Felieton Grzegorza Kuczyńskiego: Ręce precz od Stalina i Maluty!

Grzegorz Kuczyński, specjalista ds. Rosji i tzw. obszaru wschodniego
Nie wiecie, kto to Maluta Skuratow? Ober-oprycznik Iwana Groźnego. Do którego to cara słabość ma Władimir Putin, ale miał też Józef Stalin. Stalina dziś broni Siergiej Ławrow, a Skuratowa - sam Putin. Żadna niespodzianka. Rządzący Rosją czekiści nie tylko lubią wracać do historii, ale też ją przepisywać na nowo. A że takich mają idoli…

Władimir Władimirowicz ma słabość do historii. Kiedyś lubił odwoływać się do Piotra I, tego co modernizował i westernizował Rosję. Ale od dłuższego czasu ma nowego idola: Iwana Groźnego. Zamordyście imponują dawny zamordyzm. Choćby taka oprycznina. Taki „stalinowski wielki terror”, tylko nie w XX, ale w XVI w.

Sentymentowi Putina do oprawców wiernych Groźnemu trudno się dziwić – to tacy czekiści, takie NKWD, tylko w innych czasach. Dlatego niektórzy nie zdziwili się rozmowie Putina z gubernatorem Tweru. Gdy ten drugi zaczął mówić o odbudowie średniowiecznej cerkwi, w której przywódca opryczników Maluta Skuratow zamordował w 1569 roku głowę moskiewskiej Cerkwi patriarchę Filipa II, Putin rzucił krótko: „To tylko jedna z wersji”. Jakie są inne – oczywiście nie powiedział.

W dzisiejszej Rosji historia jest przepisywana na nowo – jak widać, nie tylko dotyczy to historii XX wieku – tak, by odpowiadała współczesnej putinowskiej ideologii, a nie faktom. I biada tym, którzy szukają prawdy. Jak choćby historyk Jurij Dmitrjew, wybitny badacz zbrodni stalinowskich w Karelii, którego po sfingowanym procesie skazano na 13 lat więzienia. Józef Stalin to bowiem postać nietykalna. To jeden z fundamentów ideowych putinowskiej Rosji. Nie można go krytykować, bo przecież to on pokonał III Rzeszę. Parę dni temu szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow powiedział, że atakowanie Józefa Stalina i łączenie jego czynów sprzed II wojny światowej i w jej trakcie jest elementem ataku na przeszłość Rosji i „na rezultaty II wojny światowej”.

Mit zwycięskiej Wielkiej Wojny Ojczyźnianej jest dla Kremla tak ważny, że wszelkie próby podważania roli Związku Sowieckiego w pokonaniu nazistowskich Niemiec postanowiono karać nawet więzieniem. To naturalne, skoro dla obecnych władz Rosji „wojny pamięci” są integralną częścią polityki zagranicznej i wewnętrznej. Takie wojny Moskwa prowadzi czy to z krajami bałtyckimi, czy to z Ukrainą, czy to z Polską. Archiwa i historycy są w takich wojnach tylko bronią.

To nie przypadek, że kluczowe zbiory archiwalne są pod kontrolą służb specjalnych, że na uczelniach wyższych na katedrach historii pełno emerytowanych oficerów KGB, że szef wywiadu (SWR) może jednocześnie stać na czele Rosyjskiego Towarzystwa Historycznego. Właśnie a propos SWR, czyli Służby Wywiadu Zagranicznego

Nawet takim orłom przytrafiają się wpadki. Na swojej stronie internetowej, w rubryce „Kalendarium”, pod datą 7 sierpnia 1939 roku, SWR zamieściła wpis potwierdzający faktycznie współudział Sowietów w rozpętaniu II wojny światowej. Tego dnia Stalin dostał od wywiadu informację, kiedy III Rzesza będzie gotowa napaść Polskę. Nie chciał już więcej rozmawiać z Anglikami i Francuzami, za to szybko zapadła decyzja o pakcie z Hitlerem.

Uwaga na chińskie telefony

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie