Epidemia odry zagraża Wielkopolsce? W kraju liczba zachorowań rośnie

Karolina Koziolek
Epidemia odry zagraża Wielkopolsce? W kraju liczba zachorowań rośnie
Epidemia odry zagraża Wielkopolsce? W kraju liczba zachorowań rośnie Fot. Tomasz Holod / Polskapresse
W Niemczech mówi się o epidemii odry. Tylko od jesieni tą chorobą zaraziło się 570 osób. W tym tygodniu podano informację o pierwszej ofierze śmiertelnej, którą jest półtoraroczny chłopiec. Mimo bliskości z niemiecką granicą odra nie dotarła do Wielkopolski, gdzie, od początku roku, nie odnotowano ani jednego zachorowania.

- Odra to choroba zakaźna, która przenosi się bardzo łatwo. Zarazić można się przebywając z chorym w jednym pokoju lub podając rękę - mówi Ewelina Suska, z wielkopolskiego sanepidu. - Mimo tej łatwości przenoszenia się drobnoustrojów, w Wielkopolsce nie odnotowaliśmy w tym roku żadnego zachorowania na odrę - zapewnia.

W całym kraju liczba zachorowań od kilku lat rośnie. W 2010 r. było 13 przypadków, a już w ubiegłym roku 110 przypadków. W Wielkopolsce zarażenia odrą to jednak rzadkość. Od pięciu lat w regionie albo nie odnotowano zachorowań w ogóle (2010, 2011), albo po jednym przypadku rocznie (2012, 2013).

Wyjątkowy pod tym względem był rok ubiegły, kiedy odnotowano 68 przypadków. Zachorowania dotyczyły społeczności romskiej, której członkowie nie byli na tę chorobę szczepieni.

Dla zwolenników szczepień to koronne argumenty za tym, by szczepienia były obowiązkowe. Twierdzą, że ryzyko powikłań poszczepiennych nie jest na tyle realne, by ze szczepień rezygnować.

Takie stawianie sprawy to woda na młyn przeciwników szczepionek. Twierdzą, że wiele przypadków powikłań poszczepiennych jest przez lekarzy zwyczajnie zatajana i nie wpisywana do rejestrów. Przeciwnicy szczepionek wypominają też lekarzom, że nie mogą być oni bezstronni, skoro wielkie korporacje farmaceutyczne opłacają ich zagraniczne wyjazdy i wystąpienia na konferencjach.

Z prof. Hanną Krauss, kierownikiem katedry fizjologii Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu, rozmawia Karolina Koziolek
Przeciwnicy szczepień alarmują, jak wielkimi powikłaniami one grożą. Możemy pozwolić sobie na to, by przestać szczepić dzieci?
Nie, ponieważ nawet choroby, które wydawałoby się, że już nie istnieją, wciąż stanowią zagrożenie epidemiologiczne. Do tej pory udało się na świecie wytępić chorobę pod nazwą ospa prawdziwa. Właśnie dzięki szczepieniom. Gdybyśmy nie szczepili się przeciw żółtaczce, każdy nasz kontakt z służbą zdrowia wiązałby się z dużym ryzykiem zachorowania. Brak szczepień przeciwko tężcowi oznaczałby, że każdy uraz dziecka, otarcie kolana to ryzyko tężca. Brak szczepień to utopia. Powikłania poszczepienne są na tyle sporadyczne, że nie ma nad czym dywagować.

Sytuacja w Niemczech pokazała, że wciąż realne jest zagrożenie epidemii odrą. Jest Pani zaskoczona?
Przede wszystkim ta sytuacja bezwzględnie jest argumentem za tym, by szczepić dzieci. Szczepienia przeciwko drobnoustrojom powinny być obowiązkowe. Tym bardziej że nie ma nowych antybiotyków, którymi moglibyśmy się leczyć. Wiadomo, że bakterie częściowo uodporniły się na te antybiotyki, którymi dysponujemy.

Czy odra jest zagrożeniem również w Wielkopolsce?
W 30-letniej praktyce spotkałam sporadyczne zachorowania na odrę. W Wielkopolsce to pojedyncze przypadki u osób nieszczepionych. Zawdzięczamy to obowiązkowemu programowi szczepień.

Czy w jakikolwiek sposób zagraża nam epidemia obserwowana w Niemczech?
Mimo powszechnej migracji społeczeństwa nie sądzę, byśmy byli zagrożeni tą chorobą. Z tego, co wiem choroba występuje w grupie osób, które nie były szczepione. Szczególnie dlatego, że od kilku lat obowiązuje drugie szczepienie przeciwko śwince, odrze, różyczce w dziesiątym roku życia.

Z Justyną Sochą, przedstawicielką stowarzyszenia "STOP NOP", przeciwnego obowiązkowym szczepieniom rozmawia Karolina Koziolek
Czy epidemia odry w Niemczech, wśród przeciwników szczepień nie przekonuje pani o obowiązku szczepień na tę chorobę?
Ognisko zachorowań w Berlinie dotyczy przede wszystkim osób dorosłych w wieku 20-45 lat, a ich obowiązek szczepień nie dotyczy. Pokazuje, że każda decyzja wiąże się z ryzykiem. Dziecko, które zmarło na odrę miało niewydolność serca i podanie szczepionki również mogło wywołać powikłania. Według informacji prasowych, było szczepione zgodnie z kalendarzem szczepień, nie otrzymało jedynie szczepionki przeciw odrze.

Uważa pani, że rodzice bez szerokiej wiedzy medycznej potrafią podjąć słuszną decyzję dotyczącą szczepienia lub nie?
Każdy rodzic zgodnie z prawami pacjenta powinien zostać poinformowany przez lekarza pediatrę zarówno o korzyściach, jaki i ryzyku każdej decyzji. Naszym zdaniem szczepienia same w sobie nie są czymś złym, ale u konkretnych dzieci mogą wiązać się z powikłaniami. Lekarze powinni indywidualnie oceniać ryzyko u każdego dziecka. Na takiej podstawie rodzice powinni podjąć świadomą decyzję podobnie jak w 16 państwach europejskich.

W tej chwili program szczepień w Polsce jest bardzo sztywno ustalony. To dobrze?
Nie. Powinny obowiązywać rozwiązania prawne pozwalające na respektowanie prawa pacjenta do świadomej zgody na zabieg medyczny, nie postulujemy o wyeliminowanie szczepień. Rodzice powinni mieć też możliwość całkowitej rezygnacji z niektórych szczepień.

Dlaczego państwa zdaniem szczepienia są tak złe?
Naszym zdanie zły jest przymus szczepień, dlatego, że prowadzi do ignorowania przypadków powikłań od lekkich do ciężkich. Wiele takich sytuacji w Polsce wciąż się zataja. Otrzymujemy miesięcznie ok. 100 zgłoszeń niepożądanych odczynów poszczepiennych. Lekarze niezgodnie z ustawowym obowiązkiem nie zgłaszają większości przypadków do inspekcji sanitarnej.

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

F
Fartak
Każda epidemia się od czegoś zaczyna, to nie żaden matriks tylko naturalna kolej rzeczy wpierw jest mało zachorowań a potem co raz więcej.
J
Janek
Jaka epidemia? 500 chorych na 81mln Niemców? Czego boją się polscy urzędnicy? Przecież ponad 95% polskich dzieci jest zaszczepionych przeciwko odrze. Skąd zatem ta panika? Tak, zastraszonym narodem dużo łatwiej jest rządzić. I przykryć problemy frankowiczów, zbliżającą się wojnę i zapaść gospodarczą. Matrix dotarł do rzeczywistości.
S
Socjolog
Nie ma to jak w państwie totalitarnym. Urzędnik wie lepiej od obywatela, co jest mu potrzebne do szczęścia. Przy pomocy gigantycznej obecnie propagandy i łapówkom wielkie koncerny sprzedadzą nam choćby cyjanek pod pretekstem ochrony naszego zdrowia. Gdzie ludzie macie tą wolność do której tak bardzo za komuny tęskniliście?
J
Justyna Socha STOP NOP
Dlaczego państwa zdaniem szczepienia są tak złe?
Naszym zdanie zły jest przymus szczepień, dlatego, że prowadzi do ignorowania przypadków powikłań od lekkich do ciężkich. Wiele takich sytuacji w Polsce wciąż się zataja. Otrzymujemy miesięcznie ok. 100 zgłoszeń niepożądanych odczynów poszczepiennych. Lekarze wbrew ustawowemu obowiązkowi nie zgłaszają większości przypadków do inspekcji sanitarnej.
Dodaj ogłoszenie