometrów. Ażurowa, gotycka brama broni wejścia do niewielkiego kościółka w Rąbiniu. W noc szybują ciche modlitwy. Kilka kilometrów wcześniej, w lesie, pod krzyżem Jezus upadł po raz trzeci. Radosław Szeszko: - Nie mogłem iść, bo ktoś musiał objeżdżać trasę i sprawdzać, czy wszystko w porządku. Ale nie żałuję. Wspaniale było patrzeć na pogrążonych w modlitwie pątników. Niesamowite uczucie, kiedy widzi się ludzi przeżywających drogę krzyżową, czytających rozważania na kolanach, choć przecież klęczeć nie musieli. Jarosław Bruch z Poznania: - Szedłem w kilku intencjach. Właściwie, im bliżej było do wyruszenia w drogę, tym więcej pojawiało się intencji. Dlatego nie mogłem zrezygnować i cieszę się, że tego nie zrobiłem. Owoce modlitwy pojawiły się jeszcze na trasie.

STACJA: Jezus umiera na krzyżu
Z rozważań: "Życie bez zbyt trudnych wyzwań jest życiem utraconym." Droga schowana wśród drzew, pełna kałuż i błota. Daleko, na horyzoncie spod pasa czarnych chmur wyłania się pomarańczowy świt. Jeszcze jest ciemno, ale z łąk zaczyna dobiegać śpiew ptaków. Chór treli, ćwierkań i pohukiwań towarzyszy teraz cichym modlitwom. Twarzy Matki Boskiej w Dalewie dostrzec jeszcze nie można. Tutaj Jezus zostaje przybity do krzyża. W Mościszkach granatowe niebo przetykają białe pasma mgły. Jezus umiera przy granitowym krzyżu, na wysokim, ceglanym cokole. Szymon Napierała: - Chciałem przeżyć inną drogę krzyżową. Miałem też nadzieję, że dzięki tej ekstremalnej przygotuję się duchowo do świąt. Nie zawiodłem się.

STACJA: Jezus złożony do grobu
Z rozważań: "Po ekstremalnym wyzwaniu człowiek jest obolały, bezwładny i sflaczały. Ale coś się zmieniło. Podjął wyzwanie i wygrał i chce więcej." Błękitny świt rozmywa wieżę kościoła benedyktynów. Spowita mgiełką poranka jest jednak dobrze widoczna. Dla niektórych to horyzont możliwości, dla innych cel wytrwałej wędrówki. Anna Różańska: - Po dwudziestu ośmiu kilometrach musieliśmy zrezygnować, bo męża dopadła kontuzja kolana. Nie żałuję, że poszliśmy, żałuję, że nie udało się dojść do końca. Adam Bekalarz: - Przygotowany byłem dobrze, ale z każdym kilometrem nabierałem więcej szacunku do tej drogi. Jarosław Bruch: - Widok opactwa w Lubiniu dał niezłego kopa. Na dziedzińcu już prawie biegliśmy. Przed bramą opactwa w Lubiniu można nareszcie odłożyć krzyż, można wypić ciepłą herbatę, podumać w kościelnej ławie, nad którą pochylają się uśmiechnięte aniołki.

Flesz: Wegańskie ubrania. Made in Poland

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 2

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

j
julek

"Przejście Ekstremalnej Drogi Krzyżowej wymaga dużo pokory" - nie, Szanowny Panie, ogromnej pokory wymaga otwarcie Pisma Świętego i uzmysłowienie sobie, że to, czego pan ksiądz uczy z ambony nijak się ma do tego, co mówi Bóg. Przyznanie się do błędu to ogromna odwaga i pokora. Chociażby w kwestii "wymyślonych" (takiego słowa używa Redaktor) przez ludzi ekstremalnych dróg czy postów i innych "samobiczowań": "Baczcie, aby kto was nie zagarnął w niewolę przez tę filozofię będącą czczym oszustwem, opartą na LUDZKIEJ tylko TRADYCJI, na żywiołach świata, a nie na Chrystusie. (...) Przepisy te mają POZÓR mądrości dzięki kultowi własnego pomysłu, uniżaniu siebie i nieoszczędzaniu ciała" (List Pawła Apostoła do Kolosan).
Jest różnica między duchowością a napompowywaniem emocji i euforii.

j
janusz

Na czym polega jej ekstremalność? Z artykułu się nie dowiedziałem.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3