Enter Enea Festival - To był festiwal na orkiestrę, kwartety i tria

Marek Zaradniak
Nikola Kołodziejczyk i jego Orchestra
Nikola Kołodziejczyk i jego Orchestra Waldemar Wylegalski
W nocy ze środy na czwartek zakończył się nad Jeziorem Strzeszyńskim w Poznaniu VI Enter Enea Festival

Spotkaniem z brzmieniem orkiestry z jednej, ale i brzmieniami mniejszych składów jak tria i kwartety z drugiej strony był zakończony w nocy ze środy na czwartek nad Jeziorem Strzeszyńskim w Poznaniu VI Enter Enea Festival.
Pierwszy muzyczny wieczór otworzył Jakub Płużek Quartet. Pianistę Kubę Płużka obserwuję od kilku lat. W tym co razem kolegami przedstawił tego wieczoru było miejsce na jego błyskotliwą, energetyczną wirtuozerię jak i na nostalgiczny liryzm. Podobać mogły się też ekspresyjne solówki saksofonisty Marka Pospieszalskiego. Zaraz potem usłyszeliśmy jeden z najbardziej oczekiwanych zespołów tego festiwalu czyli trio jakie Leszek Możdżer stworzył z niemieckim, basistą Dieterem Ilgiemi z mieszkającym w Polsce amerykańskim perkusistą Ericiem Allenem - Rok temu pisałem operę i pomyślałem sobie czym jest jazz. Stwierdziłem, że to takie dum dum dum. A kto najlepiej zrobi dum? Zadzwonię do Dietera. Ale jeszcze musi być dzyń, dzyń dzyń. I zadzwoniłem do Erica. Ten projekt powstał z głębokiej duchowej potrzeby pogrania sobie po prostu jazzu – mówił rozpoczynając koncert Leszek Możdżer. Jego początek przyniósł specjalnie dla festiwalu skomponowany utwór „Enter Majestic”. Niezwykle energetyczny, ale z wyczuwalną fascynacją Janem Sebastianem Bachem. Ale tego wieczoru usłyszeliśmy niezwykle pogodną kompozycję zmarłego w marcu tego roku perkusjonisty Nany Vasconcelosa i utwór nasączony motywami latynoskimi utwór Możdżera dedykowany Antonio Carlosowi Jobimowi a zatytułowany „Brasileiro de Almeida” – Kiedy byłem w Brazylii usłyszałem „Girl From Ipanema” Jobima graną przez ulicznych muzyków. Każdy z nich grał w innej tonacji. Nie dogadali się między sobą, ale dogadali się z Jobimem – komentował rzecz Leszek Możdżer. Była też niezwykle ekspresyjna kompozycja Możdżera „Quick Chick”, a także jedna z jego wizji Fryderyka Chopina. Finałem pierwszego dnia był występ Zohar Fresco Quartet. Mówi się, że ta mająca w sobie wiele motywów orientalnych muzyka koi duszę. Może tak jest, bo to rytmy niezwykle łagodne, ale dłuższe słuchanie tych dźwięków sprawia, że wydają się one monotonne.

Drugi dzień festiwalu otworzyła Nikola Kołodziejczyk Orchestra. Jej lider pianista, kompozytor i dyrygent jest jednym z największych objawień ostatnich lat. Tym razem ze swoją międzynarodową orkiestrą przedstawił swój najnowszy projekt czyli suitę koncertową „Chord Nation”. Podobać się w niej mogła gra sekcji dętej, ale wirtuozerią błysnął też wibrafonista Bartek Pieszka. Z orkiestrą znakomicie współgrał charyzmatyczny głos wokalistki związanej z Poznaniem Agi Kiepuszewskiej. Mniej do powiedzenia miała niestety, a szkoda sekcja smyczkowa. Była jakby dopełnieniem. Całości. Rozwój Nikoli Kołodziejczyka i losy założonej przez niego orkiestry warto będzie śledzić, bo ci młodzi ludzie to przyszłość polskiego jazzu i polskiej muzyki rozrywkowej.
I wreszcie przyszedł czas na spotkanie z kolejnym triem Leszka Możdzera, które współtworzą z nim tworzą wokalistka Iva Bittova i trębacz Oskar Torok, a gościem specjalnym wieczoru był Zohar Fresco. Ekspresyjny sposób śpiewania Bittovej nasuwa skojarzenia z Urszulą Dudziak aczkolwiek było tam znacznie mniej elektroniki. Było za to miejsce na krzyk, jęki, a nawet na świergot ptaków. To jeden z tych występów, które pozostaną na dłużej w pamięci bywalców festiwalu, a dowodem , że zrobił ogromne wrażenie były dwa bisy.

Finałem festiwalu był występ radio.string. quartet czy jak kto woli radio.string.quartet.vienna. Zespół przyjechał w innym niż zapowiadano składzie. Zamiast wiolonczelistki Asji Valcic pojawił się związany z Filharmonikami Wiedeńskimi kontrabasista Georg Breinschmid. Usłyszeliśmy więc zupełnie premierowy program choć dominowały znane wcześniej z interpretacji. tego zespołu utwory grupy Weather Report. Podobały się zarówno żywiołowe muzyczne dialogi skrzypka Berniego Mallingera i altowiolistki Cynthi Liao, ale największe wrażenie zrobiły brawurowe solówki Breinschmida. Było to niezwykłe zakończenie tego cenionego przez artystów i publiczność festiwalu. Ciekawe co jego szef artystyczny Leszek Możdzer wymyśli za rok.
Dodajmy, że tradycyjnie Enter Enea Festival miał także swoją część plastyczną. W Visual Parku odsłonięto rzeźbę Maurycego Gomulickiego "Living Sugar". Natomiast w ABC Gallery otwarto wystawę jego prac.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

s
składy sztormowa
Składowa mówi ESCAPE
ESCAPE
ESCAPE

IT POZDRAWIA
Dodaj ogłoszenie