Fałszywy bombiarz w areszcie: spowodował 19 alarmów

    Fałszywy bombiarz w areszcie: spowodował 19 alarmów

    Agnieszka Smogulecka

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    "W urzędzie przy placu Kolegiackim jest bomba" - dokładnie te same słowa aż dwukrotnie (w grudniu ubiegłego roku oraz w styczniu tego roku) usłyszał dyżurny straży pożarnej, który obsługuje telefon 112. Potwierdziły się nasze przypuszczenia, że za oboma fałszywymi alarmami stoi ten sam człowiek.
    To jednak nie wszystko. Policjanci ustalili, że 47-letni Wojciech I. z podpoznańskiej miejscowości aż 19 razy stawiał na nogi wszystkie służby ratownicze. Za każdym razem informował o podłożeniu ładunku wybuchowego. Za każdym razem kłamał.

    Dlaczego to robił? Nie wiadomo. Naprzeciwko sądu kiedyś mieszkał jego dziadek więc... zadzwonił z informacją, że w gmachu sprawiedliwości jest ładunek wybuchowy. Ojciec był pacjentem szpitala przy ulicy Juraszów i... 47-latek powiadomił też o bombie w lecznicy. Na Woli był kiedyś pewien bar... - kolejny alarm dotyczył więc centrum jeździeckiego. To niedorzeczne, ale...

    - Pewne wspomnienia, informacje, które przeczytał lub usłyszał powodowały, że informował o podłożeniu ładunku wybuchowego - mówią policjanci kryminalni, którzy tropili podejrzanego. - Żadnych innych powodów mężczyzna nie podaje.

    Przez dwa lata Wojciech I. bawił się z funkcjonariuszami w kotka i myszkę. Co jakiś czas dawał o sobie znać, za każdym razem informując o rzekomej bombie.

    - Funkcjonariusze z komendy miejskiej w Poznaniu i komisariatu Grunwald tropili go od wielu miesięcy - mówi Romuald Piecuch z Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu. - Przeanalizowali wiele nagrań i doszli do wniosku, że co najmniej w kilkunastu przypadkach alarmy bombowe wszczynał jeden i ten sam człowiek. Pierwszy z takich przypadków został odnotowany w styczniu 2007 roku. Wówczas, ładunek wybuchowy miał się znajdować w Zespolonym Szpitalu Wojewódzkim w Poznaniu.

    Później - opowiadają funkcjonariusze - ten sam mężczyzna informował o bombach podłożonych między innymi na terenie Hipodromu Wola, w urzędzie celnym, firmach i centrach handlowych, urzędzie miejskim. Dwukrotnie informował o fałszywych pożarach - drukarni i tartaku.

    W większości przypadków trzeba było przeprowadzić ewakuację. Na zagrożony teren wzywane były służby ratownicze. Pirotechnicy i policyjni przewodnicy psów wyszkolonych do odnajdywania materiałów wybuchowych przeszukiwali teren. W pogotowiu czekali strażacy, lekarze, pracownicy energetyki i gazownicy.

    Na trop "bombiarza" policjanci wpadli po styczniowym alarmie w urzędzie miasta. Wojciech I. został zatrzymany i przesłuchany.

    - Już podczas pierwszych rozmów z funkcjonariuszami mężczyzna przyznał się do fałszywych zgłoszeń - mówi Romuald Piecuch. Tłumaczy, że ponieważ w żadnym z przypadków nie było zagrożone życie ani zdrowie ludzkie, mężczyźnie grozi kara ograniczenia wolności oraz grzywna.

    Jak się dowiedzieliśmy, nie jest wykluczone, że podejrzany zostanie skierowany na badania psychiatryczne. Jeśli faktycznie tak się stanie, to lekarz zdecyduje, czy 47-latek jest poczytalny i może odpowiadać za swoje czyny.

    Czytaj treści premium w Głosie Wielkopolskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo