Eliminacje MŚ. Messi: Jesteśmy w g**nianej sytuacji

Michał Skiba
Leo Correa
Udostępnij:
Brazylia pewnie kroczy po awans na mundial w Rosji. Pod kreską znajdują się Argentyńczycy, którzy są na szóstym miejscu w grupie eliminacyjnej. Zostało jeszcze siedem spotkań

- Musimy pracować z głową, ponieważ ta drużyna ma świetnych zawodników. Kiedy jednak głowa nie funkcjonuje, nogi również odmawiają posłuszeństwa. Musimy myśleć pozytywnie i zmienić tę g**nianą sytuację, w której się obecnie znaleźliśmy. Wiemy, że będziemy dostawać ciosy z każdej strony. Musimy być jednak silni - mówił po przegranym 0:3 meczu z Brazylią Leo Messi. Wielki w Barcelonie, w Belo Horizonte zaliczył tylko jeden kontakt z piłką w polu karnym przeciwnika. W zasadzie można było wystosować za nim list gończy, bo na najważniejsze 90 minut dla Argentyny w 2016 roku zniknął na dobre. Stał się naczelnym symbolem każdego kryzysu Albicelestes.

Wicemistrzowie świata w spotkaniu z Brazylią nie mieli pomysłu na grę. W dodatku nie pomógł trener Edgardo Bauza, który tak poukładał skład, jakby nigdy wcześniej nie widział tych piłkarzy na boisku. Do środka pomocy desygnował stopera Javiera Mascherano, a z defensywnego pomocnika Enzo Pereza zrobił skrzydłowego. Kolejnymi zagubionymi byli Angel Di Maria i Gonzalo Higuain. Wszyscy Argentyńczycy byli bezzębni - całą gardę zniszczył im duet Neymar - Phillipe Coutinho.

Bez Messiego Argentyna ostatnie dwa mecze zremisowała i jeden przegrała. Po kolei: 2:2 z Wenezuelą, 2:2 z Peru, 0:1 z Paragwajem. Media w Argentynie żartowały, że ich piłkarze w meczu z Brazylią powinni zbudować w defensywie mur na miarę takiego, jaki obiecywał wyborcom w Stanach Zjednoczonych Donald Trump. Swobodę miał mieć tylko Messi.

Jak sam powiedział - nie złoży broni. Nie zrezygnuje z występów w kadrze, jak zrobił to pod wpływem rozpaczy po kolejnej przegranej w karnych w finale Copa America. Choć to nie był jedyny powód. Gwiazdor ubolewa nad całą organizacją projektu pt. Reprezentacja Argentyny. Jeszcze niedawno za nim mieli pójść inni piłkarze, jednak zostali.

Trudno skreślać Argentynę i budować sensacyjne nagłówki o wielkiej drużynie, która nie awansuje na mundial. Po ciężkim boju powinni ten awans wyszarpać. Ale czy to jest ich cel? Jeszcze przed meczem z Brazylią, selekcjoner Bauza mówił, że interesuje go tylko mistrzostwo świata. Mecz w Belo Horizonte mocno zrewidował te plany. Po jedenastu kolejkach, Argentyna zajmuje szóste miejsce w grupie eliminacyjnej.

Awans na turniej w Rosji dają pierwsze cztery miejsca, piąte miejsce, to gra w barażach. - Wiem, że margines błędu wynosi zero. Musimy zacząć wygrywać, bez względu na to, kto będzie naszym rywalem - tłumaczy Messi.

Brazylijczycy mogą spać spokojnie. Albo nie spać i świętować, bo ich drużyna w końcu czaruje, jak kiedyś. Zwycięstwo z Argentyną było ich piątym z rzędu w eliminacjach. Neymar Argentyńczykom wbił 50. bramkę w swojej karierze w kadrze, a ma dopiero 24 lata. W jego wieku - w czasach, gdy gole padały z częstotliwością rozgrywek o puchar starosty - Pele miał jednego gola więcej. Neymar w kadrze w końcu nie jest osamotniony w przodzie. Na gwiazdę Canarinhos wyrósł Philippe Coutinho, filigranowy rozgrywający Liverpoolu, który pod wodzą Jurgena Kloppa niesamowicie rozwinął skrzydła. Już dwa lata temu pokazywał ten niesamowity potencjał. Mimo to Luiz Felipe Scolari nie powołał go na mistrzostwa świata w Brazylii w 2014 r. W meczu z Argentyną, to „Cou” strzelił pierwszego gola. - Gra z nim, to olbrzymia przyjemność. Pewnego dnia chciałbym, by grał ze mną w Barcelonie - mówi Neymar.

Brazylijczycy dostali zastrzyk energii dzięki nowemu trenerowi - Adenorowi Leonardo Bacchiemu. Dla Brazylijczyków to po prostu „Tite”. Lepiej przygody z kadrą nie mógł zacząć. Wygrał w Ekwadorze 3:0. Brazylia na ten sukces czekała 33 lata. Tite dokonał dwóch zmian, na które nie wpadli poprzednicy. Brazylijczycy o 180 stopni zmienili sposób rozgrywania piłki. Między strefami przemieszczają się szybciej, niż kiedykolwiek. Mało zwrotnego stopera Davida Luiza zastąpił szybki i mobilny Marquinhos. Mało produktywnego Luiza Gustavo zastępują Casemiro i Paulinho. Ten drugi swoim golem dobił reprezentację Argentyny.

Do końca eliminacji zostało jeszcze siedem kolejek. Brazylijczycy mogą pakować walizki, Argentyna musi się wstrzymać. I modlić o formę Leo Messiego z Barcelony.

Wideo

Materiał oryginalny: Eliminacje MŚ. Messi: Jesteśmy w g**nianej sytuacji - Sportowy24

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie