Zobacz
    koniecznie

    Czy Twoje imię i nazwisko jest na liście?

    Rozwiń
    Era Jazzu to impreza, którą na nowo budujemy w Poznaniu -...

    Era Jazzu to impreza, którą na nowo budujemy w Poznaniu - rozmowa z Dionizym Piątkowskim

    Marek Zaradniak

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Dionizy Piątkowski zaprosił na tegoroczną Erę Jazzu wielu interesujących wykonawców

    Dionizy Piątkowski zaprosił na tegoroczną Erę Jazzu wielu interesujących wykonawców ©Andrzej Szozda

    Dionizy Piątkowski, pomysłodawca i dyrektor Era Jazzu - Aquanet Jazz Festival mówi o gwiazdach jakie w tym roku usłyszymy oraz o tym czym kieruje się zapraszając poszczególne gwiazdy.
    Dionizy Piątkowski zaprosił na tegoroczną Erę Jazzu wielu interesujących wykonawców

    Dionizy Piątkowski zaprosił na tegoroczną Erę Jazzu wielu interesujących wykonawców ©Andrzej Szozda


    Era Jazzu coraz bliżej. Czy wszystko jest już zapięte na przysłowiowy ostatni guzik, czy jeszcze Pan dopina?

    Wszystko jest już dawno zapięte, a ja już jestem myślami, pomysłami, a czasami pewnymi działaniami przy Erze Jazzu 2017, bo Era Jazzu to taki projekt, nad którym trzeba długo pracować. Festiwale robi się długo. Musi być przede wszystkim pomysł, który w przypadku Ery Jazzu jest, bo ona w swym głównym zamyśle się nie zmienia.
    Po drugie szukam takich artystów, którzy są niezwykle ciekawi i są trochę inni. Już teraz nie idę rytmem komercyjnym, bo te gwiazdy zaprosić najprościej, ale najwięcej trzeba też za nie zapłacić. Tegoroczna Era Jazzu jest zapięta. Jest już w fazie końcowej, a dla nas najciekawszej czyli tej, kiedy publiczność decyduje czy mój wybór był słuszny. Kupuje bilety. Patrzy, gdzie przyjść i na co, bo tegoroczny festiwal to wciąż impreza, którą w Poznaniu na nowo budujemy. To już nie jest ta Era Jazzu sprzed lat. Ubiegłoroczny festiwal był sukcesem, ale pokazał też, w jakim kierunku ta impreza ma zmierzać.

    Czyli w jakim?

    W kierunku przede wszystkim prezentacji wielkiej sztuki, pokazywania artystów, którzy niekoniecznie pojawiają się na pierwszych stronach gazet, którzy nie są gwiazdami komercyjnymi, ale doskonale funkcjonują na rynku jazzowym. Dla mnie ta trudność polega na tym, że ja przywożę artystów czasami po raz pierwszy, takich, o których nikt w Polsce nie wiedział i w Poznaniu robimy im ten specjalny, ekskluzywny koncert. Era Jazzu jest imprezą, podczas której chcemy pokazać, że wielka sztuka dzieje się bardzo blisko nas. Na wyciągnięcie ręki. W tym roku mamy dwie duże imprezy galowe. Pierwsza związana przede wszystkim z promocja poznańskiego jazzu z Krzysztofem Komedą i projektem specjalnym oraz druga gala w Teatrze Wielkim, gdzie pojawi się China Moses, gwiazda, która kalendarz koncertowy ma wypełniony udziałem we wszystkich najważniejszych festiwalach. My pokażemy ją w Poznaniu po raz pierwszy. Sądziłem, że będzie to pierwszy jej koncert w Polsce, ale okazało się, że nie, bo China Moses wraz ze swoją mamą Dee Dee Bridgewater wystąpiła na wielkim koncercie NOSPR-u w Katowicach z okazji urodzin Terence Blancharda. Do Poznania China Moses przyjeżdża z repertuarem ze swoich dwóch ostatnich płyt, a także z nowym projektem, który od niedawna jest promowany.

    Jakie jest zainteresowanie Erą Jazzu?

    Myślę, że takie jak na imprezy jazzowe przystało. Na samym początku jest pełen zachwyt i kupowane są bilety przez tych wszystkich, których nie muszę przekonywać ani do muzyki jazzowej, ani do nazwisk. Potem jest taki moment, który nazywam wyczekiwaniem. Może ten artysta, a może ten koncert, a może inny? W tej chwili większość biletów jest sprzedana i wydaje mi się, że możemy odtrąbić sukces frekwencyjny.

    Czym Pan się kierował dobierając takich, a nie innych wykonawców?

    Ubiegłoroczny festiwal miał hasło: kolorowy świat jazzu. Było ono bardzo szerokie, bo było w nim miejsce na bossa novę, muzykę stricte jazzową i funkową. Tegoroczny festiwal jest, tak mi się wydaje, bardziej jazzowy. Mamy tego ortodoksyjnego jazzu bardzo dużo. A jednym z najważniejszych koncertów będzie występ legendarnego saksofonisty Chico Freemana…

    Który zagra z poznańskimi muzykami...

    Tak. To artysta, który nagrał kilkadziesiąt płyt z najważniejszymi muzykami jazzu i nie tylko. I to jest taka paralela do tego, co się dzieje od lat, bo Freeman jest związany z ruchem AACM, a więc z muzyką chicagowską. Myślę, że sporym zaskoczeniem dla dużej części publiczności festiwalu Made In Chicago będzie to, że ten awangardowy Chico Freeman zagra z poznańskimi muzykami piękne jazzowe melodie. Zaprosił do współpracy nasze trio pod kierownictwem basisty Damiana Kostki, który przygotował premierę jego najnowszej płyty. Razem stworzą coś, co się już nigdy nie powtórzy, bo poznańskie projekty specjalne zmierzają w tym kierunku, aby pokazać, co tutaj powstaje, co tutaj ma swój początek. Kiedy to się rozwinie, nikt tak na dobrą sprawę nie wie. Chociaż niedawno otrzymałem sygnał ze Stanów Zjednoczonych, że Vinx zaprosił na krótką trasę koncertową po Rosji poznański zespół, który wystąpił z nim na Erze Jazzu w ubiegłym roku.

    A więc jest zasiane jakieś ziarenko działań światowych. Być może równie ciekawie rozwinie się sytuacja z Chico Freemanem.

    Ale w Poznaniu zjawi się też legendarny gitarzysta James Blood Ulmer.

    Tak. Ten 76-letni artysta gra dziś muzykę odległą od nowoczesnego jazzu. Gra muzykę bluesowo-jazzowo-korzenną. James Blood Ulmer był gościem drugiej Ery Jazzu w Poznaniu lat temu 16, 17 i dał wtedy porywający koncert. Teraz zaprezentuje specjalny projekt przygotowany na króciutką trasę europejską. Będzie to w klubie Blue Note wieczór dla fanów muzyki jazzowej, bluesowej i funkowej. Rozmawiałem z managerem Ulmera, pytając go, jaki repertuar zostanie zaprezentowany i uzyskałem odpowiedź, że nie wiadomo, bo James Blood Ulmer jest szalonym artystą potrafiącym przystosować swoją muzykę do nastroju publiczności i miejsca.

    A śpiewające gwiazdy?

    Pojawi się w Poznaniu Anthony Strong. To jest nowy wokalista brytyjski, niezwykle już popularny w Europie. Można powiedzieć, że to nowy Michael Buble. Jest z pokolenia, które w tej chwili z przytupem wchodzi w wokalistykę jazzową. A więc z jednej strony jest swingowy Frank Sinatra, z drugiej strony szukanie nowoczesności, prawie, że popowo-rockowej. Anthony Strong nagrał trzy płyty dla Universalu i jest w tej chwili numerem 1. Gdybyśmy porównywali Stronga i Matta Duska w Polsce to ich popularność jest tu inna niż na Zachodzie. Anthony Strong jest na Zachodzie dużo wyżej notowany niż Matt Dusk. Matt Dusk ma w Polsce już wyrobioną markę. Ma żonę Polkę i przyjeżdża tu kolejny raz. A Anthony Strong pojawi się po raz pierwszy i myślę, że będzie to bardzo przyjemny wieczór w Piano Barze. Elegancki, przystojny mężczyzna będzie śpiewał muzykę, która jest chyba kluczem do polubienia jazzu czyli muzykę swingową. Z drugiej strony mam też śpiewającą kobietę czyli Deborah J. Carter, która przeniosła się przed laty do Holandii, wychodząc za mąż za jednego z tamtejszych gitarzystów, który także będzie grał w jej zespole. Ona zaśpiewa standardy Duke’a Ellingtona. Jej najnowsza płyta jest niezwykle wysoko notowana w Europie Zachodniej i wszyscy o niej mówią. A sama Deborah Carter, dużo częściej występuje w Stanach Zjednoczonych, ostatnio z projektem „New York Midnight”, w którym pojawiają się standardy śpiewane w nowojorskich teatrach na Broadway’u.

    Ukłonem w stronę młodszej publiczności jest zaproszenie grupy Get The Blessing?

    To jest kwartet, który zawojował najróżniejsze estrady, grając muzykę jazzową bardzo nowoczesną, ale nie awangardową. Jest ona świetnie zaaranżowana, a zespół składa się z muzyków, którzy są albo byli członkami grup Radiohead i Portishead. Przyjdźmy i skonfrontujmy, jak ci muzycy grają jazz. Ja po raz pierwszy pokazałem grupę Get The Blessing w Warszawie 4 lata temu i to był tak energetyczny show, że publiczność nie chciała wyjść z sali.

    Chico Freeman z triem Damiana Kostki to nie będzie jedyny poznański akcent?

    W tym roku przymierzałem się do mocniejszego zaakcentowania poznańskich muzyków. Podczas Ery Jazzu zapraszamy ich do wspólnych projektów z legendarnymi artystami. Po drugie co roku nagradzamy poznańskiego artystę nagrodą Ery Jazzu i to pomaga. Bo tegoroczny laureat Dawid Kostka jest takim notorycznym laureatem. Gdziekolwiek się pojawia na konkursach w Polsce, zdobywa główne nagrody. A więc nasz wybór jest dobry. Po trzecie Era Jazzu z jesieni przeniosła się na wiosnę, co było naszym pomysłem od początku i jesteśmy teraz tak terminowo umocowani, że łączy się to z obchodami komedowskim , które w tym mieście muszą się odbywać. Ja sam je kiedyś robiłem... Chcę pokazać, że o naszym wielkim rodaku pamiętamy, że on istniał tu, tworzył i tu powstał ten nowoczesny jazz. 85. rocznica urodzin to szczególna okazja do przypomnienia tej postaci. Zastanawiałem się jak to ugryźć. Czy po prostu poprosić wykonawcę zagranicznego, żeby zagrał Komedę? Ale myślę, że ten trop był trochę fałszywy, bo jest dużo komedowskich projektów, które dzieją się w Polsce. Tym razem z projektem „Komeda Variations” zaprezentują się Maciej Fortuna i Krzysztof Dys. To będzie wieczór, który pokaże, że poznański jazz jest mocny i że pokazujemy takie wycinki tej naszej jazzowej sceny, którymi powinniśmy się chwalić. Casus Vinxa czy to co się dzieje pomiędzy Chico Freemanem i poznańskim trio jest na tyle ciekawe, że ci artyści rozmawiają ze sobą na takim samym poziomie muzyczno-artystycznym. Tu nie ma przypadkowości. Dzięki przesyłanym elektronicznie nutom i nagraniom wszyscy są przygotowani.

    Rozmawiał

    MAREK ZARADNIAK

    Program festiwalu

    13 kwietnia

    godzina 20.00 Get The Blessing - „Portishead Jazz”, Blue Note (ul. Kościuszki 79), bilety: 100 zł.

    14 kwietnia

    godzina 20.00 Anthony Strong „Singing and Swinging” Piano bar, Stary Browar, ul. Półwiejska 32, bilety: 120 zł

    15 kwietnia

    godzina 20.00 James Blood Ulmer „Funk, Blues, Jazz”, Blue Note, (ul. Kościuszki 79), bilety: 100 zł

    16 kwietnia

    godzina 20.00 Chico Freeman „Poznań jazz Project”,

    Fortuna/Dys „Komeda Variations”, Dawid Kostka Era jazzu 2016 Prize

    Sala Wielka CK Zamek (ul. Święty Marcin 80/82), bilety: 100-120 zł

    17 kwietnia

    godzina 20.00 Deborah J. Carter „Diggin Duke” Piano Bar Stary Browar, (ul. Półwiejska 32), bilety: 120 zł

    18 kwietnia

    godzina 20.00 China Moses „Tribute To Crazy Blues”, Teatr Wielki (ul. Fredry 8), bilety: 80-140 zł



    Czytaj treści premium w Głosie Wielkopolskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo