Felieton Waligóry: Dlaczego Niemiec nie ma gorzej (choć w tv mówią, że ma)

Leszek Waligóra
Leszek Waligóra
fot. łukasz gdak
Udostępnij:
Rany, rany, rany. I jak to napisać, żeby mnie za głupotę nie wywalili... Tu mrugam okiem, lewym, bo będzie o paliwie. Tym, co to drogie jest jak czereśnie, ale jak mówią radośnie niektórzy - nadal tańsze niż u Niemca i Norwega, choć ledwie o parę groszy.

Ale ten wredny Niemiec czy Norweg średnio zarabia trzy razy więcej od Polaka. Trzy razy więcej od Polaka zarabia też niemiecki piekarz, rzeźnik, listonosz, pracownik fabryki, murarz, dekarz, dziennikarz, ba - nawet zbieracz szparagów. A mimo że koszty pracy to przecież składnik każdego towaru czy usługi, to jednak ani towary, ani usługi w Niemczech czy Norwegii nie są na ogół trzy razy wyższe niż w Polsce, a niemal porównywalne (niemal, bo są wyjątki). A przecież na niemieckiej stacji benzynowej pracuje Niemiec zarabiający trzy razy więcej od Polaka, a paliwo trzy razy więcej nie kosztuje?

To może Polska ma wyższe podatki niż te kraje? Nie, nie ma. To może ci wredni sklepikarze, co to mieli być kontrolowani jak za bardzo podniosą ceny? A nie, też nie, bo nadal kiepsko wiążą koniec z końcem. To gdzie znikają miliardy jakie firmy zarabiają na samej różnicy między kiepsko opłacanym Polakiem, a cenami produkowanych przez tego Polaka towarów czy usług, które są niemal takie same jak w tych Niemczech.

Oto jest pytanie.

Choć nie, ekonomiści już od dawna znają na nie odpowiedź. Ot, płacimy frycowe za 50 lat komunistycznego zapuszczenia, za zły bilans finansów publicznych, za dziury budżetowe, za szybkie budowanie silnej gospodarki. I za wstrząsy inflacyjne jakie tzw. stabilnym gospodarkom Zachodu są prawie nieznane. A nam... no cóż, moje pokolenie jest ostatnim, które pamięta czasy szalejącej inflacji, pensji odbieranych w milionach i cen chleba liczonych w tysiącach.

Czy one znów wrócą?

I tu są dwie wiadomości. Bo - pewnie nie wrócą. Polska gospodarka od tej z początku lat 90-tych różni się rozmiarami (jest kilkukrotnie większa) oraz powiązaniami z Europą. Jeśli do tego dołożyć kurację antyinflacyjną - tu pan Glapiński czy chce czy nie, musi iść i idzie drogą Balcerowicza - to ceny przyhamują. I tu jest druga, zła wiadomość. Bo żeby inflacja przyhamowała rząd musi przestać pompować pieniądze w to, żebyśmy tak bardzo przez inflację nie zbiednieli... Innymi słowy, aby nie żyło nam się tragicznie, musimy zbiednieć. Chyba, że... chyba że jakiś mądry i empatyczny ekonomista wpadnie w końcu na pomysł jak na tłumieniu inflacji mogą biedni nie zbiednieć. Tylko bogaci.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Jakie znaczenie ma wejście Finlandii i Szwecji do NATO

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Głos Wielkopolski
Dodaj ogłoszenie