Felieton Dariusza Lipińskiego: Europejskie zasady wbijania gwoździ

Dariusz Lipiński, były wiceprzewodniczący Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy
Dariusz Lipiński
Dariusz Lipiński Paweł Miecznik
Czy do wbicia gwoździa we własnym domu angażowalibyście Państwo ministra? Chociaż znam odpowiedź na to pytanie, stawiam je celowo, chciałbym bowiem, byśmy wspólnie przypomnieli sobie pewną oczywistość, która często nam umyka. Nie, minister ma swój zakres obowiązków w podległym mu resorcie, a my mamy władzę nad własnym mieszkaniem i najlepiej wiemy, czy potrzebujemy wbić gwóźdź, a jeśli potrzebujemy, to w którym miejscu i kiedy; sami też zrobimy to najlepiej. Ministra (albo na przykład europejskiego komisarza) – gdyby upierał się nas w tym wyręczać – słusznie pogonilibyśmy. To jest istota zasady pomocniczości.

Wikipedia charakteryzuje ją w ten sposób, że „każdy szczebel władzy powinien realizować tylko te zadania, które nie mogą być skutecznie zrealizowane przez szczebel niższy lub same jednostki działające w ramach społeczeństwa”. Bardzo podobnie opisuje ją Traktat o Unii Europejskiej (TUE): „Zgodnie z zasadą pomocniczości, w dziedzinach, które nie należą do jej wyłącznej kompetencji, Unia podejmuje działania tylko wówczas i tylko w takim zakresie, w jakim cele zamierzonego działania nie mogą zostać osiągnięte w sposób wystarczający przez Państwa Członkowskie (…)” (art. 5 ust. 3).

Ten sam traktat odwołuje się jeszcze do dwu innych podstawowych zasad funkcjonowania Wspólnoty: przyznania i proporcjonalności. „Granice kompetencji Unii wyznacza zasada przyznania. Wykonywanie tych kompetencji podlega zasadom pomocniczości [o której było już powyżej – uwaga moja, DL] i proporcjonalności” – czytamy w ustępie 1 przywołanego powyżej artykułu. Drugą z tych zasad charakteryzuje ustęp 4 tego samego traktatowego artykułu: „Zgodnie z zasadą proporcjonalności zakres i forma działania Unii nie wykraczają poza to, co jest konieczne do osiągnięcia celów Traktatów”. W naszym przykładzie z wbijaniem gwoździa zasada proporcjonalności rekomendowałaby wbijanie go młotkiem (być może większym przy większym gwoździu, mniejszym przy mniejszym), ale już na pewno nie kafarem.

Z zasadą przyznania jest jeszcze prościej niż w przypadku dwu pierwszych, bo w pewien sposób zawiera je w sobie. „Zgodnie z zasadą przyznania – głosi zapis TUE w artykule 5 ustęp 2 – Unia działa WYŁĄCZNIE w granicach kompetencji przyznanych jej przez Państwa Członkowskie w Traktatach do osiągnięcia określonych w nich celów. WSZELKIE KOMPETENCJE NIEPRZYZNANE UNII W TRAKTATACH NALEŻĄ DO PAŃSTW CZŁONKOWSKICH” (podkreślenia moje – DL). Jest więc ta zasada jeszcze silniejsza od dwu pozostałych. Stanowi nie tylko, że do wbicia gwoździa we własnym mieszkaniu jesteśmy bardziej kompetentni od polskiego ministra czy europejskiego komisarza i nie tylko, że do wbijania w ścianę gwoździa młotek jest bardziej właściwy od kafara, ale wręcz, że ministrowi czy komisarzowi NIE WOLNO się tym gwoździem zajmować, ponieważ żadne kompetencje w tym zakresie nie zostały mu przyznane. I choćby nawet (wszak zdarzają się rodziny skłócone) niektórzy domownicy kontestowali Państwa

umiejętności związane z wbijaniem gwoździ i apelowali do ministra czy komisarza, aby was w tym wyręczył, nie wolno mu. Wara.

Jeśli ktoś z Państwa dostrzegł analogię między hipotetycznymi kompetencjami ministra czy komisarza do wbijania gwoździ w Państwa mieszkaniu a próbami ingerencji niektórych instytucji unijnych w sprawy zastrzeżone traktatami dla państw członkowskich, to trafnie dostrzegł. Analogia jest dokładna. Nawet wtedy, gdy niektórym z Państwa domowników nie podoba się wasz sposób wbijania gwoździa, to ani polski minister, ani europejski komisarz, ani Sąd Najwyższy w Warszawie, ani Trybunał Sprawiedliwości w Luksemburgu nie ma prawa się w to angażować. Nie mają tego prawa również zaprzyjaźnieni lub udający przyjaciół sąsiedzi, pan Timmermans spod czwórki czy pani Jourová spod dziewiętnastki. Działa to w obie strony: nam też nie wolno ingerować. Choć w mieszkaniu pana Timmermansa można w majestacie prawa pozbawiać ludzi życia i dzieje się wiele innych rzeczy wołających o pomstę do nieba, traktaty nie pozwalają na ingerencję. Dopiero kiedy wszyscy mieszkańcy naszego domu zwanego Unią Europejską to zrozumieją, będzie można usiąść i wspólnie zastanowić się, co trzeba w nim naprawić. Po wielu latach przydałby się większy remont.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Stanisław Żaryn o ruchach prorosyjskich

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na gloswielkopolski.pl Głos Wielkopolski
Dodaj ogłoszenie